Wróć do katalogu

Szelest zbóż

Z potrzeby chwili- czułam, że muszę takie opowiadanie napisać.

CaroLine, opublikowano , 4 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Światło księżyca, niczym srebrny pył spowija moje ramiona. Wolałabym wprawdzie ciepłe kolory słońca od zimnego srebra księżyca, ale w tej chwili jest mi to obojętne. Wokół mnie cicho szeleszczą wysokie, bo sięgające mi aż do pasa zboża; zdaje mi się, że coś mówią. Tak bardzo chcę zobaczyć gwiazdy, bo ponoć spadająca gwiazda spełnia życzenia, ale nocne niebo spowiły ciężkie chmury i jedynie srebrna tafla księżyca przebiła się przez nie, tworząc sobie z nich ciemną oblamówkę. Jestem pewna, że temperatura sięga co najmniej dwudziestu kilku stopni, w końcu jest środek lipca, trzeba dodać, bardzo upalnego lipca, lecz mnie otacza lodowaty chłód wypełniający od środka. Nawet nie czuję łez spełzających po szyi wprost za bluzkę. Jestem skupiona na tej jednej jedynej myśli, która paraliżuje mnie, nie pozwalając nawet się ruszyć. Co jakiś czas wstrząsa mną gwałtowny spazm, który powoduje kolejny potok łez. I na nic próby powstrzymania się. Choć tak bardzo pragnę przestać płakać, nie mogę zahamować łez. Próbuję się ruszyć, zrobić choćby krok w stronę domu, ale nogi jakby ugrzęzły w suchej trawie. Gdzieś w oddali słyszę kroki, ciche przekleństwo. I jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, przestaję płakać, sztywnieję, zaczynam szybciej oddychać. Otulam się ramionami i wolno odwracam. Gdzieś w ciemności widzę Jego sylwetkę. Nie jest wyraźna, ale Jego rozpoznam choćby z zamkniętymi oczami. Szukam wzorkiem jego oczu, czuję łzy zasychające powoli na mojej twarzy. I znajduję. Stoimy nieruchomo, jakby wrośnięci w ziemię, milczymy, bo nie wiemy, co sobie powiedzieć. I patrzymy…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych