Wróć do katalogu

Tryb Awaryjny

...Jedynie rzeczy nie kłamią. Mówią o nas więcej, niż byśmy chcieli. I wzbudzają autentyczne pożądanie. to moja próba zmierzenia się z pisarstwem - czekam na opinie - nie boję się surowej oceny.

irion, opublikowano , 27 min czytania, 4,8 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

TRYB AWARYJNY

0:31 Włączyłam komputer. Jest już ciemno, za oknem widzę wstęgę samochodowych świateł, mknących gdzieś, nie wiadomo gdzie. Wszyscy tylko się przesuwają, nawet nie zastanawiając się nad tym po co im to całe zamieszanie i gdzie w końcu dojadą. Piszę te słowa, bo chciałam wreszcie zabrać głos. Nie chcę wciąż tylko się przyglądać i jedynie słuchać. Moja praca na tym polega, słucham innych. Jestem psychologiem a ludzie opowiadają mi swoje sny. Być może czytałeś o mnie, może wydawało ci się, że jestem jakąś ważną osobą. Może byłeś ze mnie dumny, ale ja tylko jestem trzydziestoletnią, samotną kobietą, która pomaga innym. Zapomniałam o sobie. Dziś mi powiedzieli to, czego obawiałam się najbardziej. To teraz nie istotne, wypiłam już wystarczająco dużo, aby o tym nie myśleć. Nie mogłam pisać od lat. Ani jednego słówka. Dopiero teraz, kiedy siedzę i mam przed oczami to wszystko, nie wytrzymałam. Musiałam się odezwać, bo potrzebuję kogoś. Tak bardzo chciałabym teraz poczuć czyjąś bliskość. Ciebie i tak nie ma już od dawna, więc cię nie przestraszę. Wiem, że wybaczyłeś mi wszystko i że zrozumiesz. Ja zostałam ukarana, będę musiała teraz żyć z myślą, że byłam okrutna, zbyt ambitna, myślałam tylko o sobie. A przecież cię kocham, wiesz o tym. Jest po północy. Byłam kilka godzin temu na długim spacerze, by to wszystko przemyśleć. Myślałam, że to on ma problem, bo ja przecież nie zabezpieczałam się. Celowo. Nie chciałam go oczywiście w ten sposób zaciągnąć do ołtarza (jak to w ogóle brzmi!), nawet szczerze mówiąc go nie kocham. Chciałam tylko mieć z nim dziecko, bo jest przystojny i inteligentny. To tylko kwestia genów, nie powiedziałabym mu nawet... ale to nie z nim jest problem. To ja. To przeze mnie. Powiedzieli mi dzisiaj. Już nigdy nie zajdę w ciążę. Poszłam do parku kompletnie pijana. Strasznie nierozsądne. Było ciemno, w powietrzu unosił się zapach wilgotnego lasu. Szłam między drzewami, nawet nie wiem, gdzie byłam i gdzie znalazłam tą torbę. To jest zwykły, szary, tani plecak. Brudny od ziemi i poplamiony atramentem z pióra, które wylało. Leżał otwarty, porzucony, a w środku zeszyty, jakieś dyskietki komputerowe i kilka przedmiotów. Zabrałam go ze sobą, jak jutro będę trzeźwa to go zaniosę na policję, chyba ktoś go ukradł. Mi też jakiś czas temu zginęła torebka, wiem, ile z tym kłopotu i zmartwień. Nikt nie był na tyle przyzwoity, by zwrócić choćby dokumenty. Gdy tak patrzę na ten plecak, wyobrażam sobie jak ty byś chodził do szkoły - twój pierwszy dzień w pierwszej klasie. Na pewno by padało... otworzyłam go, wyobrażając sobie, że należy do ciebie. Przeglądałam rzeczy, ale nie czułam się z tym dobrze. Nie mogłam się jednak powstrzymać. Ty też nosiłbyś taki plecak? Jest tam czarny piórnik z jeansu. Chyba własnoręcznie zrobiony. W środku było to nieszczęsne pióro, które wylało, kilka wypisanych długopisów i dwie małe torebeczki plastikowe z białym proszkiem w środku. Jedna prawie pusta, a druga chyba jeszcze nie napoczęta... był też liścik z wydartej kartki z zeszytu.

{i}"idziesz na fizykę?" "przecież wiesz, że duszę się na tych lekcjach z nudów" "pójdziemy razem z A. wiesz gdzie..?" "nie wiem, pogadamy na przerwie."{/i}

Oto twoje pierwsze słowa - tak sobie pomyślałam...

9:46 Wstałam dziś później niż zwykle. Przeczytałam to, co napisałam wczoraj w nocy. Plecak leży na kuchennym stole, wszystko wczoraj z niego wyjęłam. Są na nim ślady krwi, nie zauważyłam tego wczoraj. Myślę, że popełniłam okropne głupstwo. Temu chłopakowi który jest jego właścicielem musiało stać się wczoraj coś złego a torba jest dowodem. Ale ja wszystko wczoraj wyjęłam. Tam są narkotyki. Jeśli nawet powkładam wszystko na miejsce, to pozostaną moje odciski palców. Bardzo się boję. Patrzę na te rzeczy i zastanawiam się, co teraz z nimi zrobić? Poszukam, może w środku są jakieś dokumenty, mogłabym może odesłać je na podany adres. Napiję się vermoutha, łatwiej będzie mi zebrać myśli.

20.15 Podobno oczy są zwierciadłem duszy. Tak, to prawda. Patrząc na twarz można odczytać bardzo wiele sygnałów, z których nie zdajemy sobie sprawy. Takich rzeczy oczywiście uczą nie tylko na studiach psychologii, wszyscy znamy tą banalną prawdę. A może jednak jesteśmy w stanie oszukiwać nawet najbliższych? Może dziś już nikogo nie obchodzą nasze oczy? Gdy czasem przyglądam się moim pacjentom, wydaje mi się, że przyszli do mnie, bo najbliżsi przestali już się nimi przejmować, stali się meblem w pokoju, niczym szczególnym, niewartym oglądania. Ja noszę szkła kontaktowe, by zmienić naturalny kolor oczu na błękitno-niebieski. Taki kolor pasuje do moich włosów - farbowanych na blond. Jedynie rzeczy nie kłamią. Mówią o nas więcej, niż byśmy chcieli. I wzbudzają autentyczne pożądanie. Przeglądam od samego rana rzeczy z plecaka. Zaczęłam od zeszytów. To szkolne zeszyty z matematyki, fizyki i historii. Są podpisane. Nigdy nie zastanawiałam się, jakie by ci nadać imię. Małe dziewczynki często tak robią - rozmawiają z koleżankami o tym, jak nazwałyby swoje przyszłe dzieci. Mi podobało się imię Adam a jedną lalkę nazwałam Natalia. To się działo, jak byłam mała i niewinna. Ale Ciebie nie chciałam nazywać. Chciałam o Tobie zapomnieć. Teraz, gdy nadszedł ten przedziwny moment refleksji, już nie mogę od tego uciec. Kamil. Tak ma na imię. To teraz jakby twoje imię. Jest starszy od Ciebie, to już ostatnia klasa liceum. Uczy się bardzo dobrze. W zeszytach pozostawił po sobie kilka sprawdzianów, klasówki - wszystkie bez jednego błędu. Same najwyższe oceny, wypisane czerwonym tuszem, zamaszyste podpisy nauczycieli. Pod jedną pracą komentarz: Brawo, Kamilu! Jedyna piątka na całą klasę! Tylko tak dalej, koledzy powinni brać z ciebie przykład. W tych zeszytach było jednak coś znacznie ciekawszego niż zadania matematyczne czy prace pisemne. Zawsze uważałam, że najciekawsze kryje się na końcu - moje zeszyty pełne były krótkich dialogów prowadzonych z koleżankami z ławki. Ciche, intymne zwierzenia podczas nudnych lekcji. Jak się okazało, zwyczaj ten nie odszedł w zapomnienie, choć chłopcy najwyraźniej są bardziej powściągliwi. W zeszytach Kamila znalazłam kilka takich rozmów. Zawsze bez początku i bez zakończenia. Odmienne rodzaje pisma i atramentu pozwalają odróżnić od siebie rozmówców, ale to on zawsze je zaczynał i kończył. Dziwna prawidłowość.

{i}Nie chcę by tam poszła.

A czy ty przypadkiem nie poznałeś jej właśnie tam?

W NO-PLACE..? Nie. Nie tym razem.

Ale ona już tam była. Widziałem ją z A.

Wiem, też ją widziałem. Kto ją poznał z A.?

Chyba każdy kto był choć raz w NO-PLACE zna A.

Tak, ale ja pytam się, KTO ją tam przyprowadził?{/i}

Ta rozmowa bardzo mnie zaintrygowała, bo nie wiem zupełnie o czym jest. Czy NO-PLACE to jakiś klub młodzieżowy? Nie słyszałam o nim nigdy, ale jak wiadomo młodzi mają swoje ulubione i tylko im dobrze znane miejsca. Tylko kim jest A.? No i o kim oni rozmawiali? I jeszcze ten monolog z następnej strony:

{i}Powiedziała, że tylko tam czuje się naprawdę bezpieczna. Tylko tam nie musi niczego udawać, nie musi spełniać oczekiwań, mówić poprawnie i uważać na słowa. To miejsce jest dla niej jak spełnienie najpiękniejszego marzenia o wolności. Ja to rozumiem. Tu, niedaleko, wzdłuż rzeki biegnie trasa szybkiego ruchu. Lubię ją. Lubię szum samochodów i świst powierza jaki pozostaje po szybko mknącej ciężarówce. Zawsze zazdrościłem ludziom, którzy jadą przed siebie i nie martwią się o nic. Tylko jadą, sami nie wiedzą nawet dokąd w końcu trafią. Nam tak nie wolno, wszystko już jest zaplanowane. Matura, studia, kariera, pieniądze. Dobrze, że jest miejsce, gdzie przestajemy o tym wszystkim myśleć. To nam pozwala pozostać ludźmi. Oni wszyscy chcą nas zamienić w szczury.{/i}

Zaczynam powoli odkrywać tego chłopca. Nie potrafię się powstrzymać przed tym, to mnie wciąga. Czuję rodzącą się między nami więź. Kiedy o tym pomyślę, to od samego początku czułam to, choć do czegoś takiego nigdy bym się wcześniej nie przyznała. Ale teraz znalazłam się jakby w zawieszeniu. Jutro poniedziałek, ale nie pójdę do pracy, wezmę urlop i pójdę przyjrzeć się z bliska tej trasie nad rzeką. Chcę poczuć świst powietrza zza ciężarówki. Ten powiew wolności, do którego tak wszyscy tęsknimy.

0:53 Jak widzisz, nadal nie śpię. W zeszytach znalazłam jeszcze kilka bardzo ciekawych rzeczy. Oczywiście było parę rozmów, krótkich zdań albo dłuższych refleksji. Jestem pewna, że najciekawsze byłoby jednak to, co jest w kopercie. Znajdowała się między kartkami zeszytu od historii. Zwykła biała koperta. Zaklejona, ale nie zaadresowana. W środku list. Nie otworzyłam go. Myślę, że nie powinnam. Na jednej z dwóch dyskietek, jakie znajdowały się w plecaku, są zdjęcia. Podpisane pliki, więc wiem kto jest na każdym z nich. Kamil też tam jest. Bardzo przystojny, młody chłopak, o regularnych rysach twarzy. Ubrany elegancko, w ręku trzyma dyplom - pokazuje go do zdjęcia. Pierwsze miejsce w międzyszkolnym konkursie matematycznym. Uśmiecha się do obiektywu. Czy jest z siebie dumny? A może ma ochotę uciec? Jest szczęśliwy? Z pewnością, przecież odniósł sukces. Oto wzór, wszyscy koledzy powinni brać z niego przykład.

{i}co zrobiłeś z{/i} (tutaj słowo jest bardzo dokładnie zakreślone długopisem - nie od odczytania)

{i}poszła w NO-PLACE

podczas?

było zajebiście - robiliśmy takie rzeczy, że byś się nie spodziewał.

czyli już nic nie zostało na jutro?

a potrzebujesz?

nie wytrzymam bez niej tak długo, zrób coś, błagam...{/i}

Oczy kryją w sobie nieprzeniknioną tajemnicę.

10:05 Dziś jest poniedziałek. Z samego rana zadzwoniłam do firmy, by powiedzieć że nie przyjdę. Wzięłam urlop na żądanie. Nigdy dotąd tego nie robiłam i poczułam lekki dyskomfort, na myśl, że zaniedbuję obowiązki. Tak, jestem obowiązkowa, zawsze staram się wypaść idealnie, perfekcyjnie. Na pokaz. Stanęłam przed dużym lustrem, wiszącym w przedpokoju mojego małego mieszkanka na ostatnim piętrze. Naga. Starzeję się. Teraz będzie już z górki, zmarszczki, obwisłości, cellulit. Będzie tego coraz więcej. Moje piersi są obwisłe, za dużo tłuszczu gromadzi się w okolicy bioder. Trzy razy w tygodniu chodzę na siłownię i fitness, by wyglądać dobrze. Dwa razy w miesiącu fryzjer, zawsze w piątek kosmetyczka. W mojej łazience kosmetyki firm, które obiecują mi, że będę kochana, gdy stanę się piękna. Ale czasu nikt nie cofnie, będę coraz brzydsza. Mogę oczywiście zdecydować się na operację plastyczną, ale jeszcze nie jestem na to gotowa. Na pewno poprawię piersi - ich kształt, wielkość mi odpowiada. I usunę te okropne zmarszczki z czoła. Jak na nie patrzę, mam ochotę wyrzucić lustro przez okno. Nienawidzę ich. Mężczyźni lubią, gdy powoli zdejmuję z siebie ubranie, odsłaniam moje ciało przed ich wzrokiem. To wygląda tak: on siedzi w fotelu i wyobraża sobie, że to jest film porno a ja jestem aktorką. Wydaje z siebie wtedy dźwięki mające świadczyć o zadowoleniu i które powinny mnie zachęcić do robienia tego dalej. Ale dla mnie to jest prawdziwa udręka. Powoli pokazuję to, czego się wstydzę. Czy już mam odsłonić te obrzydliwe sutki? Kiedy zdjąć majtki? Mój brzuch wygląda fatalnie. Niech to się już skończy. Zawsze według standardowego scenariusza kiepskiego pornola. Mężczyźni nie mają wyobraźni. Ja wolałabym zgasić światło. Wtedy wyobraziłabym sobie, że on jest bogatym i romantycznym księciem. Że spotkaliśmy się zupełnie przypadkiem na plaży i on zaprosił mnie na swój prywatny jacht. Była długa i romantyczna kolacja, zwieńczona pocałunkiem. Bukiety czerwonych róż i pierścionek z brylantem. Ja mam 20 lat a on jest starszy, patrzy mi w oczy i mówi: kocham cię, zostań ze mną na zawsze.

18:31 - Wejdź ciociu - Julia od progu przywitała mnie promiennym uśmiechem, na który odpowiedziałam oczywiście tym samym. - mamy jeszcze nie ma. Nie wróciła z pracy, będzie o czwartej. - Nic nie szkodzi, kochanie, poczekam. Julia zaprosiła mnie do salonu i zaproponowała kawę. Odmówiłam. Wolałam poczęstować się winem, stojącym w barku. - Napijesz się ze mną? - zaproponowałam niewinnie. - Och nie - dziewczyna uśmiechnęła się - raczej nie pijam alkoholu, mam słabą głowę a dziś jeszcze czekają mnie kursy przygotowawcze na uczelni... - To już w tym roku matura? - zapytałam nalewając sobie kieliszek czerwonego, słodkiego wina. Przytaknęła. Moja siostrzenica jest bardzo ładną, delikatną dziewczynką. Ubrana skromnie w markowe ciuchy, na twarzy delikatny makijaż. Włosy opadały swobodnie na ramiona. Ciemne i piękne oczy. - A ciocia nie powinna być teraz w pracy? Jest dosyć wcześnie. - A ty nie powinnaś być teraz w szkole? - uśmiechnęłam się i ona również się roześmiała zakłopotana. - Więc niech to pozostanie naszą tajemnicą. - Upiłam łyk wina i dodałam dla pewności - Nie powiemy nic mamie o naszych wagarach. Siedziałyśmy razem w słonecznym salonie. Dziś dzień wyjątkowo, jak na jesień był pogodny, zachmurzyło się dopiero około trzeciej. Mój mały spacer nad rzeką stał się dzięki temu naprawdę odprężający. Ruchliwa jezdnia z jednej strony i cuchnąca woda z drugiej. Mogłam patrzeć jak promienie słońca odbijają się w oknach szarych wieżowców na drugim brzegu i na błękit nieba zwielokrotniony przez wieżowce ze szkła i stali po mojej stronie, daleko na…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych