Wróć do katalogu

Tatuś cię kocha

Na balkonie, tym pod mieszkaniem Olgi, dostrzegłam jakąś parę, ale nie byłam w stanie ich rozpoznać. Kłócili się. Nagle usłyszałam PLASK.

jolsokolowska079sok, opublikowano , 6 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Włóczę się ulicami tego miasta nie po raz pierwszy. Nie ma upału, słońca też nie ma. Jeszcze rozedrgane powietrze nie zdołało wyhamować po nocnej wichurze, a już zerwał się na nowo wiatr. Konary drzew prostują się tylko wtedy, gdy łapie lekką zadyszkę, by za chwilę znów uderzyć. Rozglądam się po Tallinie. Ani jednej rudery, domy jak wypielęgnowane paznokcie, wąskie żyły czystych ulic. Przyjechałam tu na cztery dni. Postanowiłam codziennie wyruszać w innym kierunku i iść przed siebie do głębokiej nocy. Nie skręcam, nie zawracam. Nie szukam niczego i nikogo. Każde miejsce, do którego trafiam jest dobre. Stojący samotnie skromny budynek okazuje się galerią współczesnej sztuki. Działa tak prężnie, że już dwa lata po otwarciu otrzymała tytuł Europejskiego Muzeum Roku. Mur obronny Górnego Miasta zdobi Wieża Dziewicza, dawne więzienie dla prostytutek. Historia tego miejsca jest przejmująca i pełna tragizmu. Zwykle starcza mi energii, żeby przez cały dzień zasuwać jak górnik na przodku. Rzesz turystów nie widać, ale i tak warto tu przyjechać. Jestem tu na chwilę, nie chcę zmarnować ani sekundy, dobrze wykorzystać czas, trochę odpocząć. Zwiedzanie daje mi siły, nie wyobrażam sobie, że mogłabym z czegoś zrezygnować. ,

Kiedy dziś wychodziłam, Olga spała jak zabita. Na ekspresie do kawy była przyklejona wiadomość: Robię dziś kolację u siebie. Nie spóźnij się, proszę.

— Dobra — mruknęłam pod nosem, zamykając za sobą drzwi.

Gdy poznałam Olgę była chudą dziewczynką o odstających uszach, z falą rudych włosów nad czołem, latem i zimą chodziła w dzierganym sweterku. Jej rodzice wyjechali, kiedy była dzieckiem. Najpierw do Niemiec, potem do Estonii. Olga jest malarką, nadal ma kręcone włosy i sto pilnych spraw. Minęło wiele lat, klisze się nakładają, a rzec by się chciało, że jest wciąż moja, ja jej.

****

Była szósta wieczorem, gdy przechodziłam przez most, wracając do centrum. Przyspieszyłam kroku, bojąc się jak diabli, że się spóźnię. Na balkonie, tym pod mieszkaniem Olgi, dostrzegłam jakąś parę, ale nie byłam w stanie ich rozpoznać. Kłócili się. Nagle usłyszałam PLASK. Dziwny odgłos, kilka metrów ode mnie. Przystanęłam. Zadrżały łydki, zacisnęłam powieki. Bałam się spojrzeć, coś mnie blokowało. Gdy w końcu nieśmiało otworzyłam oczy na chodniku leżała foliowa reklamówka. Jej zawartość ruszyła się. Wdech, wydech, jak na terapii. W końcu odważyłam się i dotknęłam fioletowej torby foliowej. Ręka trafiła na coś ciepłego i miękkiego.

— Miau! Miau!

Przyklękając, rozdarłam foliowy worek: Kot? Wygląda, że cały. No, może trochę potargany. Nie ma obroży, ale może jest czyjś? Powoli podniósł głowę i…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych