Tamten świat cz4
Dalsza część historii dziewczyny, która dowiaduje się, że świat w którym żyje to nie jej świat.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Kolejne dni nie przynosiły nic konkretnego. Piosenkarka nie mogła spać. Zrywała się z krzykiem z łóżka strasząc osoby, które się nią opiekowały. Wreszcie manager zawiesił pracę nad albumem i wysłał wszystkich do domów na odpoczynek. W domu też nie było zbyt wesoło. Nawet po powrocie dręczyły ją koszmary, a nawet mogła stwierdzić, że coraz bardziej. Spała mało. Snuła się po mieście jak zmora. Najczęściej czas spędzała na wzgórzu jakby wyczekując Martina. Wiedziała, że ma się pojawić koło kaplicy. Jednak gdy tylko się ściemniało wracała prędko do domu. Była przerażona gdy nadchodziła noc. A nawet w dzień jej sny nie dawały je spokoju. Będąc któregoś dnia na spacerze z siostrą, która przyjechała w odwiedziny, prze nią pojawił się dziwny obrazek. Widziała mężczyznę ubranego w dziwny złoty płaszcz z mieczem w jednej ręce a z małym dzieckiem w drugiej. Bronił się przed atakiem drugiego mężczyzny, który siedział na czarnym koniu i kręcił młynek mieczem nad głową coś krzycząc. Widziała jak ten pierwszy położył dziecko na ziemi w bezpiecznym miejscu i rozpoczął walkę. Czując, że nie ma szans znów pochwycił niemowlaka i zniknął. Ujrzała twarz osobnika na koniu. To była twarz, która nawiedzała ją w nocnych koszmarach. Ta dziwna wizja odeszła tak szybko jak się pojawiła. - Siostra dobrze się czujesz? - Tak. Zamyśliłam się tylko. Więc o czy mówiłaś? - Ty mnie w ogóle nie słuchasz. Co jest z tobą siostra? - Dziwne rzeczy dzieją się wokół mojej osoby. Nie mogę mówić co, bo i tak nie uwierzysz. Najpierw sobie z tym poradzę sama. Może kiedyś ci wyjaśnię o co chodzi, ale teraz chodźmy na ciepłą herbatkę i ciacho. Podczas kolejnych dni dziewczyna przestała mieć jakiekolwiek wizje, ale nadal się ich obawiała. Któregoś dnia pięknej zimy pojawił się przed jej domem Martin wraz z innym mężczyzną. Chłopak tym razem nie miał prze sobie miecza i nie był ubrany w rozpoznawalny płaszcz. Miał na sobie zwykłą skórzaną kurtkę. Maya zastanawiała się skąd ją ma. Wyglądał bardzo fajnie. Przyłapała się na tym, że mógłby konkurować wyglądem z jej facetem. Nawet blizna go tak nie szpeciła jak poprzednio. Wpuściła bez słów obu do domu i zaprowadziła do swojego pokoju. Zaległa nienaturalna cisza. Dziewczyna zaczęła się bawić swoim naszyjnikiem. - Skąd go masz? – zapytał kapitan Ardo. Maya przyglądnęła się swojemu talizmanowi. - Mam go odkąd sięgam pamięcią. Zawsze go noszę. A dlaczego Pan pyta? - To proste. Twoja matka dostała go kiedy zgodziła się na ślub z Twoim ojcem. To była ich pamiątka. - Jacy byli moi rodzice? - Trudno mi jest ich opisać. To byli jednak moi władcy. Król Mangus to przyjaciel Ludu – tak go wszyscy nazywali. Nigdy nie odwrócił się od potrzebującego człowieka. Dzięki niemu wielu ludzi znalazło nowe domy, nowe życie. Dziewczyna, która wręczała ci list została przygarnięta i wychowana na zamku. Swoje dzieciństwo spędziła w lesie. - A mama? - Była piękną kobietą z północy. Bardzo wrażliwa na piękno. Jej wrodzony wdzięk i inteligencja pomagały w sprawowaniu władzy. Była bardzo ciekawa świata ale zarazem podchodziła z nieufnością do dyplomatów przyjeżdżających w różnych sprawach. Była bardzo szczęśliwa gdy przyszłaś na świat. Zginęła pół roku po twoim urodzeniu. - Może wiecie co oznacza takie zdanie „Olaynas younglun werasi”? Martin spojrzał na kapitana. - Skąd to wzięłaś? - Dręczyło mnie to w snach. A ktoś wypisał to na drzwiach do pokoju hotelowego czymś czerwonym. Podejrzewam, że to była krew. Wszyscy milczeli. - powiecie mi? - To znaczy śmierć dziwce północy. Takie zdania wykrzykiwali przeciwnicy ślubu twoich rodziców. Kilka razy to zdanie padło też z ust twojego wuja gdy ty pojawiłaś się na świecie. - Wuja? A chodzi ci o tyrana Lutorna. Przejdźmy do rzeczy. Kiedy zobaczę wasz świat? - Dzisiaj, ale tylko 5 minut będziesz u nas. Pod jednym warunkiem. - Wiedziałam, że będzie jakiś haczyk. Słucham. - Będziesz musiała w swoim świecie mieć ochronę. Wspólnie z radą postanowiliśmy przydzielić ci Martina. Słysząc te słowa jakaś niewielka część Mayi ucieszyła się z tego powodu. Będzie mogła go poznać bliżej. - Ok. a teraz chodźmy. Trójka wyszła szybko z domu kierując kroki na wzgórze. Po drodze piosenkarka minęła siostrę wracającą z zakupów. Udawała, że jej nie zauważyła. Nie chciała się tłumaczyć ani przed nią ani tym bardziej przed matką. Przy kapicy stała Omari obserwując teren. - Nikogo nie spotkasz po drugiej stronie. Pojawimy się w mojej komnacie. – wyjaśniał jej po drodze Aro. – Maya posłuchaj dla ciebie to może być przygoda życia, ale dla nas to walka z tyranią. Błagam nie potraktuj tego jako rozrywki. Dziewczyna pokiwała głową. Wreszcie stanęli przed portalem. Piosenkarka obawiała się przejścia do drugiego, całkiem innego świata. Nie wiedziała czego może się spodziewać. Odruchowo chwyciła ręką łańcuszek i z zamkniętymi oczami weszła w portal. Gdy otworzyła oczy była bardzo zdziwiona. Pomieszczenie, w którym się znajdowała było ogromne. Wielkie okna były przesłonięte ciemnozieloną kotarą. Panował półmrok. Po swojej lewej ręce dziewczyna spostrzegła jakieś papiery rozłożone na stole. Podeszła by bliżej się przyjrzeć wszystkiemu. Były to jakieś odręczne notatki kapitana, oficjalne pisma i mapy. Ledwo rozczytywała zamaszyste pismo. Odwróciła się szybko. Oprócz stołu z papierami i łóżka nic więcej się nie znajdowało. Pełny prostoty i minimalizmu pokój. Nie pytając nikogo o zdanie podeszła do okna i delikatnie uchyliła kotarę. To co zobaczyła nie było zbyt miłym widokiem. Przed nią rozciągało się pasmo niewielkich domów. Nic nie byłoby w tym dziwnego gdyby nie były to zgliszcza. Same kamienie i spalone drewno. Po wąskiej ulicy kręciło się kilku żołnierzy, wygłodniałe psy i małe dzieci. Maya…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Metalqueen
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…