Tam, gdzie zaczyna się koszmar...
Krótkie opowiadamko o demonie, który może przyjść do każdego... Narracja wskazuje na to, że ja jestem bohaterką... nic bardziej mylnego ;)
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
- Słyszałaś, co powiedziałem? W tym momencie otworzyłam oczy. I co zobaczyłam? Nic, w pokoju było ciemno. Nigdy nie lubiłam ciemności. Gdy znajdowałam się w ciemnym pomieszczeniu czułam się osaczona, czułam niepokój. Bałam się, że za chwilę z tej wszechogarniającej ciemności wypadnie na mnie bestia, która swoimi szponami rozszarpie mój brzuch. A teraz znajdowałam się w jakimś ciemnym pokoju, nawet nie wiedząc z kim. I co najgorsze, ten ktoś szeptał mi coś do ucha. - Co? Zabrakło ci języka w gębie? Mów! Słyszałaś, co do ciebie powiedziałem?- głos nieprzyjemnie mnie drażnił i wywoływał drżenie mego ciała. Głośno przełknęłam ślinę. - Wybacz, ale niestety nie słyszałam. Możesz powtórzyć? - Normalne i znów muszę zacząć od początku. Ech… zaczynam, ale teraz masz mnie już słuchać, nie będę się powtarzał. Tak więc…ekhm… jestem twoim najgorszym koszmarem a imię moje brzmi Rosier. Hmmm… mówiłem już, że jestem twoim najgorszym koszmarem? Słabym, trzęsącym się głosem odpowiedziałam, że tak. Poczułam delikatne muśnięcie dłoni nieznajomego na policzku. Chciałam się odsunąć, ale Rosier złapał mnie za rękę. - Słuchaj mnie teraz uważnie. Nie wiem, czy interesujesz się upadłymi aniołami i tym podobnymi sprawami, ale musisz wiedzieć Skarbie, że ja jestem jednym z upadłych aniołów. I niestety na nieszczęście dla ciebie, sprawiam, że ludzie cierpią z powodu miłości. Och Kotku, ktoś doniósł mi, że bardzo kochasz pewnego, niewartego ciebie człowieka. Powiedz mi, czy to prawda? Nie mogłam zaprzeczyć, to była prawda. Kochałam pewnego mężczyznę, który gardził moją miłością. Ale żeby zaraz przychodził do mnie demon? Biorąc pod uwagę to, że zamierzałam zapomnieć o tej mojej nieszczęśliwej miłości, wydało mi się to dziwne. Rosier wiedział chyba o czym myślałam bo ścisnął mocniej moją rękę i czule wyszeptał. - O nie Skarbie. Nigdy o nim nie zapomnisz, już moja w tym głowa. Szarpnęłam ręką próbując uwolnić się z uścisku demona. Jednak on trzymał mnie mocno. Poczułam na swojej twarzy jego oddech. Czułam, że pochyla się ku mnie. - Proszę wypuść mnie- poprosiłam- Dlaczego akurat ja? Śmiech Rosiera był nieprzyjemny, spowodował u mnie nagły i silny ból głowy. Poczułam się tak, jakby ktoś wbijał w mój mózg długą szpilkę. I w tym momencie cieszyłam się, że sprawca mych cierpień trzyma mnie za rękę, inaczej upadłabym na podłogę. - Jeszcze pytasz: „Dlaczego ja?” Jesteś niemądra Skarbie. A kto był gotów poświęcić swoje zdrowie dla ukochanego? Wiesz o czym mówię? Tak, doskonale wiedziałam, o czym mówił demon. Przypomniałam sobie dzień, w którym leżałam na szpitalnym łóżku i patrzyłam jak moja krew wolnym strumieniem wpływa do żył mojego ukochanego. Nie myślałam wtedy o konsekwencjach. Nie myślałam o tym, że mogę podupaść na zdrowiu. A nawet gdybym myślała… na pewno nie zrezygnowałabym z tej transfuzji. Wiedziałam, że moja krew może uratować mu życie i tylko to było dla mnie ważne… - Dobrze myślisz Skarbie, właśnie o to mi chodziło. A teraz odpowiedz sobie na pytanie: „Dlaczego ja?”- głos Rosiera zrobił się ostry niczym miecz. Kolejne wspomnienie stanęło mi przed oczami; zupełnie tak jakbym oglądała w kinie jakiś stary film. Film o sobie samej. Zobaczyłam go, stojącego przede mną i oschłym głosem wypowiadającego tylko jedno słowo: „Dziękuję”. - Tylko tyle?- zapytałam wtedy a jego zielone oczy powiedziały mi wszystko. - Owszem, uratowałaś mi życie, ale nie uczynię cię na powrót królową mego serca. W nim już nie ma miejsca dla ciebie. Nie chcę próbować drugi raz… I oto miałam swoją odpowiedź. - Wybraliście mnie, ponieważ jestem naiwna, bo kocham człowieka, który gardzi moją miłością, moim poświęceniem dla niego. Przybyłeś by sprawić bym nigdy o nim nie zapomniała; bym już nigdy nie zaznała spokoju. Rosier puścił moją rękę i usłyszałam klaśnięcie. Domyśliłam się, że demona usatysfakcjonowała moja odpowiedź. - Wiesz Skarbie, że jesteś wspaniała? Doskonale…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Naatasha
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…