Tonudar Van Thun
Opowiadanko "Tonudar Van Thun" jest czyms calkowicie innym niz poprzednie dwa opowiadania. Wydaje mi sie jednak, że klimat w poprzednich opowiadaniach był bardziej pasujacy do mojego charakteru. Na oceny czekam niecierpliwie, może się komuś spodoba c
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Tonudar wstał o świcie i pomyślał, „dlaczego jest tak wcześnie?”. Popatrzył na zwiniętego w dużą kulkę psa, który, jak co noc, spał na jego ulubionym fotelu. Spojrzał na zegarek. Była dopiero 6:23, a że była wtedy sobota to bez namysłu schował się cały pod cieplutka kołdrę i szybko zasnął. Dopiero koło godziny dwunastej poczuł, że już więcej nie chce mu się spać. Zrzucił z siebie mięciutką kołdrę i siadł na łóżku rozglądając się po swoim pokoju. Jak zwykle w sobotę rano szukał najkrótszej drogi do fotela wyznaczonej przez tysiące śmieci leżących na dywanie. Podszedł do psa leżącego wciąż w takim samym położeniu jak sześć godzin temu, pogłaskał go czule po pysku i zapytał: „Idziemy na spacerek?”. Pies, który odziedziczył imię po swoim ojcu Forthecie, podniósł lekko łeb i odpowiedział: „Jeszcze godzinę. Strasznie mi się chce spać”. Co w tym dziwnego? Ten pies to straszny śpioch. Zawsze śpi do późnego popołudnia. Czasem tylko wstanie i załatwi swoje potrzeby w łazience. Tonudar cały czas mu powtarza, że musi zachować pozory normalności. Inaczej sąsiedzi pomyślą, że w ogóle o niego nie dba i zadzwonią do Ligi Ochrony Przyrody. Jego kota-Demona jak zwykle nie było. Przychodzi do domu tylko wtedy, gdy mu się chce jeść. Tonudar odchodząc od fotela potknął się o leżącą na ziemi kuchenkę mikrofalową. Tyle razy jej powtarzał, żeby nie piła, bo potem nie pamięta jak wrócić na swoje miejsce. Delikatnie, nie budząc jej, wziął ją na ręce i położył na lodówce. Reszta rzeczy, które leżały na ziemi nie była nigdy ożywiana i mógł je spokojnie posprzątać szepcząc „Na miejsca” i gestykulując rękami. Nie będę tłumaczył, w jaki sposób, bo żeby się tego nauczyć Tonudar potrzebował około pół roku. Przepraszam... nie mówiłem wam jeszcze że jest on magiem. Jego całe imię to Tonudar van Thun. Wszyscy mówią na niego Bartek. I wygląda tak jakby był koło dwudziestki, ale oczywiście, jak się już domyślacie, tak nie jest. Naprawdę ma cztery i pół razy więcej. Czyli coś koło dziewięćdziesiątki. Znów odszedłem od tematu... Wyszedł wreszcie z pokoju i wszedł do łazienki, w której czekał już na niego basen o wymiarach sportowych, czyli pięćdziesiąt na dwadzieścia pięć metrów, z gorącą wodą. Zawsze, gdy pływa zastanawia się czy kiedykolwiek spotka czarodziejkę, która chciałaby z nim codziennie rano się tu pluskać. Znalezienie odpowiedniej czarodziejki w czasach plastykowego społeczeństwa i chędożonej popkultury jest trudne. Mimo tego, że czarodziejek w Polsce jest dużo, bo aż cztery procent ogólnej liczy kobiet, A magów jest o połowę mniej. Na jednego czarodzieja powinny przypadać dwie czarodziejki. Ale Tonudar nie ma żadnej. Lubi samotność, więc nawet nie stara się za bardzo szukać kogoś, z kim mógłby spędzić resztę życia. Kiedyś spotkał idealną dziewczynę - Ampirkę, ale niestety po siedmiu latach związku zaczęła go zdradzać z inną czarodziejką, więc w swym gniewie nie zapanował nad emocjami, a że jest troszeczkę nerwowy nikt jej i jej „przyjaciółki” już więcej nie widział. Potem tego bardzo żałował, bo Ampirka była świetna w pewnych sprawach, o których nie mam zamiaru tu pisać. Zazwyczaj po godzinie pływania szedł na kilkanaście minut do sauny i zawsze, gdy tam był przypominał sobie piękne chwile spędzone tam z Ampirką. Naprawdę ją kochał. Zginęła tylko przez to, że Tonudar jest jednym z magów o najpotężniejszej mocy na ziemi. Raz startował w takich... jakby to nazwać... hmmmm mistrzostwach magów tylko że wtedy był skacowany bo jego kot poprzedniego dnia miał pięćdziesiąte urodziny. Dlatego właśnie zajął drugie miejsce. Niestety podczas pokazów umiejętności władania ogniem zasnął. Co nie znaczy ze przez sen nie spalił kilku swoich przeciwników, paru lasów i domów. Po wyjściu z sauny umył zęby, skroplił swe ciało olejkami i pięknie pachnącymi miksturami, ubrał się i siadł przy swoim biurku. Najpierw coś obliczył potem długo się zastanawiał, otworzył jakieś stare księgi, na których widniały dziwnie poskręcane ze sobą znaki i znów coś zapisał. Pracował nad zaklęciem, które umożliwiłoby mu spowolnienie czasu dla innych, lecz nie dla siebie. Nazwał je „spowolnienie”. Wtedy byłby od wszystkich dużo szybszy. Kilka razy szybciej by myślał i rzucał czary. To właśnie było jego życiowym celem. Do tej pory udało mu się tyle, że po rzuceniu czaru pewna grupa ludzi, znajdująca się w jego otoczeniu stawała się klika razy wolniejsza przez pięć sekund. Niestety musiał jeszcze wiele się napracować, żeby osiągnąć to, czego pragnął. Po paru godzinach wstał z krzesła. Usłyszał na dworze miauczenie. Otworzył drzwi i zobaczył stojąca w nich piękną dziewczynę. Na rękach trzymała jego kotka Demona. Od razu widział, że dziewczyna jest czarodziejką. Zdradzały ją kasztanowo-czarne długie włosy i czarny ubiór. Na szyj miała trzy krzyże. Ankh, Celtycki i największy - chrześcijański. Gdy jej usta otworzyły się wypłynął z nich głos, jakiego w życiu nie…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Dago83
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…