TO
Opowiada o... a zreszta przeczytajcie, sami ocenicie. Ja ze swojej strony mogę dodać, to chyba jedno z moich lepszych osiągnięć
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
TO
Nie wiem, czy to była nasza wspólna decyzja. Może tylko ja, chciałem tego podświadomie... Pragnąłem się całkowicie uwolnić. Spalić wszystkie mosty.
Oboje zauważyliśmy to, że z dnia na dzień jest coraz gorzej. Małe kryzysiki, padając na tak podatny grunt zamieniały się w wojny! Ciche dni przeobrażały się w milczące tygodnie. Aż w końcu stało się. Koniec. Płacz na niby i posmak wolności we wdychanym powietrzu. Tak. Żadnych tłumaczeń, tylko niczym nieskrępowana i nieodpowiedzialna radość z życia!
Jeszcze tego samego dnia wybrałem się na spacer do lasu. Sam. Jak to pięknie brzmi. Było już dość późno i w lesie panowała raczej ta druga połowa półmroku. Szedłem po ściółce pomiędzy drzewami. Patyczki wydawały z siebie przyjemny trzask, gdy na nich stawałem. Krzaki, liście na drzewach, wszystko boło nieostre i ciemno zielone. Ale czułem się wspaniale! Zatrzymywałem się co jakiś czas i wsłuchiwałem się w tą niesamowitą ciszę. Żadnego wiatru, tylko ja i ta cisza. Wszystko było takie fascynujące, każdy listek, każdy robaczek był wyjątkowy. Tak jakbym podziwiał to jakimiś nowymi, nie używanymi dotąd zmysłami. Przechadzałem się po tym lesie jak Adam po raju... Nagle coś wyrwało mnie z tego transu...
Usłyszałem jakiś hałas w krzakach dzikiej róży. Pąki były pozamykane, krzaki wysokie na półtora metra. Gdy odwróciłem się w kierunku, z którego dochodził dźwięk, natychmiast zapanowała cisza. Odgłos, jakby jakieś zwierzę grzebało w ziemi, urwał się nagle. Myślałem o tym, że to musiało być coś dużego.
Ten dźwięk. Tak krótki, a mówił tak wiele. Wiem jedno, przeraził mnie wtedy tak bardzo, że ciekawość przegrała ze strachem bez walki. Uciekłem co sił w nogach.
Strach, lęk, przerażenie. To pierwsze imiona tego potwora. Wiedziałem, że takie coś istnieje. Zawsze bałem się, że któregoś dnia będę gdzieś całkiem sam i spotkam to zwierzę. Emocje wywołane tym niesamowitym spotkaniem były tak silne i tak prawdziwe, że aż ciężko uwierzyć, że to było tylko jakieś grube, nieparzystokopytne stworzenie.
Z ledwością usnąłem, podekscytowany czekałem aż poziom adrenaliny wróci do normy by móc spokojnie zamknąć oczy. Nawet raz nie pomyślałem tego dnia o mojej "eks". Będę musiał przyzwyczaić się do tego słowa... "eks".
- Muszę go jeszcze raz zobaczyć. - Co mówisz? - Robert wyrwał mnie z zamyślenia. - Nie, nic... Po prostu głośno myślę. Ostatnio zdarzało mi się być roztargnionym, ale odlecieć do tego stopnia, żeby gadać głośno to co się myśli...
W każdym razie w pracy nie mogłem się skupić. A wszystko przez to, że w głowie ciągle kołotała mi jedna myśl. Powracała do mnie lotem kołowym i czekała na dobry moment, aby wylądować. "Zobaczyć jeszcze raz to zwierzę. Wybrać się jeszcze raz do lasu". To nie dawało mi spokoju. Zastanawiałem się co mnie do tego tak przyciągało. Ciekawość? A może strach, który chciałem przezwyciężyć. Tak, to mi imponowało, wygrać z lękiem przed bestią. Chciałem to poczuć, być blisko tego i nie bać się.
Wyszedłem z banku, pożegnałem się z "kolegami z pracy", z którymi nigdy nic specjalnego mnie nie łączyło. Nastrój panujący w tej instytucji nigdy nie sprzyjał zawieraniu przyjaźni, ani nawet nawiązywaniu znajomości. Zresztą jako "wybitny" specjalista w dziedzinie zabezpieczeń tele-informatycznych otrzymałem "gębę" samotnika.
Udałem się prosto do domu, powstrzymałem się przed zadzwonieniem do mojej "eks", jak zwykłem to robić codziennie po powrocie przez rok i trzy miesiące... Pomyślałem, że chyba jednak odrobinkę będzie mi tego brakować. Szybko przezwyciężyłem tą ciężką chwilę myślami o tym czymś. Pełen nowej energii ubrałem się ciepło i poszedłem do lasu.
Niebo przybrało pomarańczowy odcień. Słońce zachodziło całkowicie zasłonięte chmurami. Szybko wkroczyłem między drzewa. Wiedziałem, że gdybym poczekał, aż się zrobi się ciemniej, nie miałbym tyle odwagi. Oczywiście las był pusty, ani żywej duszy. Działo…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil CleX
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…