Wróć do katalogu

Szansa - część 2 (Razem, na zawsze)

Bezpośrednia kontynuacja części pierwszej. Jeśli jej nie czytałeś, nawet nie otwieraj. Zachęcam do zapoznania się z całą historią. :)

kenny-fan, opublikowano , 6 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

"Mam HIV-a, mam HIV-a, Mam HIV-a..." - słowa Todda pulsowały jej w głowie jak neony wielkiego miasta. Absurd. Nonsens. Nieprawda... -To żart, tak? - uśmiechnęła się krzywo. - Powiedz, że żartujesz! - do jej głosu wkradła się błagalna nuta. Cisza potrafi być czasem najstraszliwszą odpowiedzią. Rebel zrobiło się słabo. Opadła bezsilnie na kolana. -Jesteś pewien...? - wyszeptała, wpatrując się w pustkę. To było jedyne w miarę racjonalne pytanie, jakie przyszło jej na myśl. W głowie miała totalny chaos. -Raczej tak. - zabrzmiało to jak wyrok. - Za tydzień muszę powtórzyć testy, by mieć sto procent pewności. No i... - przez jego twarz przebiegł potworny grymas bólu. - Wy też powinniście zbadać sobie krew... - O czym ty mówisz? - zapytała zaskoczona. Jimmy wyglądał na równie zdezorientowanego. Todd przesuwał wzrokiem od jednej twarzy do drugiej. Dolna warga leciutko mu drżała. -Bo mogłem was zarazić... Rebel poczuła jak na jej ciele pojawiają się kropelki zimnego potu. Oni? Chorzy? Zabawne, wcześniej taka możliwość nawet nie przyszła jej do głowy. Wiadomość Todda tak ją zaskoczyła, że nawet nie miała okazji pomyśleć o własnej skórze. Wymieniła z Jimem strwożone spojrzenia. Bali się. Bardzo. I byliby skończonymi idiotami, gdyby nie lękali się o swoje życie. Ale oprócz strachu było w nich coś jeszcze. Siła, która zawsze dawała im błogie poczucie bezpieczeństwa, choćby ich życiem targały najgwałtowniejsze burze - lojalność. Bez świadomości, że w każdej, nawet najgorszej, sytuacji masz na kim polegać, ich życie wyrzutków byłoby niezwykle ciężkie. Todd jednak źle zinterpretował ich milczenie. -Boże, przepraszam was! Jestem najgorszym śmieciem. Czuję się strasznie, że naraziłem was na to piekło. Nie wiedziałem, że jestem chory! Bóg mi świadkiem, że gdybym wiedział, zabiłbym się już dawno. Przepraszam! - zalał się łzami. Rebel podniosła się z podłogi i usiadła obok niego. Otoczyła go ramieniem. -Ci... -przemówiła łagodnie - To nie twoja wina. - pogłaskała go uspokajająco po włosach. -Przecież jeszcze nie wiemy, czy my także zachorowaliśmy. Po co martwić się na zapas? - zauważył Jimmy, wtulając się w bok Armstronga. Todd przetarł pięściami zdziwione oczy. -Nie boicie się? -zapytał głosem zniekształconym przez płacz. -Boimy. - przytaknęła szczerze Rebel. - Ale to nie jest powód, by cię porzucić jak zepsutą zabawkę. -Przejdziemy przez to razem. Jakoś to będzie. - rzucił pogodnie Jimmy. Słysząc te słowa, Todd całkowicie utracił nad sobą kontrolę. Zaniósł się jeszcze głośniejszym…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych