Tam Gdzie Nie Sięga Światło Słońca... - cz.4
.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Siedziała na parapecie w pokoju Joel'a i czekając na jego powrót walczyła z wątpliwościami. Niby postawiła siebie przed faktem dokonanym, a jednak jeszcze czuła, iż mam wybór, iż jeszcze istnieje droga ucieczki. - Nadine! - usłyszała tak dobrze znany, basowy głos przyjaciela. Przyjacielem nazywała go chociaż w głębi duszy dobrze wiedziała, że jest tylko kolegą. Szybkim krokiem podszedł do niej.- Co Ty masz na sobie? - zachichotał. Zeszla z parapetu i obdarzyła go stalowym spojrzeniem. Cofnął się jakby wiedział, jakby wiedział, że za chwilę pozbawi go żałosnej egzystencji. I zrobiła to, ponownie. Kopnęła martwe ciało śmiejąc sie wbrew sobie. Odkryła, że to...że to sprawia przyjemność.
Jak bardzo krwawić będziesz; Kiedy błyszczącym ostrzem; Zamieszam w Twoim sercu?
Jak głośno krzyczeć będziesz; Kiedy własną dłonią; Zabiorę duszę, by postawić ją między większymi trofeami?
Jak wiele łez wylejesz; Kiedy powiem, że kocham; Że jesteś moim przyjacielem?
***
Ponownie pojawiając się na schodkach wiodących do swego dawnego domu z przyjemnością przypominała sobie każdą chwilę, w której tak brutalnie pozbawiła przyjaciela życia. Zdawała sobie sprawę, iż zesłanie jej w podziemia, w głąb krainy ciemności wcale nie było pomyłką. Pan wiedział, że będzie szczęśliwa wykonując swe zadania, więc powierzył je tymsamym dając sobie kilka dni wolnego. Zadziwiające, że morderstwo porównywała do pracy, ale tak właśnie było i wcale nie było jej z tego powodu wstyd. Nacisnęła mosiężną klamkę, chociaż sama nie wierzyła w to, iż drzwi będą otwarte, a jednak. - Pan zadbał o wszystko.- weszła i rozejrzała się po domu. Jeszcze bardziej zadziwiające było to, że żande z mebli nie było usunięte, wszystko dokładnie tak jak zostawiła. Oczywiście jeśli by nie liczyć rodziców. Spojrzała w duże lustro i uśmiechnęła się do siebie. Jej suknia i skrzydła przybrały kolor szary, włosy natomiast przeplatały się z bluszczem. Wyglądała zupełnie jak wyjęta z księgi demonów. Zakręciła się w okól własnej osi wydobywając z siebie złośliwy śmiech. Kręcąc się tak i śmiejąc czuła jak ludzkie uczucia wypływają z jej wnętrza. To co zobaczyła spowodowało szybki upadek na ziemię. W lustrze ujrzała twarz Darius'a. - Z czego się cieszysz? - wzruszyła ramionami i uniosła się z podłogi. - Mógłbyś jakoś się zapowiedzieć,…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Creddka
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…