Wróć do katalogu

SZYBA

Czy dwoje ludzi może nawiązać kontakt, gdy dzieli ich gruba, dźwiękoszczelna szyba?

4mkopublikowano 12 listopada 20069 min czytania 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Olejowa lampka dogasała powoli. W ciszy pokoju unosił się zapach spalającego się knota. Pozostawiony na stole komputer migał wyświetlaczem. Kliknięcie. Znikają kolorowe sześciany. Kursor pulsuje czarną kreską na białym arkuszu. Pustka w głowie. Spotkanie autorskie źle na Niego wpłynęło. Promocja książki, której nie ma. Najnowszy chwyt marketingowy. Od miesięcy nie napisał więcej niż kilka zdań. Wydawcy pieli z zachwytu nad jedynym akapitem, który im oddał. Nie mogli się doczekać gotowego produktu. Tak, produktu. Do agresywnej kampanii i szybkiej sprzedaży. Wznowienie nakładu miało trafić na półki jeszcze przed Gwiazdką. Przeciąg zdmuchnął z półki kopertę z zaproszeniem. Bankiet w Grand Hotelu. Zgniótł je w dłoni i rzucił na podłogę. Papierowa kula potoczyła się po ciemnym, szorstkim dywanie. Lampka zgasła. Wcisnął kontakt. Krótki, niebiesko-żółty błysk. Ciemność. Błądzenie w ciemności. Brzęk pękającego szkła. Wymiana żarówki i znów jest zwyczajnie. Pusto. Nic się nie zmienia. Drugie błyśnięcie elektrycznego światła. W pokoju robi się jeszcze bardziej żółto. Kilka kroków by zgasić niepotrzebnie palące się lampki. Szklany dźwięk. Gwałtowne zderzenie. Chwila zamroczenia. Osuwa się na kolana. Siada na dywanie. Uczucie czegoś zimnego za plecami. Czarna zasłona oczu rozmywa się powoli. Odwraca się półobrotem. Opiera dłonią o zimną przeszkodę. Nie widzi jej. Jest przezroczysta. Szyba. Podnosi się i wędruje dłońmi po niewidzialnej ścianie. Jest duża. Ciągnie się od podłogi do sufitu, przez cały pokój. Zimna, niewidzialna szyba. Za nią nie ma już jego mieszkania. Pokój jest kolorowy, przytulnie urządzony. Duży fotel przykryty włochatą narzutą. Zielony miękki dywan. Donice z kwiatami. Inny świat. Nie, to niemożliwe. Musiał mocno uderzyć się w głowę. To przywidzenia. A może nieopatrznie popił tabletki uspokajające alkoholem? Nie powinien tego robić. Przyłożył głowę do zimnej przeszkody. Na pewno ma guza, który odbiera mu ostrość widzenia. To nie dzieje się w rzeczywistości. To chora wyobraźnia. Kopie z całej siły w szybę. Szklana tafla ani drgnie. Brzęczy tylko metalicznie, ale się nie rozpada. Kopie do utraty tchu. Nie ma już siły, ale jeszcze osuwając się na dywan uderza pięściami. Ciężki oddech. Nie wiedział jak długo leżał oparty o szybę. Kiedy otworzył oczy już świtało. Pokój wypełnił się szarawym światłem poranka. Usiadł. Jakiś nieprzyjemny stukot drażnił jego uszy. Obejrzał się na szybę. Niemrawo przetarł oczy. Była tam. Stukała w szybę. Była zaniepokojona. Matczynym gestem dotykała szyby na wysokości jego rozbitego czoła. Odsunął się gwałtownie. Nic mu nie jest. Po co ten cyrk. Odsunęła rękę, ale niepokój w jej oczach pozostał. Nie chce pomocy. Co ona sobie wyobraża? Poderwał się z podłogi i wyszedł do drugiego pokoju.

Uchylił drzwi. Była tam nadal. Ścierała kurz z liści wysokiego fikusa. Miała w tym wprawę. Płynnie przesuwała pomarańczową ściereczkę po dużych zielonych liściach. Jej sukienka delikatnie falowała. Poczuł przeciąg, chodź jego okna były zamknięte. Dziewczyna odłożyła szmatkę i odsunęła firankę. Delikatnie domknęła okno i ponownie je zasłoniła. Odwróciła się ponownie. Spoglądała ciekawie w stronę jego mieszkania. Podeszła do szyby i zastukała w nią delikatnie. Zamknął odruchowo drzwi. Nie, tak nie może być. Musi żyć, normalnie funkcjonować, napisać książkę. Zdecydowanym ruchem nacisnął klamkę i wszedł do pokoju. Minął newralgiczny punkt z szybą nie patrząc w stronę obcego mieszkania. Nie chciał na nią patrzeć. Jej nie ma. Jej nie może być. To tylko małe wstrząśnienie mózgu. Stukanie w szybę. Nie odwróci się. Nie odwróci się. Stukot ucichł. Już jest bezpieczny. Odwróci się i zobaczy swoje stare, szare mieszkanie. Powoli obraca stopy o sto osiemdziesiąt stopni. Uśmiechnięta dziewczyna siedzi w fotelu. Na kolanach ma rozłożoną gazetę. Unosi lewą dłoń i macha do niego na powitanie. Cholerne urojenia. Musi zadzwonić do lekarza. Na pewno ma wielki krwiak na mózgu. Rozgląda się za telefonem. Nie może czekać. Urazy głowy bywają śmiertelnie niebezpieczne. W słuchawce brak sygnału. Wędruje wzrokiem za kablem. Gniazdko telefoniczne zwisa na jednym poszarpanym drucie. No tak, wyrwał je, gdy zadzwonił dziennikarz z pytaniem o nowa książkę. Chwyta porzuconą na niezasłanym tapczanie skórzaną kurtkę i…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych