Wróć do katalogu

Tratwa Meduzy

"Trudne, skomplikowane i pokręcone przemyślenia człowieka w ekstremalnej sytuacji. Ile jest wtedy człowieka w człowieku i po jakie sięgnie środki, by uświęcić cel."

Daakmanopublikowano 13 marca 20187 min czytaniajeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Siedemnastu? Albo osiemnastu. Nie mam już pewności. Tamtą pannę z lokami załatwił chyba ktoś inny. A więc siedemnastu. Zabiłem siedemnaście osób. A potem zjadłem. Szesnastolatka w istocie była najsmaczniejsza, tak jak zapewniał Jean. Miała takie śliczne oczka. Szczególnie, kiedy zaszły łzami, gdy wiedziała już co ją czeka. Mógłbym przysiąc, że odbijało się w nich morze. To samo morze, które nas do tego zmusiło. Nawet teraz nie było spokojne, jakby nie zdołało się jeszcze nasycić. Zapach młodziutkiej dziewczyny uprzyjemniał posiłek. Właściwie to mógłbym się do tego przyzwyczaić - gdyby je usmażyć pewnie smakowałoby jak kurczak.

Oczywiście, że o tym myślę. Jak spojrzę sobie w lustro? Czy nadal będę odbijał się tam ja czy może już ktoś inny? W mych oczach na zawsze zapisane już będzie wszystko, co uczyniłem. Ale zrobiłem to, by przeżyć. Nie jestem potworem. Jestem tym, który przetrwał. Spoglądam naprzemiennie na pozostałych ocalałych i na tych, którym się nie udało, a których pozostawiliśmy do późniejszego spożycia. W ich bladych, bezwładnych ciałach nie ma już duszy, człowieczeństwa. To uleciało w chwili ich śmierci. W chwili, gdy chwyciliśmy za ich gardła i ściskaliśmy je tak długo, aż wypuścili swe ostatnie tchnienie. Gdy nożami przedziurawialiśmy ich wnętrzności i obserwowaliśmy jak wytryskuje z nich bezustannie szkarłatna maź. Gdy jedną ręką zatapialiśmy ostrza w ich szyjach, a drugą podtrzymywaliśmy wijące się głowy. Zostało mięso. Mięso zapewnia przetrwanie. Chcieliśmy przetrwać.

Gdyby nie ten statek na dalekim horyzoncie, moje zęby przeżuwałyby kolejną porcję. Już nie trzeba. Wołają o pomoc. Wymachują ubraniami w nadziei, że zostaną dostrzeżeni. Chcą ratunku. Czy ja również tego chcę? Siedzę bezczynnie i tylko obserwuję. Czy tyle żyć, które zostały poświęcone są warte mojego czy któregokolwiek z nich? Nawet ich nie znałem. Ledwie pamiętam ich twarze. Z wieloma nie zamieniłem jednego słowa. Nie byli mi nic winni, w żaden sposób mnie nie skrzywdzili. A ja odebrałem im największą wartość, jaką zostali obdarowani. I gdy to robiłem przepełniała mnie nienawiść. Podświadoma wściekłość, że próbują zająć moje miejsce.

To wszystko działo się tak szybko. W tamtej chwili nie bardzo nawet o tym myślałem. Robiłem to instynktownie, jakbym robił to na co dzień. Twarze pierwszych, którym to zrobiłem przerażały mnie. Ślepia robiły się wyłupiaste za każdym razem, jakby nie istniał żaden odpowiedni moment, w którym śmierci można było się spodziewać, bądź też być na nią gotów. Zdawało mi się, że pytają „dlaczego ja?”. Do tej pory nie potrafię znaleźć odpowiedzi na to pytanie. Ale jestem już świadomy potworności, jakiej się dopuściłem. Teraz, kiedy mam już wystarczające przesłanki, by pokładać realną nadzieję w nasze powodzenie, uderza to we mnie jak taran. Czy pozostali też już to czują? To niedające się w żaden sposób ujarzmić obrzydzenie i przerażenie, nie tyle okolicznościami co samym sobą? Nie wyglądają. Być może nie nadeszła jeszcze na nich pora. Pora na konfrontację ich uczynków z sumieniem. Ale stanie się to. Prędzej czy później.

Pierwszej nocy poszło o wino. Szacuję, że zabili dwadzieścia osób. Wtedy nie potrafiłem znaleźć

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych