Szpital
To nie jest opowiadanie. To jak najbardziej rzeczywista historia, której nie życzę nikomu przeżyć.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Ta kobieta w białym, sztywnym fartuchu, która mnie tak bardzo nie lubi, z wzajemnością zresztą, ma rację. Dla tego człowieka przykutego w tej chwili do szpitalnego łóżka jest nikim. Formalnie. Inne strony naszych wzajemnych stosunków w zasadzie też są niejasne. A jednak nie potrafię wstać z trójnożnego stołeczka obitego niebieskim materiałem, nie mogę przewiesić przez ramię torebki, wyprostować fałdów na spódnicy, spojrzeć na niego ostatni raz i odejść. I udawać, że nic się nie stało, nawet jeśli dla nas obojga tak byłoby najlepiej. Czy z jego włosów znikną kiedyś ślady krwi? Czy będzie widział? Sine smugi na całej twarzy wyglądają tak poważnie… O dziwo żadnych większych obrażeń głowy. Jedna ręka w gipsie, druga wykręcona, „policzone” żebra… Wyjdzie z tego, ale po jakimś czasie zapomni, że to kiedyś miało miejsce. Chyba, że jest głupcem i nie wymaże tych wspomnień z pamięci, będzie natomiast śnił o tym po nocach, okłamując siebie i innych, że wszystko jest w porządku. A ja? Znów udało mi się odwrócić uwagę pielęgniarki, pani Anety Z. jak „zołza” i wejść na salę. Od wpatrywania się w jego twarz bolą mnie oczy. Latają mi też jakieś dziwne plamki, to się chyba nazywa mroczki. „Ciekawe, czy pani Aneta zna prawidłową nazwę?” - zastanawiam się, ale wolę nie ryzykować pytania. Jest kilka minut po osiemnastej i przeraźliwie chce mi się spać. Przez ostatnie kilkanaście dni odpoczywałam przeciętnie po cztery godziny na dobę. Najchętniej położyłabym się obok niego, starając się go nie dotknąć (nawet jeśli bardzo, bardzo tego pragnę) i zasnąć. Ale nie mogę, tak jak nie mogę pozwolić, żeby ktokolwiek zabrał mnie z tej sali i z tego szpitala. Bo ja WIEM, że jeśli tylko spuszczę go z oka, znowu stanie mu się coś złego. Oni wszyscy nie rozumieją, jakie to odpowiedzialne - mieć w rękach losy drugiego człowieka. On śpi. Po prostu śpi, a ja tymczasem umieram i odradzam się. Najgorsze jest zestawienie widoku obrażeń z wyobrażeniem procesu ich powstawania. Przez mózg jak błyskawice przebiegają myśli, które łączą się w obrazy i sceny. Odgłos ciosu, widok ciosu, odczucie ciosu i upadek. Raz za…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Samhain
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…