Wróć do katalogu

Szansa

Kolejne opowiadanie o tym co można w życiu stracić. Przeczytaj!!!...i skomentuj :)

Maine, opublikowano , 23 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

1. Notka informacyjna w ogólnopolskim dzienniku/sekcja sport

„Znany piłkarz Mirosław K. w areszcie. Wczorajszej nocy około godziny 3.00 nad ranem stołeczna policja zatrzymała w swoim mieszkaniu piłkarza pierwszoligowego klubu Mirosława K. Został on aresztowany pod zarzutem potrącenia ze skutkiem śmiertelnym na przejściu dla pieszych dwójki starszych ludzi. W jego organizmie w momencie zatrzymania wykryto 1,25 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Jeśli informacje zostaną potwierdzone grozi mu do 8 lat więzienia. Śledztwo w tej sprawie trwa”

2. Pub w centrum Warszawy, listopad 2005 rok

- Nie masz jutro treningu? W pubie było ciemno i bardzo głośno. Pod sufitem tańczyły fale białego papierosowego dymu. Zauważył, że dziewczyna siedząca przy barze właśnie puściła do niego oko. Pewnie go rozpoznała. Był teraz znany. W zeszłym roku jego transfer był jednym z większych wydarzeń polskiej piłki. Poczuł podniecenie na myśl, że ta dziewczyna będzie bez problemu jego. - Nie idę. - Jak to nie idziesz? Tomek był jego najlepszym kumplem w Warszawie. Studiował zarządzanie i podobnie jak on przyjechał tutaj z małej miejscowości. Miał jednak problem bo myślał, że tutaj spełni swoje marzenia. Myślał, że chwycił Boga za nogi. Był cholernym idealistą i nikt mu jeszcze nie powiedział, albo on raczej jeszcze nie zrozumiał, że to wszystko jest gówno warte. - Przesunęli mnie do rezerw. - Jak to? Dlaczego? - Za mało się staram. Czujesz? Mówią mi, że za mało się staram. Ciągle słyszę, że poszło na mnie dużo kasy i nic z tego nie mają. No i jeszcze ten ostatni incydent. Gadałem z agentem. Mówi, że znajdzie dla mnie spokojnie miejsce w lidze rosyjskiej. Tam się kasę trzepie. Słyszałem, że Kowalewski podpisał niedawno kontrakt na milion baksów rocznie. Kumasz, jeden sezon, choćbyś ławę grzał i jesteś ustawiony do końca życia. - Kiedyś mówiłeś, że nie kasa jest w tym najważniejsza, lubisz pokazać innym, że lepiej od nich grasz. Już tego nie chcesz? - Tu się nie da. Cały czas jest za mało. Mało biegania, mało strzelania, mało goli. Teraz w rezerwach to co ja komu pokaże? Będę grał dla 50 kibiców na jakichś zadupiowych boiskach? - Ale może jak tam się dobrze pokażesz to szybko wrócisz do pierwszego składu? - Coś ty. Oni mnie już skreślili. Ja ich z resztą też. Oleje treningi to może łatwiej mnie puszczą za granicę. - Lepiej tego nie rób. Patrz jak daleko zaszedłeś. Pamiętasz skąd jesteś? Teraz masz szansę pokazać wszystkim, że się nie mylili ufając ci. - Zejdź ze mnie. Odwal się. Myślisz, że to takie proste. Ty tylko zdajesz te kretyńskie egzaminy i myślisz, że będziesz miał z tego kasę. Myślisz, że jak skończysz studia to wszyscy będą cię w dupę całować? Przejrzyj na oczy. Nic tu nie osiągniesz. Nawet nie warto się starać. Ja to już wiem, a ty lepiej żebyś to jak najwcześniej zrozumiał. Spadam. Pomyśl o tym. Dopił ostatnie piwo i podniósł się gwałtownie. Pomyślał raz jeszcze o dziewczynie za barem. Ale nie, dziś już nie miał ochoty. Wziął do ręki swoją skórzaną kurtkę i wyszedł z loży w kierunku wyjścia. Tomek obserwował go wychodzącego z knajpy. Zastanawiał się czy u niego też zgaśnie entuzjazm i nadzieja. Zapił te ponure myśli łykiem zimnego piwa. W tym czasie Mirosław, znany w stolicy piłkarz, uruchomił silnik swojego czarnego BMW. Była godzina 23.30.

3. Mecz ligowy. 74 minuta czasu gry, 22 października 2005

Mirek dostał piłkę w środku boiska. Spojrzał w lewo. Korytarzem wzdłuż bocznej linii nadciągał lewy obrońca. Pomyślał, że na razie nie poda mu piłki. Wolał przedrzeć się sam środkiem. Czas pokazać co potrafi. Dotyk piłki pod nogą sprawił, że opanował oddech. Przed nim było jakieś 15 metrów wolnego pola, dalej czaił się pierwszy obrońca. Ruszył do przodu, nabierał szybkości. Obrońca miał jakieś 190 cm wzrostu. Był to doświadczony zawodnik z długą karierą ligową. Mirek wiedział, że natura obdarowała go siłą ale nie zwrotnością. Postanowił to wykorzystać. Gdy obrońca był jakiś metr od niego nad szybko toczącą się piłką przełożył prawą nogę. Zawodnik przeciwnej drużyny wystawił odruchowo nogę aby przejąć piłkę. I to jego błąd- pomyślał Mirek. Doświadczenie doświadczeniem ale odruchów się nie zmieni. Obrońca utworzył miejsce na przejście piłki pomiędzy jego nogami. Natychmiast wewnętrzną stroną lewej stopy skierował piłkę pomiędzy nogi obrońcy. Ta przetoczyła się gładko. Zaskoczony zawodnik tkwił dalej w zabawnej pozycji. Z trybun odezwały się głośne brawa. Zastąpiły one gwizdy, które towarzyszyły jego zagraniom przez większość sezonu. Nie był to udany sezon dla Mirka. Przyszedł do klubu w glorii króla strzelców, tymczasem była już 11 kolejka a on miał na koncie dopiero dwa trafienia. Wiedział dlaczego tak się dzieje. W ogóle nie dostawał podań. W drużynie traktowano go jak debila z małej mieściny. Chłopaczka, który dostał od losu więcej niż na to zasłużył. Teraz im pokaże. Znów spojrzał w lewo. Boczny obrońca jego drużyny zbliżał się do pola karnego. Idealny moment żeby zagrać mu piłkę. To moment wyboru, pomyślał i uśmiechnął się na myśl, że słyszał już to zdanie w jakiejś reklamie. Przed nim stało dwóch obrońców. Do głowy szybko napłynęły myśli. Uda się ich przejść. Jeden poszedł, uda się z następnymi. Jeśli nie teraz to kiedy? Postanowił że nie poda piłki lewemu obrońcy swojej drużyny. Sam wykończy tą akcje. Biegł bardzo szybko. Postanowił wejść między obrońców. Uda się i będzie miał przed sobą jedynie bramkarza. Chciał zamarkować podanie do będącego już w polu karnym zawodnika swojego klubu. Zamiast tego poda między obrońców i będzie „na czystej”. Zrobił szybki zwód, piłka wciąż toczyła się do przodu i zaczął myśleć, w który róg bramki strzelać, gdy nagle piłka zniknęła mu z oczu. Zrobił to jeden z obrońców, który nie nabrał się na zwód i bez problemu wybił piłkę. Mirek spojrzał na wychodzącą na aut futbolówkę. W trakcie biegu zahaczył jedną swoją nogą o drugą. Gwałtownie upadł. W jego nozdrza dostał się charakterystyczny zapach trawy. Od upadku poczuł silny ból w żebrach. Do jego uszu dostały się także gwizdy z sektorów zajmowanych przez kibiców jego drużyny. Podniósł się powoli. Był zły. Mam już dość- pomyślał. Nagle ci sami kibice, którzy przed momentem gwizdali na niego wstali i zaczęli głośno bić brawo. Nie wiedział o co chodzi. Spojrzał na przechodzącego obok niego obrońcę jego drużyny, tego któremu nie podał. Zobaczył na jego ustach ironiczny uśmieszek. Wskazał mu na linię boczną boiska. Odwrócił głowę w tamtą stronę. Zobaczył tablicę zmian, a na niej numery: 17 wchodzi za 9. On miał 9. Gdzieś wewnątrz wybuchnął. Jego napięcie, nienawiść rosło z każdą sekundą. Powoli zaczął zmierzać w kierunku linii bocznej. Jego krokom towarzyszyły gwizdy oraz głośne śmiechy. Doszedł do ławki rezerwowych. Nie pozdrowił zawodnika, który go zmienił. Podszedł wprost do trenera Ociepki. Jego wrzask był słyszalny w najbliższych sektorach. - Ty palancie. Jak mam coś pokazać skoro nie dajesz mi pograć! - Uspokój się Mirek. Nie będę tolerował takiego zachowania- spokojnie odpowiedział Ociepka. - Nie musisz. Mam w dupie ciebie i ten daremny klub. Chwycił za klubową koszulkę. Wprawny obserwator zauważyłby te same ruchy ramion, które towarzyszyły jej nakładaniu kilka miesięcy wcześniej, podczas konferencji prasowej. Teraz jednak zdjęta koszulka wyglądała w jego rękach jak szmata. Znany piłkarz stołecznego klubu, Mirosław Kalita wziął duży zamach i cisnął ją w kierunku kibiców przeciwnej drużyny, po czym odszedł w kierunku szatni.

4. Przedsezonowa konferencja prasowa- przedstawianie nowych zawodników, lipiec 2005

Na sali panowała duża wrzawa. W zasadzie wszyscy przedstawiciele ogólnopolskich mediów byli obecni. Na podwyższeniu, za dżunglą mikrofonów siedzieli prezes i trener pierwszoligowego klubu. Za nimi w blasku reflektorów mieniły się loga sponsorów ligi oraz klubu. Prezes był ubrany w szyty na miarę, bardzo drogi garnitur. Podniósł się i zabrał głos. - Drodzy Państwo. Spotykamy się dziś aby przedstawić plany oraz aspiracje klubu na nadchodzący sezon. Chcemy także, wraz z trenerem Ociepką, przedstawić Państwu oraz przede wszystkim naszym kibicom, nowych zawodników naszego klubu. Piłkarzy, którzy będą walczyć o najwyższe cele. Będą zakładali klubową koszulkę z dumą gdyż będą wiedzieli, że są częścią historii klubu i chlubą naszych kibiców. Drodzy Państwo, przekazuję głos trenerowi Ociepce. Prezes usiadł na swoim krześle. Był starszym mężczyzną, który od dziecka kibicował temu klubowi. Bycie jego prezesem traktował jako powód do dumy. Jeszcze do dziś pamiętał, gdy jako młody chłopak miał szansę zostać jego zawodnikiem. Stało się jednak inaczej. Podczas standardowych badań medycznych wykryto u niego wadę serca. Grał wtedy w juniorach klubu. Był to dla niego koniec świata, ale teraz wiedział, że Bóg wybrał dla niego inną drogę. Drogę organizatora, mniej widowiskową ale i tak pozwalającą na oddanie się w pełni klubowi. - Witam Państwa. Chcę dziś przedstawić chłopaków, nowe twarze w drużynie. Jako trener stawiam przed nimi jedno zadanie- walki do upadłego. Znacie mnie i wiecie, że tego właśnie wymagam. Klub to jedność. Te chłopaki, zobaczycie, zostawią pot a jeśli trzeba będzie krew, po to aby nasz klub zdobył to co mu się należy. Zaczynamy więc, poproszę Wojtka. Trener Ociepka był byłym zawodnikiem. Nie miał wielkich sukcesów za sobą ale jego determinacja w dążeniu do celu podobała się prezesowi. W karierze zawodniczej nie osiągnął wielkich sukcesów. Jednak jego ambicja i waleczność pozwoliła mu spróbować piłki za granicą. Dziś można by porównać go z Gennaro Gattuso, zawodnikiem Milanu. Jeśli widzicie jak piłkarz w doliczonym czasie gry biegnie przez pół boiska za swoim przeciwnikiem to jest to albo Gattuso albo jego polski, choć o wiele mniej utytułowany, odpowiednik- trener Ociepka. Karierę zakończył cztery lata temu. W tym czasie uzyskał licencję trenerską i znany był jako skuteczny trener od swoich zawodników wymagający walki do końca. Mirek obserwował wchodzącego na salę Wojciecha Nosala. Był to wysoki, 31 letni obrońca. Znany był głównie ze złamania nogi napastnikowi podczas meczu ligowego. Mirek pomyślał, że ta właśnie sytuacja była decydująca dla trenera jeśli chodzi o zatrudnienie Nosala. Walczcie, łamcie nogi przeciwnikom. Przedstawiono jeszcze dwóch kolejnych zawodników. Mirek czekał na swoją kolej. Wiedział, że to on jest gwiazdą wieczoru. Jego transfer został mocno nagłośniony i dziennikarze czekali teraz głównie by zobaczyć go w koszulce nowego klubu. - Drodzy Państwo- usłyszał głos trenera Ociepki, pozostał nam jeszcze jeden zawodnik do przedstawienia. Nie chcę nikogo wyróżniać, ale i ukryć nie mogę, że z tym chłopakiem wiążemy największe nadzieje. Zapraszam na salę Mirosława Kalitę. Mirek powolnym krokiem wkroczył na podest. Blask fleszy przez chwilę kłuł go w oczy. Pomyślał, że musi się do tego przyzwyczaić i na tą myśl uśmiechnął się w duchu. - Oto i on- oznajmił trener. Mam tu coś dla ciebie chłopcze- powiedział już ciszej po czym wyciągnął klubową koszulkę. - Bardzo dziękuję Panie trenerze. Z całą pewnością będę się w niej dobrze czuł. Mirek chwycił koszulkę, po czym w blasku fleszy założył ją na siebie. - Chciałbym powiedzieć, że założenie tej koszulki to dla mnie zaszczyt. Obiecuję z tego miejsca trenerowi, panu prezesowi oraz przede wszystkim kibicom drużyny, że dam z…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych