Wróć do katalogu

Time after time

Krótkie opowiadanie o mordercy, zakradającym się do domu samotnej kobiety.

pifpaf, opublikowano , 6 min czytania, 4,5 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Wspiął się na metalowe ogrodzenie sięgające mu zaledwie do brody i przeskoczył na drugą stronę. Soczysta, zadbana trawa ugięła się pod jego ciężkimi butami. Noc była zimna i pochmurna, lecz lampa nad drzwiami rzucała na ogród ciepłe światło. Odetchnął głęboko. Późna wiosna przyniosła ciężki zapach kwiatów, ziemi i wilgoci. Mimo że od kilku dni nie padało, żadna z roślin rosnących w ogródku nie narzekała na suszę – czuwały nad tym liczne spryskiwacze i tradycyjna konewka, stojąca teraz samotnie pod ścianą. Lubiła, gdy o niej mówili. Gdy z zazdrością obserwowali jej ogród zza ogrodzenia, albo komentowali jej bogaty zbiór kwiatów o egzotycznych nazwach. Była próżna. Nikt nie wiedział o tym tak dobrze, jak on. I był z tego dumny. Wypatrzył prawdziwą perłę. Pusta pani dziennikarz. Zapatrzona tylko w swoją porcelanową buźkę i tęczowe chwasty. Co tydzień spała z innym. Co tydzień kupowała inne wino. Co tydzień miała inną sukienkę, gdy wychodziła na miasto, szukać kolejnych koneserów jej wdzięku. Przez kolejne dni liczyła wiadomości nagrane na sekretarkę. I uśmiechała się nalewając sobie wina w jedyny kieliszek, jaki miała w domu. Była dla niego stuprocentową kobietą. Stuprocentowym gównem. Ale kwiaty mu się podobały. Ostrożnie przeszedł po trawie kierując się w stronę tylnych drzwi, za którymi spodziewał się zastać sterylnie czystą kuchnię i biały blat stołu z obfitym bukietem kwiatów w prostym, czarnym wazonie. Wyjął z kieszeni niedbale zmięty kawałek koszuli i starannie owinął nim prawą dłoń. Z łatwością zbił szybę w drzwiach i odsunął zasuwę. Mimo że narobił trochę hałasu, wątpił by z tego powodu dziennikarka choćby przekręciła się na drugi bok w swoim wygodnym łóżku. Przeszedł przez kuchnię i zatrzymał się w korytarzu na wprost drewnianych schodów z solidną poręczą. Choć wyglądały na nowe, nie był pewien, czy nie będą skrzypiały – tym bardziej pod ciężarem prawie dwumetrowego, dobrze zbudowanego mężczyzny w wojskowych butach. Zdjął skórzaną kurtkę i powiesił ją na wieszaku, tuż obok drogiego, kremowego płaszcza pachnącego mieszanką słodkich perfum i mocnych papierosów. Po krótkim namyśle przewiesił kurtkę tak, by oba ubrania się nie stykały. Wszedł po schodach na piętro. Był zaskoczony nie tyle tym, że schody nie wydały najmniejszego odgłosu, co własnym rozczarowaniem. Złapał się na tym, że chciał, by ona się obudziła. By czuła, że coś jest nie tak. Że nie jest sama.

- Mamy figlarny nastrój, co żołnierzu? - pokręcił głową i uśmiechnął się pod nosem.

Zszedł po schodach z

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych