To jest tak...
To chyba po prostu kolejna próba uzewnętrznienia się.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
To jest tak, że bardzo często siadam przed maszynę do pisania. Bardzo często chcę coś napisać. Pojedyncze fragmenty opowiadań o kolejnych ludziach, o jescze jednej nieszczęśliwej miłości, a może po prostu o zakupach w markecie. To wszystko przewija się przeze mnie we wszystkich miejscach tylko nie tutaj. A jak już siadam, i chcę napisać to tak jakby wszystko się ulatniało. Już tego nie było. To tak jak bym łapała piórko zbyt gwałtownym ruchem ręki. Prawie na pewno odleci. Przepędzone nagłym ruchem ręki. Powiewem wiatru. Tego się chyba nie da zamknąć w jakiś słowach. To jest syndrom niedojrzałego pisarza prawda? Tak chyba jest.
Siedziała przed maszyną do pisania. W przyciemnionym lekko pokoju. Oświetlonym 4 świecami i małą lampką. Obok stał kubek z kawą. Jeszcze gorącą. Para wciąż się ulatniała. Leciała jakaś spokojna muzyka, tak... stacje o tej porze jakoś dziwnie mądrzeją. Piosenka była dziwna, "heh, klimatyczna jakby to powiedzieli inni". Miała rację. Miała coś w sobie, co przedstawiało jej charakter. Ale, to chyba nie jest ważne. Doszła do wniosku, że kupi sobię płytę tego zespołu. Irlandzki? Islandzki? Nieważne. Utwór ciekawy. W końcu położyła dłonie na pojedynczych literkach. Nacisneła jedną. Stukot był taki przyjemny. Nacisnęła jeszcze raz. Wsłuchała się w ten odgłos. Tak, to było to co kochała. Tak wyraźne odgłosu nadchodzącej weny. Patrzyła jak jej palec naciska kolejna literkę, zaraz potem te "trzas". Aromat kawy powoli przestawał się ulatniać.
Koszmar współczesnego człowieka
To był zwykły dzień. Słońce dalej było na niebie. Ptaki nadal miały swoje skrzydła. Samochody jeździły po drodze. Ludzie posiadali dwie nogi. Bez wątpienia to był zwykły dzień. Anka wlokła się z koleżanką po mieście. Wiecie, noga za nogą, prawa lewa, powolutku. Poszły do McDonalda... czasami można się troszke potruć prawda? - Co chcesz? - Shake'a, albo... ee... loda". - Dobrze, mały czy duży? - Mały. - Na…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil tiito
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…