Wróć do katalogu

To już trzy lata

Paweł niespodziewanie dostaje kartkę z życzeniami z okazji... trzecich urodzin. Co to oznacza i co z tego wyniknie?

AmandaEro, opublikowano , 10 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Powiadają, że do wszystkiego można przywyknąć. Paweł od pewnego już czasu mocno powątpiewał w tę mądrość ludową. Starał się przywyknąć, naprawdę się starał. Nie zwracać uwagi, nie reagować, nie przejmować się. Ale ciągłego napięcia między jego matką a narzeczoną – tych wiecznych podchodów, kręcenia nosem i niby to drobnych niesnasek – nawet święty by nie wytrzymał.

Matka nie mogła sobie wymarzyć lepszej synowej niż Dagmara. Pasowali do siebie. Umięśniony facet, o wyglądzie i ruchach żołnierza, choć z wojskiem nie miał nic wspólnego, oraz najpiękniejsza dziewczyna w towarzystwie, brunetka o wyrazistych, ciemnych oczach. Wszyscy koledzy mu jej zazdrościli.

Do Dagmary nie mógł mieć pretensji, była wzorem cnót. Na wizyty „u mamusi” zawsze starannie ubrana i umalowana, zawsze z wachlarzem popularnych i aktualnych tematów do lekkiej pogawędki, uśmiechnięta, życzliwa. Tylko nerwowy gest, którym poprawiała włosy, zdradzał, jak bardzo stresujące są dla niej te wizyty.

Matki bowiem nie sposób było zadowolić. Dawniej mawiała, że najważniejsza jest miłość, nie szczegóły. Kiedy zdążyła zmienić się w starą, zrzędliwą jędzę? Niestety, okazywała przy tym wiele bystrości i zmysłu obserwacji, więc czasem ciężko było się z nią nie zgodzić, kiedy w zawoalowany sposób wytykała przyszłej synowej wady i potknięcia.

Wczoraj jednak przesadziła. Na wieść, że planują dziecko, zakrztusiła się demonstracyjnie herbatą i zamrugała oczami, celowo przedłużając pełną konsternacji ciszę. – Myślę, że powinniście jeszcze zaczekać. To poważne zobowiązanie. Dagmara dzielnie zniosła dezaprobatę. Odstawiła filiżankę z herbatą na spodek. – Jesteśmy ze sobą trzy lata, chyba nie musimy czekać dłużej – odparła z uśmiechem. – To już trzy lata?... – Matka zamyśliła się, jakby zabrakło jej słów, po czym... zmieniła temat. – A co z Adriankiem? Macie z nim kontakt? Taki uroczy chłopak z niego był...

Paweł nie wytrzymał, poderwał się z krzesła i wyszedł do przedpokoju, a stamtąd na klatkę schodową. Musiał zapalić, by ukoić nerwy. Zanim zamknął drzwi, usłyszał jeszcze, jak Daga niezrażona wyjaśnia, że z Adrianem kontakt się urwał, bo chłopak wprawdzie był uroczy, ale kompletnie nieprzewidywalny. Po prostu zniknął.

Wypalenie jednego papierosa po drugim niewiele pomogło. Aż do wieczora Paweł nie mógł się uspokoić. Dagmara zdawała się tego nie zauważać, a może po prostu uznała, że dziki, mocny seks rozładuje napięcie... Aż usiadła na łóżku ze zdziwienia, kiedy odsunął ją bezpardonowo i odwrócił się tyłem. – Co ci jest? – Zmęczony jestem.

Wbrew własnym słowom nie mógł porządnie zasnąć. Przez głowę przepływały mu myśli i obrazy z przeszłości, dialogi z dawno nie widzianymi przyjaciółmi, ale nie rozumiał zbyt wiele. Skołowany i odurzony nie przynoszącym odpoczynku pół-snem doczekał poniedziałkowego poranka. Kiedy Dagmara wyszła po świeże bułeczki na śniadanie, powlókł się do łazienki na pierwszego papierosa. Od trzech lat ten sam rytuał pomagał mu rano stanąć na nogi. O ile przespał noc.

Akurat zdążył się ubrać, kiedy wróciła. – Zobacz, co znalazłam w skrzynce. Zerknął zdziwiony na niebieską kopertę, przecież listonosz chodzi dopiero w południe. Na liście jednak nie było adresu, jedynie imię, starannie wypisane drukowanymi literami. Rozerwał kopertę bez żadnych złych przeczuć, ale kiedy spojrzał na tkwiący wewnątrz kartonik... momentalnie się obudził. Ciśnienie skoczyło mu jak po mocnej kawie, aż poczuł pulsowanie krwi w uszach. Skojarzył.

– No i co to? – Dagmara wyjęła mu go z ręki. – Kartka urodzinowa? „Z okazji trzecich urodzin”? To jakiś żart? Przestraszył się nagle, że Dagmara o wszystkim się dowie. Zabrał jej kartkę, otworzył... Na szczęście wewnątrz, oprócz wydrukowanych fabrycznie życzeń, nie było żadnych słów, które mogłyby zdradzić nadawcę, bądź jego intencje. Z ulgą wzruszył ramionami. – Nie mam pojęcia.

Rzucił kartkę na blat w kuchni i zajął się szykowaniem śniadania. Pod życzeniami znajdowały się jedynie słońce i drzewko, narysowane długopisem, charakterystyczną kreską, którą rozpoznałby wszędzie... A oznaczały „W południe, w parku”. Nie spodziewał się ujrzeć tych symboli nigdy więcej. Będzie musiał wziąć dzień wolny w pracy.

Dagmara znów nie zauważyła jego zdenerwowania. Zjadła śniadanie w milczeniu, potem wyszła do pracy. Mgliście zdał sobie sprawę, że chyba jest obrażona, ale nie przejął się tym zbytnio. Przejdzie jej, jak zawsze. Już sięgał po telefon, by zadzwonić do szefa, kiedy nagle zawahał się. Kto powiedział, że musi iść na to spotkanie? Że musi wracać do przeszłości, która zostawiła go zdruzgotanego i samotnego? Przecież minęły, do cholery, trzy lata. Tak się

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych