Wróć do katalogu

True love, rozdział 8

Moje drugie opowiadanie opublikowane w tym serwisie. Pierwsze pt. "Inna codzienność" opublikowałam już dość dawno temu. "True love" zostało skończone dosłownie przed chwilą. Napisanie go w pełni zajęło mi około 4 lat. A to dla

perse, opublikowano , 12 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Cześć 8

Na następny dzień była już umówiona z Maćkiem. Ania nigdy w życiu nie odwołałaby spotkania z nim. Miał przyjść w południe, bo do wieczora nikogo nie było u Ani w domu. Chcieli mieć chwile tylko dla siebie, tak, jak na obozie. - Co u mojej ulubionej dziewczyny? - Maciek przywitał Anię uśmiechem i cudownym pocałunkiem. - Dobrze. Trochę boli mnie głowa. - A mnie serce... Bo dawno cię nie widziałem! – powiedział obejmując dziewczynę. - Widzieliśmy się wczoraj. – odrzekła zaskoczona. - Tak, ale to naprawdę dużo czasu. Tak się stęskniłem za tobą! - mówił Maciek przytulając się do niej. - W takim razie musze coś zrobić, abyś poczuł się lepiej. Ania uśmiechnęła się uwodzicielsko i powoli wsunęła dłoń pod jego bluzkę. - Moje serduszko czuje się zdecydowanie lepiej, ponieważ cię widzę. – stwierdził. Ania roześmiała się i dała mu znak, aby usiadł obok mniej na łóżku. Maciek zaczął całować ją po szyi i dekoldzie. Te namiętne pocałunki wywoływały u niej drżenie całego ciała. Chcieli zapomnieć o reszcie świata, dać ponieść się emocjom. Jednak w momencie, gdy Ania ściągała z siebie bluzkę, drzwi od mieszkania otworzyły się i weszła jej mama. Zauważyła jak jej córka w pośpiechu ubiera się i wstaje z kanapy. Zrozumiała, jaki był cel wizyty Maćka. Kazała mu natychmiast opuścić mieszkanie, a Ani urządziła awanturę. - Ale jak to możliwe, że przyszłaś wcześniej? – zapytała zdezorientowana Ania. - Była awaria systemu i... Ale nie zmieniaj tematu! – krzyczała mama Ani. – To ty mi się będziesz tłumaczyć. Co ty sobie wyobrażasz?! Myślisz, że wszystko ci wolno?! Nie masz nawet 18 lat! - O co ci chodzi?! - krzyknęła Ania zdenerwowana. - Ja myślałam, że dobrze cię wychowałam! A tu przychodzę i co widzę... Pozwalasz się obmacywać obcemu chłopakowi. Kto wie, co by się stało gdybym nie wróciła wcześniej! - Przesadzasz! Do niczego by nie doszło. Kontrolowałam sytuacje... - skłamała. - Maciek mnie szanuje. - Tak ci się tylko wydaje! Tacy najbardziej potrafią namieszać w głowach młodym dziewczynom. Zabraniam ci się widywać z tym... A właściwie, kto to jest? Sprowadzasz do mieszkania obcych. - To był brat mojej kumpeli ze szkoły.- skłamała znowu. - Tym bardziej. Chcesz, żeby po szkole chodziły plotki?! Jeszcze raz go zobaczę w moim domu, a zadzwonię do jego rodziców. Jeśli to nie pomoże to na policję! -Proszę cię! Przestań już! Ania weszła do swojego pokoju i trzasnęła drzwiami. Denerwował ją fakt, iż jej rodzice zawsze uważali, że mają rację. Chcieli stawiać na swoim. Znów miała problem. Chciała jak najszybciej porozmawiać z Maćkiem i wyjaśnić sprawę. Jednak nie chciała znów kłócić się z mamą, więc została w domu tego wieczoru. Przypomniała sobie, że Piotrek prosił ją o pomoc w nauce. Uznała, że to będzie doskonała wymówka, aby następnego dnia wyrwać się z domu. Rodzice Ani lubili Piotrka, ponieważ córka opowiadała im wiele dobrego o tym chłopaku. Tym bardziej nie mieli nic przeciwko, gdy chciała się z nim spotkać.

Jej plan był taki. Rano wybrała się do domu Piotrka, tak na wszelki wypadek, gdyby ktoś chciał sprawdzać, gdzie jest. Później miała odwiedzić Maćka i porozmawiać z ukochanym. - Powiedz mi jeszcze, jak zakończyć to wypracowanie? - spytał Piotrek, gdy była u niego. - Podsumuj to, co do tej pory napisałeś. W tym utworze panują sprzeczne emocje, oraz że bohaterka ma racje. – odpowiedziała. – Wystarczą dwa zdania. - Mhm. OK. Napisane! Dzięki Aniu. Co ja bym zrobił bez ciebie? Fajnie tak się razem uczyć. - Tak, ale fajniej jest robić czasem inne rzeczy. - Jakie na przykład? Ania uśmiechnęła się. Zbliżyła się do Piotrka, położyła mu rękę na twarzy, nie odrywając wzroku od jego oczu. Miała ochotę pocałować go, jednak powstrzymała się. Spojrzała na zegarek i wstała chwytając torebkę do ręki. - O, już późno! Muszę lecieć! - Do zobaczenia. - odrzekł zdezorientowany Piotrek.

Ania wolała już wyjść z mieszkania chłopaka, gdyż czuła, że nie potrafi zapanować nad sobą. Pognała na spotkanie z Maćkiem. Wiedziała, że gdy go zobaczy, poczuje się zdecydowanie lepiej. Czekał już na nią pod blokiem. Zarzuciła mu ręce na szyję i nie miała ochoty uwolnić z tego uścisku. Tak bardzo się cieszyła, że go widzi. Usiedli na ławeczce. - Sorki za wczoraj! Moja stara dostała świra. Zabroniła mi się z tobą widywać, ale mniejsza o to! – przerwała wypowiedź składając pocałunek na Maćka ustach. - Tylko nie możemy już spotykać się u mnie w domu. - To trzeba będzie znaleźć inne miejsce. Tylko gdzie...? Nastała chwila milczenia. Patrzyli sobie prosto w oczy i uśmiechali się porozumiewawczo. Po głowach krążyły im podobne myśli. Najwygodniej byłoby spotykać się w domu Maćka. Nagle usłyszeli głos za sobą: - Ania, cześć! Właśnie do ciebie szedłem. Odwrócili się i zobaczyli Piotrka. Ani serce znów zaczęło mocniej i szybciej bić. „Co on tu robi?” - zadawała sobie to pytanie w myślach. Z twarzy Maćka znikł uśmiech. - Cześć! Ty jesteś Maciek, prawda? Dobrze pamiętam? - przywitał się Piotrek. Po czym zwrócił do dziewczyny. - Przyniosłem ci tylko sweterek. Zapomniałaś go ode mnie zabrać. Jeszcze raz dzięki za miło spędzony czas... Może wpadniesz jutro i dokończymy resztę, co? - „Miło spędzony czas? Dokończymy jutro?” - Maciek szeptem zacytował Ani wypowiedź kolegi. Po czym odezwał się głośno poirytowanym tonem. - To ja już pójdę. Nie będę wam przeszkadzał. - Maciek, zaczekaj! Jeszcze nie skończyliśmy rozmawiać! - rzekła Ania. - Właśnie skończyliśmy! Do zobaczenia w szkole. - Ale... - krzyknęła za nim, ale odszedł nie reagując na jej wołanie. - Co się stało? Pokłóciliście się? - spytał Piotrek. - Wygląda na to, że tak... - zamyśliła się. Nie słuchała, co do niej mówił. Odpowiadała twierdząco na każde zadane przez niego pytanie. Głowę zaprzątały jej ważniejsze sprawy. Dotarło do niej tylko ostatnie zdanie, które wypowiedział Piotrek. - ....to widzimy się jutro u…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych