Tango z Aniołem cz.2
Na dole też kombinują
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Salvador Vega był poważnym mężczyzną. Wiedział czego chce w życiu. Najważniejsza była Lena. Kochał ją całym sercem, w jego ciemnych, brązowych oczach widać było że to uczucie jest prawdziwe. Byli ze sobą szczęśliwi. Dziś jednak nie było jej przy nim. Wraz ze swymi przyjaciółmi wybierał się na biwak (który zapewne skończy się potężnym kacem, ale to nie było w tej chwili istotne). Szli przez las szukając dogodnego miejsca. Kilka propozycji Alexa odrzucili z przyczyn oczywisych wedługo niego. Pierwsze miejsce do którego dotarli wydawało się idealne. Drzewa nie rosły zbyt gęsto, krzewów nie było prawie wcale. Między potężnymi dębami znaleźli tyle miejsca, że pewnie i tak za dużo jak na ich potrzeby. Dobre rozmieszczenie drzew gwarantowało im miejsca dobrze ogrzewane przez słońce oraz inne zalane cieniem. Po dłuższych namysłach stwierdzili że to chyba nadal za blisko drogi. Mogli spodziewać się tu nieoczekiwanych gości, ale też słyszeli hałas aut od których przecież chcieli odpocząć. Kolejna polana zalana słońcem, usiana pięknymi kwiatami była już chyba zarezerwowana. Dostrzegli tam rozłożony koc, oraz kosz najprawdopodobniej z prowiantem. Mogło to świadczyć o tym że ktos się tu zaraz zjawi. Trzecie miejsce było nie dość że za małe, to zbyt blisko wody, a Salvador nie miał ochoty utopić się w stanie upojenia alkoholowego. W końcu dotarli dość daleko by cieszyć się spokojem. Przestrzeni mieli tyle by urządzić małe przyjęcie więc zabrali się za rozbijanie obozu. Salvador wyprostawał się gdy jego namiot był gotowy do użytku. Położył ręce na biodrach i spojrzał w niebo. Przez korony drzew dostrzegał jak zmienia ono kolor na delikatnie pomarańczowy. W najdziwniejszych snach nie mógł przypuszczać że anioł obserwował i jego. Poszedł pomóc Alexowi, a anioł usmiechając się delikatnie nie przerywał gry.
***
Głęboko, poniżej wszystkiego, siwe oczy spoglądały przed siebie. Mężczyzna w szarej szacie i ciemnym płaszczu liczył wytrwale. Był zadowolony. Anioł nie wie że jutro rozpocznie atak. Demony stały posłusznie, nieruchomo, obawiając się nawet mrugać. - Bracia! Jutro nadejdzie dzień chwiały! Zapamiętajcie dobrze te chwilę, chwilę gdy osobiście zabiję anioła, a każde z was zabije jego sprzymierzeńców. Gdy mój topór pozbawi go głowy i skrzydeł, będziemy wygrani. Nawet SAM ON, kłamliwy i nieustępliwy będzie musiał ustąpić nam, najdoskonalszym istotom - demon przerwał słuchając oklasków i głosów poparcia. Krzyk jego poddanych zapewniał o zwycięstwie. Odwrócił się i podążał w stronę ciemności gdy kroku przyspieszył Florian. Po chwili stał obok demona - Panie, te anioły maja broń, są silne! Nie damy rady - Florian był w pełni świadomy tego co mówi. Miał nadzieję (która była tak rzadkim zjawiskiem w tym świecie) że jego pan wysłucha go. - Milcz! Nie siej niepewności i strachu gdy wojownicy szykują się do boju. Są pewni zwycięstwa wiem to. Mają to w sercu - demon nawet nie spojrzał na niego odpowiadając - mają w tych kamiennych sercach to co napędza siłę ducha - nienawiść! - podniósł głos by przestraszyc Floriana, chcąc by ten nawet nie odważył się mysleć o zniweczeniu jego doskonałego planu. - Poza tym Florianie oboje dobrze wiemy jak jest - nagle jakby złagodniał jednak nie należało w to wierzyć - anioł nawet potężny, a podejrzewam że takich tam nie będzie nie może zabić żadnego z nas. To nam daje przewagę. Wątpię by któryś z tych lokowanych lalusiów sprzeciwił się temu tam - wskazał palcem w górę - pamiętaj masz zabić każdego kto ma skrzydła - nie powiedział nic więcej. Oddalił się. Płaszcz z którym nigdy się nie rozstawał zlał się z ciemnością otoczenia. Florian był młodszy jednak nie był głupi. Trzeba potężnej broni by zabić anioła, nie wiedział dokładnie jakiej. Demon mówił że ma taką broń i rozda ją przed walką, jednak było to odrobinę niemożliwe. Czy demon odważył się zejść tak głęboko? W końcu Lucyfer nie mieszał się do tego z niewiadomych przyczyn. Może tak jak on wątpił w powodzenie tej wyprawy. Nie mógł być pewny. Zastanawiał się nad strategią anioła. Wiedział że najpierw będzie z nimi rozmawiał, oraz to że demon nie będzie chciał go słuchać. Potem pan rozpocznie atak. I jeśli nie ma tam (oprócz anioła) nikogo kto się boi B... to znaczy tego na górze, to był bardziej pewny niż tego że istnieje - czeka ich śmierć.
***
Gdy zapadł zmrok Lena przebywała w centrum miasta, więc na chodnikach nadal panował ruch, ulice były zatłoczone. Wiedziała że musi udać się w bardziej ustronne miejsce by nabrać sił. Oddalała się od mieszkania coraz bardziej. Im dalej była tym było ciemniej i jakoś pusto. Nie chciała dotrzeć aż na przedmeścia, bardziej satysfakcjonowały ją betonowe dzielnice. To takie które są jednym wielkim blokowiskiem pałnym uliczek, zaciemnionych miejsc oraz ślepych zaułków. Gdy była już na miejscu, wzrok przyzyczaił się do ciemności. Specjalnie szła tymi ścieżkami gdzie nie ma lamp. Intuicyjnie skręciła w lewo i przeszła przez dziórę w bramie, ktora i tak za chwilę się rozpadnie. Coś jej mówiło że właśnie tam znajdzie Ricka. Kilka kroków dalej ujrzała opuszczony budynek, nadający się do rozbiórki. Szyby były wybite, ściany pomazane farbą oraz sprayem. W wielu miejscach brakowało tynku i jak zauważyła znacznej części dachu. Piaskownica dawno nie gościła u siebie dzieci, z placu zabaw zostały kawałki drewna i sterczące z ziemi rurki. Zapach stęchlizny był nie do zniesienia. Zauważyła jak coś poruszyło się w krzewach przy piaskownicy. Ruszyła w tamtą stronę. Gotowa zaatakować w razie potrzeby przedarła się przez krzaki. Ujrzała leżącego człowieka, z nienaturalnie wygiętą nogą, z całą pewnością była złamana. Mężczyzna…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Nessie
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…