tak gra..
światy równoległe, gra o duszę
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
To był przeciętny dzień, taki jakich tysiące - przychodzą jeden po drugim zlewając się z czasem w szarą breję, brodzenie w której staje się coraz trudniejsze. Martyna wstała tego dnia wcześniej niż zwykle. Dalsze leżenie w łóżku wydało się jej wyjątkowo nieznośnym, głównie ze względu na drażniący posmak snu, z którym wiedziała, że musi się rozstać. „Nadszedł czas podjęcia decyzji. Już dawno powinnam to zrobić… Skąd jednak we mnie wątpliwości? Przecież wiem, co mi zrobił, co mi zrobi… On udaje, on na pewno udaje innego niż jest! Nie mogę dać się oszukać!” Spojrzała przez okno – krople deszczu monotonnie uderzały o upstrzony gołębim łajnem parapet. W bladożółtej poświacie latarń świat za oknem wydawał się jak gdyby pogrążony w niespokojnym śnie człowieka w gorączce. Piętro wyżej ktoś spuścił wodę, po chwili dało się słyszeć niecierpliwe kroki, za chwilę znów ktoś spuścił wodę, potem znowu kroki. „Albo ktoś wrócił z imprezy, albo właśnie dały o sobie znać skutki imprezy odbytej parę tygodni wcześniej...” – pomyślała Martyna. Nad nią mieszkała młoda dziewczyna, Marta, prowadząca dosyć nieustabilizowany tryb życia, co chwila inny facet, co chwila inna praca, co chwila inna ona. Martyna znała ją dobrze. Znała dobrze siebie w jej wieku. Nastawiła czajnik na herbatę i radio, z którego wypływały łagodne dźwięki. Ballady bluesowe czy rockowe. Dla tych, którzy nie mogą spać. „Czy ktoś, kto układa ramówkę programów radiowych naprawdę myśli, że to czego chcą słuchać ludzie o 4 rano to właśnie ballady rockowe albo jakiś chill out?” >O Mary Ann, zastanów się, zastanów się proszę… Czy to co zrobić chcesz warte tego jest? Czy pewność masz, że nie mylisz się? O Mary Ann, ooo moja droga Mary Ann… Tu się toczy gra o Ciebie…< – zawodził jakiś muzyk lekko ochrypłym głosem nieudolnie starając się naśladować manierę wokalną Riedla. *** Cisza. Absolutna cisza.Nie słychać żadnych kroków, z rzadka tylko przejeżdżający samochód i deszcz dudniący o parapety, przez okiennice wdziera się jesienny chłód. Nawet żaden pies nie zaszczeka. "Woda. Chyba słyszałem przepływającą wodę, gdzieś tu musi być jakaś rura kanalizacyjna, nie wiem. Gdzie ja jestem? Ta ciemność, o co w tym wszystkim chodzi? Kiedy to się wreszcie skończy… Gdzie jest Marta? Boże, nie pozwól, żeby coś jej się stało, błagam Ciebie, jeśli mnie słyszysz… Ze mną niech się dzieje co chce, ale nie pozwól by jej się stała jakakolwiek krzywda…" *** -No. Czas zaczynać... Zaczyna świtać. Będę tęsknić? Martyna dokładnie omotana ciemnożółtym szalem wyszła w mało zachęcającą do spacerów scenerię właśnie rozpoczynającego się dnia. Oświetlona nikłym blaskiem latarni wśród mżawki rozmywającej kontury rzeczywistości wyglądała jak postać z komiksu. -Tylko czekać jak z zza garażu wyłoni się Joker ze specyficznym mu grymasem twarzy – o, przepraszam – uśmiechem - burknęła do siebie pod nosem i odpaliła papierosa. Czeka ją ważny dzień. Czas dokończyć dzieła i zmienić los. Swój los. „Może właśnie po to tu jestem? Żeby zrobić to, co trzeba. Zrobić to tymi rękoma w tej postaci, aby ochronić siebie… Bóg, jeśli istnieje, musi mi wybaczyć, musi zrozumieć. Kto wie, czy to właśnie on mnie tutaj nie przysłał”. Martyna skierowała się w stronę garażów. Dokładnie zaplanowały sobie wszystko, zaplanowała sobie… Poćwiartowanego ciała łatwiej się pozbyć. Ćwiartowanie nie będzie dla niej problemem. Najgorsze jest pozbawianie życia. To jest tak jak z karpiem na Boże Narodzenie – nikt nie chce go zabić ale jak już jest martwy oprawienie i przygotowanie go trwa chwilę. „Jeszcze tego nie robiłam… Niedługo będzie po wszystkim…Ciekawe czy wtedy będę mogła…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Kasandrowska
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…