Wróć do katalogu

Święty Graal

Święty graal- co ono być?

Yerwen, opublikowano , 13 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Ogień w kominku cichutko trzaskał a ślizgające się języki ognia lubieżnie oblizywały brzozowe polana. Kominek był jedynym źródłem światła w izbie. Bo innych nie potrzebowałem. Nigdy nie potrzebowałem. Teraz też. Ten świat umarł… ja z nim. Zamszowe poduszki dawały uczucie bezbrzeżnej wygody delikatnie łaskocząc naskórek. Ciężkie, rzeźbione oparcie zabytkowego fotela dawało uczucie wygody… Wygody… na litość… Po co mi wygoda! Ludzie od zawsze dążyli do wygody… By wszystko działo się za nich. Od tysięcy lat patrzymy na swoje dzieci. To, co dla nas nie było możliwe, dla nich staje się codziennością. Wstaję, i widzę, jak ludzie bez problemu sięgają gwiazd… Lustro. Kogo widzę? Czy widzę? To jest człowiek. Ciało człowieka. Co ono robi? Ludzie… bezrozumna, szara, śmierdząca masa, niezdolna do uczuć wyższych. Wszyscy jesteśmy tym, za co uważa nas nasz Bóg. Niczym. Zamknął się w tym swoim niebie, które obiecuje, że będzie nam dostępne za dobre sprawowanie. Odziera nas z człowieczeństwa, jakie sam nam dał. Podrzuciłem w ręce mój prezent dla świata. Tak… jutro porozmawiam ze światem i obdaruję go tym, co mam. Tak… świat… Stworzony przez tego, który stworzył nas. W tydzień. Wszyscy żyjemy na łasce największej istoty, która nas bezgranicznie kocha, skazując nas na ból, udrękę i w konsekwencji bestialstwo własnego charakteru. Nie jesteśmy uspołecznionymi zwierzętami. Zwierzęta nie zachowują się w ten sposób. Nie posiadają sztucznych pojęć. Wśród nich nie ma szarlatanów. Jeden wilk nie zagryzie drugiego w imię wielokrotnie powtarzanego kłamstwa. Żaden niedźwiedź nigdy nie zabił innego w imię jaskini. My jednak jesteśmy ludźmi. Postawiliśmy się ponad wszelkimi zwierzętami. Tak… wszyscy kochamy nasze twory. Jesteśmy ukoronowaniem ewolucji. Najdoskonalszym jej tworem… A to, co stworzyliśmy, jest dla nas idealne. Nasze dzieci… wojna, zaraza, morderstwo. Dzieci nas wszystkich. Na szczęście jestem posiadaczem największego skarbu w dziejach ludzkości… Tak. Mój dziadek nie był szaleńcem. Był tylko trochę ekscentryczny. Troszkę. To ludzie go demonizowali. Ale to on właśnie przekazał mi skarby… To, co jest naszą równią pochyłą w stronę zagłady. Wszyscy ludzie się staczają radośnie patrząc, jak ich własne ciała i umysły degenerują się by w końcu stać się tym, czym będą za kilka lat, a czym są w porównaniu do czasów dawnych… Z dziecinną radością spoglądają na zamykającą się nad głową czarną studnię. Przestrzeń, jaka nam pozostała, do osiągnięcia dna wcale nie jest tak wielka jakby się wydawało. Wszyscy jednakże dążymy do wygody pozwalając naszym ciałom i umysłom na upadek. Dziadek to wiedział. Ale on nie upadał. Są na tym świecie ludzie widzący jedynie własne cienie. On widział wszystko. A w tej studni zobaczył wystający z muru gwóźdź. Tak. Krótki, żelazny, śmiercionośny, ale za razem jedyny, jaki nam pozostaje w tej drodze do piekła. On nie był szaleńcem. Był wizjonerem… Był tym, kto podłożył podwaliny, pod to, czym jestem. Nie chcę być człowiekiem. Jesteście szarą, bezwartościowa masą zgniłego szlamu własnej endorfiny, z taką lubością poszukiwanej. Wasze sztuczne pojęcia, jakie pozwalają się pławić w czymś, co uważacie za szczęście są niczym. Podobnie jak wy. A w zasadzie… jak my. W końcu nawet najdoskonalszy mesjasz jest człowiekiem. Mesjasz. Miejcie mesjasza. Ten, który weźmie was i poprowadzi. Myślcie jego kategoriami. Bądźcie jego marionetkami. W imię tak zwanej prawdy weźmie was wszystkich za mordy i wyśle na dżihad. Bądźcie ślepi. Nie myślcie. Słuchajcie, co powie… Sięgnąłem po mój dar dla świata. Dotyk sandałowego drewna sprowadzał na ziemię z obłoków zamyślenia. Nigdy nie myślałem, czym może być skarb rycerzy, podobnie jak nie spodziewałem się, jak oczyszczający może być jego wpływ. Dziadek to wiedział. I oczywiście przekazał wnukowi tą wiedzę. Wiem, jak używać tego przedmiotu, który podarowało mi samo niebo… Obłoki. Wszyscy sięgamy po nie myśląc, że jesteśmy ich godni. A to właśnie z nich zstępują ci, którzy dadzą nam szczęście. Tak. Szczęście. Dadzą nam je. Wiedzy nie można poszukiwać. Ją trzeba przechowywać. Wszak wszystko, co nam potrzebne, zostało już powiedziane. Chcesz poznać tajemnicę szczęścia wiecznego? Patrz strona dwieście szesnaście. A może nie chcesz tam spojrzeć? Własna droga? To zakazane. Strącimy cię. Tam. Do studni. Gdzie nigdy nie ujrzysz światła. Nie będziesz widział słońca, pomału spadając w otchłań atramentowego mroku. Śmiesz twierdzić, że są inne słońca? Szaleńcze! Nie ma nikogo, kto to powiedział? Ty! W lustrze widziałem wykrzywioną twarz bluźniercy. Ty to powiedziałeś! Wyjdź stamtąd i zmierz się ze mną! Lustra… wszyscy nimi jesteśmy. Wszystkie one nas pokazują na odwrót. Dziadek wiedział, że tam jest gwóźdź. Wiedział także, gdzie jest rdzeń kręgowy. Ale najważniejsze, wiedział, jak to przekazać tak, by rozpoznali to jedynie ci, którzy wiedzą, co i jak czytać. W końcu każdy może pisać pamiętnik, a każdy pamiętnik może być przeczytany. Co nie oznacza, że zrozumiany. Więc nauczcie się, sędziowie ziemi, zło jest tylko w waszych głowach. Czy nigdy nie widzieliście własnego zła? Nie, bowiem go w was nie ma. W tobie, Torquemado, i w tobie, Pizarro! Wszyscy jesteśmy napełnieni dobrem, jakie stanowi esencję wszechświata. A jeśli to dobro uzna, że burzymy jego wielki plan, zostajemy przez nie strąceni w otchłań. Nie zapomnienia… bynajmniej. Upadamy w ramiona straszliwych cierpień, jakie zadaje nam osoba, która bezgranicznie nas kocha… Z miłością oczyszczam twą duszę, jak mawiał inkwizytor do czarownicy. Ja nie oczyszczę niczyjej duszy. Nie mam mocy Graala. Graal. Zabawne. Leżał tyle lat u mnie na dnie szafy a ja nie miałem świadomości jego użyteczności. To on, i to, co zostanie z niego wypite, będzie moim darem dla świata. Graal. Zabawne. Kup dwa opakowania, a gwarancję szczęścia dostaniesz w prezencie. Wszyscy żyjemy, by dostawać. Wyciągnąć rękę, i mieć. Ja także w ten sposób żyję. Wyciągnąłem rękę po Graal, i go otrzymałem. Zażyczyłem sobie wodę, bym mógł nią częstować ludzi, również ją otrzymałem. Chciałem otrzymać szczęście… tego mi nie dali, ale obiecali, że jeśli dadzą mi coś jeszcze, na pewno je…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych