Wróć do katalogu

Trans

Kojena próba rozwinięcia mojego "talentu" :) opowiada o konsekwencjach złego wyboru.

olo, opublikowano , 8 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Była późna noc niebo przysłonięte było ciężkimi ołowiano szarymi chmurami zaczął padać ulewny deszcz. Mężczyzna ubrany w wytarte dżinsy, zniszczone buty bez sznurowadeł nasunął na głowę kaptur wystający z pod czarnej skórzanej kurtki i wbiegł po schodach do budynku opuszczonej szkoły. Był w środku ale nie zdejmował kaptura. Szedł nieco przygarbiony długim ciemnym korytarzem przez rozbite okna wpadało blado niebieskie światło błyskawic, deszcz dudnił o parapety, ściany były pokryte płatkami łuszczącej się farby. Wszedł do jednej z sal - w wytartej drewnianej posadzce brakowało klepek na końcu pomieszczenia leżało kilka zniszczonych ławek i starych krzesełek. Wycofał się i ruszył dalej. Na korytarzu walały się zniszczone meble przykryte grubą warstwą kurzu i tynku. Dotarł do dużych metalowych drzwi pomalowanych olejną farbą. Szarpnął za klamkę i drzwi ze zgrzytem otworzyły się do połowy, przecisnął się do wnętrza pomieszczenia. Sala była większa od poprzedniej na jej końcu było nie wysokie podwyższenie – scena – na którą z boku prowadziły schodki. Na podłodze leżały stare składane krzesła teraz po wykrzywiane i przerdzewiałe tarasowały drogę, na ścianach widoczne były jasne plamy ślady po wiszących obrazach. Torując sobie przejście dotarł do sceny i usiadł na jej środku pod ścianą. Wyjął coś z wewnętrznej kieszeni kurtki. Zawartość foliowego woreczka umieścił na małej łyżeczce i podgrzał zapalniczką, na strzykawkę nałożył igłę i wciągnął płyn z łyżeczki. Podciągnął rękaw i nad łokciem obwiązał rękę cienkim gumowym wężykiem. Po chwili wbił igłę w nabrzmiałą żyłę, krew napłynęła do strzykawki teraz wtłoczył całą jej zawartość do organizmu. Poczuł że spada. Zamknął oczy.

Obudził się w innym miejscu. Był na ogromnej pokrytej zieloną wysoką trawą łące. Błękitne niebo było wolne od chmur jednak wokół słychać było odgłosy burzy. Siedział w fotelu kilka kroków przed nim w pustej przestrzeni frontem do siebie stały dwie pary drzwi odrapane i zniszczone wyglądały identycznie. Wstał podszedł do tych znajdujących się na lewo przejechał dłonią po powierzchni wyczuwając pod palcami nierówną fakturę drewna. Obszedł je dookoła – z drugiej strony wyglądały tak samo. Postukał palcem jakby oczekując kogoś po drugiej stronie a może aby upewnić się że przed nim stoją. Odszedł kilka kroków spojrzał jeszcze raz porównując drzwi w końcu podszedł do tych przed chwilą badanych chwycił za klamkę i ...zatrzymał się. Stał nieruchomo po chwili otworzył je szeroko i przekroczył próg. Stanął na asfaltowej ulicy za jego plecami nie było przejścia stał jedynie wysoki mur z czerwonej cegły.

Wszedł między budynki we wszystkich oknach aż do najwyższego piętra osadzone były kraty. Po prawej stronie mijał mały plac zabaw wysypany poszarzałym piachem, odrapane huśtawki leżały na ziemi do przewróconej zjeżdżalni przywiązany był czarny pies który bez przerwy ujadał. Na środku placu rosło do góry korzeniami wysokie drzewo. Minął to miejsce i wszedł między dwa rzędy wysokich bloków. Wspiął się na kratę okna zajrzał do środka przez wybitą szybę. W pustym pomieszczeniu unosiły się drobiny kurzu i pyłu. Na przeciwległej ścianie sprajem ktoś wypisał: WITAMY. Zeskoczył na chodnik otrzepał ręce i ruszył dalej. Minął osadzone w ścianie bloku wąskie metalowe drzwi - z napisem WYJŚCIE - nie zwracając na nie uwagi. Przeszedł przez parking przeciskając się między wrakami samochodów nie które z nich leżały na dachu inne pokryte rdzą zarastały trawą. Wokół wciąż było słychać odgłosy burzy gdy zbliżył się do podniszczonego parterowego budynku. Duże wystawowe okna były brudne i wyklejone od wewnątrz pożółkłymi gazetami. Na oberwanych z zawiasów drzwiach widniał napis: ZAMKNIĘTE DO ODWOŁANIA. Zajrzał do środka wewnątrz panował półmrok na podłodze walały się śmieci.…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych