Wróć do katalogu

THE VARIATZIC

Opowiadanie o niczym, no i o wszystkim.

igorsky, opublikowano , 10 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

THE VARIATZIC Mało, kto wie, że prawie w każdej miejscowości, no chyba prawie w każdej, działa lokalny punkt BBC. Skład takiego centrum przekazu to minimum dwie baby, ewentualnie chłop+ baba lub inna kombinacja. Najprościej mówiąc wystarczy kilku odbiorco-nadawców, czy jak im tam. Przechodząc do dialogu, mówiąc po miastowemu konserwacji, konwersacji dwóch w domyśle kilku osobników nijakiego gatunku homo sapiens. Jest ona dziwną formą statystycznie zawiera tylko, czy inaczej na to spojrzawszy aż 1/5 prawdziwych, sprawdzonych informacji. Reszta, czyli te 80% to czysty popis z jednej strony oratorski, a z drugiej fantazyjny. Całość nosi nikczemną nieco nazwę, plotki. Lokalne BBC są miejscem wymiany owych wiadomości. Przez przypadek, gdy wędrowałem pieszo tu i tam spałem w stodole takowych obywateli, którzy z racji rent nic nie robili przez cały dzień i znajdowali jedyną rozrywkę w obmawianiu innych. Słowiki spotykane są w całej Europie. Chętnie zasiedlają tereny przekształcone przez człowieka. Jedna z par dostrzegła idealne miejsce na gniazdo w zagrodzie Czesława. O ile można tak nazwać jego willę. U płotka na ogromnej tyczce usadowił zeszłej wiosny nową antenę, kupioną na jarmarku w pobliskim mieścinie. Na jego nieszczęście ostatnio zalęgły się na niej te ptaszyska, naniosły siana i uwiły gniazdo. Jakież było jego zdziwienie, gdy wraz ze wzrostem ptasiej budowli telewizor zaczął działać, co raz lepiej, obraz przestał falować, znikły białe kropki, z trzech kanałów zrobiło się osiem. Na dodatek czarno biały telewizor nieznanym nikomu cudem zaczął zalewać izbę kolorami. Utrzymywał to wszystko w tajemnicy by ktoś nie ukradł mu tej cennej technologii: -Mało to u nas na wiosce złodziei- pomyślał. Nie wiele dni później niż za dwa tygodnie idąc jak zwykle przekąsić coś pod sklep czy to browar czy inny napój wyskokowy został zaczepiony przez wrednego sąsiada Olika: -Podobno słowicy wam się zalęgli, hhaha, pewnie telewizor gra jak trza- tu zaśmiał się okropnie. Bardzo lubił kpić z Czesława, myślał, a raczej był pewny, że antena jest uszkodzona. Co innego rozgrywało się w umyśle jego sąsiada: Skąd ten …- tu przyszedł mu na myśl wyraz na, ch, którego nie cytuję z powodu zapewne wielkiej wrażliwości czytelnika na słowo typowo polskie- się o tym dowiedział. Musiał widzieć, że coś długo w chałupie przesiaduję. Już wiem- i zaczął mówić: -Drogi sąsiedzie to je najnowszo technika, to Warsiawioki take cuś wymyśliły, to się zwie Cyfra PLUS. Nieco zbulwersowany Eugeniusz, bo tak się zwał ten gość, który mieszkał tuż za miedzą, zadał pytanie, bo widział reklamę czegoś takiego na swojej starej poczciwej Unitrze: -To pewnie ze sto kanałów macie teraz?- Czesław, który był typem tak zwanej wiejskiej chwalidupy nim się zastanowił wycedził z krzywych, czarnych już zębów- E oby nie z pincet, murzyny, Ameryka i Hawaje, i ten Plusk i Kaczka, wszystko jest. Goła baba z rana i z południa, kiedy chce.- Obaj zaczęli się śmiać, rozmawiali jeszcze przez chwilę, rozeszli się jeden do domu drugi ku pobliskiemu sklepowi. Obora Genka stoi zaledwie od 10 lat. Chyba jest tylko przykrywką gorzelniczego zamiłowania starego już chłopa. Nie znajdziesz tam żadnej krowy, ba jedyne zwierzęta to chyba mucha plujka, która siedzi na ścianie i trzy sufitowe jaskółki dymówki. Całe poddasze budynku zajmuje maszyneria do wyrobu cennego trunku. Jak zwykle o tej porze doglądał procesu destylacji, wlazł po drabinie na stryszek z aparaturą, wyciągnął szklaneczkę ukrytą pod belką podtrzymującą dach, wsadził pod strużkę skapującego alkoholu, napełnił do połowy i jednym łykiem wypił do denka. Poczuł jak fala gorąca rozszerza jego gardło, nozdrza nabierają powietrza, znika poranna niestrawność. -Kurde mocne ze 40%.- Napełnił szkło jeszcze raz i jeszcze raz, i tak z 10 razy, pachnąca ciecz znikała jeszcze szybciej niż na początku. – Basta starczy na dziś. Ledwo stojąc na nogach pośliznął się i zjechał niemal na sam dół nie następując na żaden szczebel. -Kur… - zaklął, gdy poczuł na twarzy błoto, nie mogąc złamać równowagi, powlekł się na czworaka do mieszkania, złapał klamkę, podciągnął się, gdy poczuł, że drzwi uciekają, a on pada na beton, do śmierdzących stóp tej starej, jego starej. Leokadia, kiedyś była piękności, ale czas ją postarzał, nie grzeszyła już urodą jak dawniej. - Ty stary dziadzie znów, żeś się schlał! - Ch… ci do tego, daj mi się położyć. -Ja ci dam ch… do tego, a masz- tu zaczęła okładać starego Eugeniusza niemiłosiernie miotłą, którą przypadkowo dzierżyła w dłoni. On jednak

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych