Szkolne Mury
niestety nie ma zakończenia, jeśli będzie napewno dodam.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Mati Jak zawsze staliśmy przy szkole czekając na koniec przerwy... Niektórzy za boiskiem stali z fajkami i gadali o nowych "laskach". Normalny szkolny widok...Zadzwonił dzwonek i cała rzesza ludzi wpadła do budy. Weszliśmy do 110-ej i usiedliśmy w ławkach. Facet od matmy jak co dzień wrzeszczał, żebyśmy się uciszyli...Karol dostał następną uwagę. Skakał po ławkach...Stado matołów! Usiadłem koło tej laski z "Dziesiątki"(gimnazjum nr 10). Przyszła na zwiady. Tak przynajmniej powiedział matematyk. Miała długie nogi, ciemne włosy i ładną twarz. Belfer ją przedstawił a ona wstała... -Dzisiaj 1 grudnia. Światowy dzień AIDS...Dlatego wasz dyrektor kazał mi tu przyjść. Jestem chora na AIDS... To dopiero początek mojej choroby, jednak wiem, że umrę. Nie teraz, nie jutro...Może za trzy lata? Może za pięć...Jestem tu by uświadomić wam, co to jest naprawdę.Wiem, iż większość z was zetknęło się z tym tematem i nie ma ochoty na rozmowę ze mną. Ta osoba może wyjść. Nie dostanie uwagi, upomnienia niczego...-Dziewczyna była sympatyczna i z chęcią ją słuchałem. Wyszedł tylko jeden chłopak. Daniel... Miał kłopoty z herą i nie chciał, żeby ktoś go jeszcze dobijał. -Nie będę wam ględzić o niebezpiecznym seksie z nowo poznanym partnerem czy partnerką. Ludzie! Jesteśmy już na tyle dorośli, że wiemy, co to jest seks! Pójdziecie do łóżka i co? Zapytacie się czy on/ona ma AIDS? Na pewno nie! Przez rok miałam problemy z narkotykami. Kiedy słyszałam o tym co może się stać z takim człowiekiem, zatykałam uszy albo uciekałam. Pomógł mi mój chłopak. Też narkoman. Zaprowadził mnie na odwyk i odszedł...Kilka razy mnie odwiedzał, aż...-W tym momencie spuściła głowę i zacisnęła pięść-odszedł...Dowiedziałam się o jego śmierci kilka dni później. Na pogrzebie byłam ja, moi rodzice i jego siostra. Dzięki niemu jestem tu...-Rozmawialiśmy do końca lekcji... Do domu wracałem z Danielem: -Słuchaj stary...Nie chciałbyś z tym skończyć? Wyglądasz żałośnie. Skóra i kości, będziesz wąchał kwiatki od spodu...-Obydwaj wybuchnęliśmy śmiechem. Rozstaliśmy się przy Kaskiejskiej...Wracałem powoli do chaty, kiedy wpadłem na tą dziewczynę z "ADIDASEM" (inaczej AIDS). Biegła na przystanek. Wszystko wysypałem jej z teczki...Wzruszyłem ramionami i odszedłem. Co będę jej pomagał? Moja wina??? Sara Cham! Nawet mnie nie przeprosił! Aż mam ochotę nakopać mu w dupę, wierny słuchacz, phi! Cały czas gapił się na moje nogi...A teraz? Nic! Skandal! Człowiek się zarzyna a oni nie mają za grosz szacunku...Jak na piętnastolatka to jest bardzo przystojny... Byłam o czwartej w domu. Mechanicznie wszystko robiłam: -składałam łóżko, -włączałam muzę, -odrabiam lekcje, -potem o 19:00 jem kolację a o 20:00 myję się... -21:36 siedzę i czytam w łóżku, -23:59 idę spać... Do zobaczenia... Daniel Mam już dość! Ciągłe pretensje: "Zrób to! No, czemu się tak snujesz?!", "Mamo! On znowu jest naćpany!", "Jeszcze raz przyjdziesz w takim stanie to cię WYRZUCĘ"...Mam tego po dziurki w nosie! Chyba nie wytrzymam i.............................................. Mati zadzwonił, że wpadnie po płytkę... Jestem pewien, co zrobię a na razie... "Ja Daniel mam szczerą wolę na mocy prawa przekazać: -Całą kolekcję moich płyt hip hopowych Daminowi, -Deskę i cały "sprzęt" chcę dać Matiemu, a także kolekcję pornograficzną...(On wie gdzie to jest!) -Moje skejtowskie rzeczy przekazuję mej najlepszej przyjaciółce-również dziewczynie, -resztę niech weźmie rodzina...Proszę też aby mój przyjaciel, Mateusz nigdy w życiu nie tknął heroiny chociażby dla szpanu. Niech nie marnuje życia, jak ja!..........................................................." Zostawiłem kompa włączonego i podszedłem do okna... Mati Drzwi otworzyła mi jego siora...Kazała mi wejść do jego pokoju...Chciałem go wystraszyć i wbiegłem znienacka do pomieszczenia. Usłyszałem tylko trzask i krzyki dochodzące zza okna...Spojrzałem na jego Kompa...Stałem zdumiony i odzyskałem świadomość, kiedy do pokoju weszła Amela(jego siostra). -Gdzie jest Dani?-Zapytała. -Nie było go tu...- Wtedy coś mnie tknęło i spojrzałem za okno...Na chodniku leżał ON! Wokół jego głowy malowała się czerwona plama krwi... Razem z Amelią zbiegliśmy na dół...Podniosłem go za ramiona...Na chwilę otworzył oczy i coś wyszeptał: -Nara stary! Rozbuduj bary!...Jesteś naj...-Nie dokończył. Miałem wrażenie, że nie ma już siły mówić. Ścisnął moją rękę i... Amelia Mój brat nie zawsze był taki głupi...Praktycznie był super...Tylko z nim mogłam pogadać, wypłakać się mu...Spać z nim i gadać do 3 nad ranem. Nauczył mnie jak się całować.Wszystkiego! Wystarczyło, że każdy w całym życiu powiedział mu coś złego i teraz zawalił się jego świat. Był narkomanem, ale mógł z tego wyjść. Jednak do końca życia borykałby się ze świadomością, że przez chwilę rozkoszy, zapomnienia zmarnował sobie życie...Co ja teraz zrobię?! Nawet nie wie, że matka odeszła...Uciekła od ojca a jego zgarnęli za napad z bronią... Spojrzałam na Matiego...Chyba płakał, bo miał mokre policzki...Mam dwanaście lat a gadam jak małolata...Położyłam dłoń na twarzy Daniego i wybuchłam płaczem. Krzyczałam, "Dlaczego?!", "Dlaczego?!"...Mateusz przytulił mnie do siebie: -Wszystko będzie dobrze - powiedział cicho. -Sam nie wierzysz w to, co mówisz... Straciłam jedyną podporę mojego życia. A gdybym... -Gadasz jak stara...Zadzwoń po karetkę! Mati Pogrzeb Daniela był marny. Nikt nie przyszedł oprócz mnie, mojej matki i Amelii...Ksiądz prosił mnie o przemówienie. Zacząłem mówić o wszystkim, co we mnie siedziało od tamtego dnia..."(...)To moja wina. Wbiegłem z krzykiem do pokoju a on skoczył..." Minęły trzy miesiące. Matka Amelii przyjechała zabrać ją do siebie i podziękowała za "opiekę nad córką". Pamiętam każdą rzecz, którą robiłem z Danielem. Od pierwszego jointa do rozmowy z nim tamtego dnia. Zachowywałem się jak mięczak. Wpadłem w dół bez dna, nie mogłem się przemóc iść do jego domu, chociaż dostałem klucze. O śmierci Daniela dowiedzieli się prawie wszyscy...Oprócz jego dziewczyny-Majki. Była chora i początek roku spędziła w sanatorium. Przyjeżdżając do domu spotkała Amelie...Ona oczywiście musiała wpaść w histerię i powiedzieć wszystko...Przyszła do mnie z pretensjami o głupi kawał. Pokręciłem głową i zabrałem ją do Daniela mieszkania. Włączyłem kompa i pokazałem jej testament. Później wszystko dokładnie jej powiedziałem. Przyjmowała wszystko spokojnie, ale czułem, że zaraz zacznie ryczeć...Zniżyła głowę i zaszlochała. Po chwili otarła łzy, wstała i...Złapała szklany regał i zrzuciła go na ziemię. Próbowałem ją uspokoić,…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Z-a-g-u-b-i-o-n-A
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…