TYPOWA BAJKA DLA NIEGRZECZNYCH DZIECI III
NASTĘPNE PRZYGODY MORGANA, OBYWATELA MIASTA KRÓLEWSKIEGO RICHNESS... Trzeba konieczni przeczytać!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Rozdział trzeci:
Wróćmy może do tajemniczej kulki, która podąża śladem dwojga towarzyszy. Od chwili, gdy poturlała się w kierunku ciemnego lasu kierowała się zmysłem orientacji kulkowej. To znaczy po śladach zapachowych, jakie człowiek zostawia na ściółce leśnej czy w tym podobnych miejscach. Miała bardzo utrudnione zadanie gdyż ten stary dziadek celowo kluczył między drzewami by zmylić swoich wrogów, w tym między innymi pozornie niegroźną kulkę. Owa kulka była najgroźniejszą bronią Czarnego Lorda. Stworzył ją z łusek smoków, które są pod jego władaniem. Była prawie niezniszczalna. Po kilku minutach kluczenia między drzewami porastającymi większą część Lasu kulka dotarła do strumyczka. Siedział tam Creve i Chłopak. Och tak!! Jego szukała całymi latami. Jego szukał jej Pan!! Już czuła jego krew na swoich ostrych jak brzytwa ząbkach. Chciała wysłać wiadomość swojemu panu, lecz nie mogła tego zrobić w obecności Wielkiego Maga. Musi się go pozbyć!! Tak to jedyne rozwiązanie!! Kulka czekała cierpliwie. Wiedziała bowiem, że tylko w czasie snu ma szansę wygrać z Crevenem. Postanowiła się go pozbyć gdy zapadnie zmrok. Lecz do tej chwili pozostało kilka godzin. Słońce stało jeszcze dość wysoko, lecz jesienny upał zelżał pozostawiając ponownie rześkie powietrze. Drzewa miarowo poruszały się z wiatrem. Czekała. Nagle coś się zaczęło dziać. Staruszek chyba wyczuł jej obecność. Poderwał się i kazał chłopakowi uciekać. No proszę!! Więc nie będzie musiała marnować czasu na nadejście nocy by wykończyć działającemu jej na nerwy starcowi. Och tak, zostanie tylko ona i on!! Cóż za odmiana losu!!!
Morgan biegł przez las ile sił w nogach. Płuca domagały się pobierania więcej tlenu, lecz chłopiec jakby tego nie zauważył. Przestraszył się nie na żartu, gdy stary dziwak kazał mu uciekać. Odwrócił się. Między drzewami zamajaczył jakiś nieokreślony kształt. Biegł wyraźnie w jego stronę. Już był coraz bliżej, już słyszał tętent kopyt tego stwora. Nagle cień się rozpłynął. Znów był sam w lesie. Stał na środku leśnej Ścieszki patrząc tam gdzie przed chwilą był stwór. A jednak go znalazł!! Starzec miał rację. On poluje tylko na niego, Morgana. Tak, musi stąd uciekać!! Pobiegł najkrótszą leśną drogą przez las. Postanowił nie oglądać się za siebie. Las wydawał się groźniejszy, nieprzestępny i mniej gościnny niż przed godziną. Słońce chowało się za horyzont pozostawiając na rzeczce pomarańczowe pasma zachodzących promieni. Było cicho. Stanowczo za cicho. Żaden podejrzany dźwięk nie zakłócił przeszywającej ciszy jaka powstała w środku gwarnego jak dotąd lasu. Drzewa poruszały swoimi pożółkłymi już liśćmi jak najciszej. Ani jeden ptak się nie poruszył ani nie zaśpiewał. Zagrożenie. Czują się zagrożone!! Ale z jakiego powodu? Tego Morgan nie wiedział, lecz w tym momencie najmniej go obchodziło. Musiał się jak najszybciej wydostać z tej wioski. Te stwory mroku już się na niego przyczaiły. Były w lesie. Jego nogi domagały się odpoczynku po morderczym biegu przez las, lecz Morgan oparł się tej pokusie i nie zatrzymał się aż nie dotarł do wioski. Liście łamały się pod naporem jego butów, lecz starał się robić jak najmniej hałasu. Gałęzie drzew muskały mu twarz, gdy przebiegał pod którymś z tych wielkich sosen lub buków.
Za lasem zobaczył światło. Tak!!! Jest uratowany!!
Dotarł do wioski.
Morgan niczym narowista błyskawica przebił się przez tłum ludzi, którzy jak co wieczór zebrali się by wspólnie posiedzieć przy ognisku. Gdy biegł starsze panie klęły pod jego adresem. Nie przejmował się tym. Teraz jedyną rzeczą jaka zaprzątała mu głowę było bezpieczne wydostanie się z wioski i dotarcie w jednym kawałku do Wiedźmy. Z tym dotarciem w jednym kawałku będzie trochę kłopotu, ale jakoś sobie poradzi. Jak zawsze zresztą.
Dotarł do drzwi chaty.
Dom w którym mieszkał…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil ZEFIR
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…