Wróć do katalogu

Tytan

Krótka historia miłośnika zjawisk paranormalnych, a właściwie telekinezy, który dokonuje pewnego odkrycia.

Silvermmer, opublikowano , 10 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

{b}Nowy York, 19 czerwca 1995 Centrum Parapsychologiczne im. Uri’ego Geller’a{/b}

Jerry, młody student prawa, w wielkim pośpiechu postanowił odwiedzić swoje ulubione miejsce – Centrum Parapsychologiczne imienia Uri’ego Geller'a – najsłynniejszego parapsychologa dziejów w dziedzinie telekinezy. W tym jawnym dla publiczności miejscu odbywały się eksperymenty dotyczące telepatii, telekinezy i lewitacji. Wielu śmiałków próbowało udowodnić swoje zdolności do władania materią, jednak z nikłym skutkiem. Tłumaczyli się, że nie mogli się skoncentrować, boli ich głowa i jeszcze parę innych wymówek. Jerry bardzo cenił sobie telekinezę. Bardzo chciał opanować tę zdolność, mimo iż wielu naukowców i sceptyków uważało to za wytwór ludzkiej wyobraźni. Jerry wiedział jednak swoje. Dniami i nocami trenował próbując zgiąć łyżeczkę, czy przesunąć lekki metalowy przedmiot. Niestety, nigdy nie udało mu się uzyskać pożądanego efektu. W CP (Centrum Parapsychologicznym) miał przyjaciela, starszego, siwego pana, profesora Arturo McKenzie. Profesor Arturo specjalizował się w ulubionej dziedzinie Jerry’ego. Zapoznanie się z fanatykiem telekinezy (czyli Jerry’m) było tylko kwestią czasu. Gdy Jerry wszedł do gabinetu profesora McKenzie, starszy pan właśnie rozkoszował się swoją ulubioną potrawą – kanapką z serem. - Witam panie profesorze! – krzyknął dziarsko Jerry. - Dzień dobry Jerry. Co u Ciebie słychać? Jak się czują twoi rodzice? - Dobrze, dziękuję. Panie profesorze, chyba dokonałem wczoraj wielkiego odkrycia! – gdy Jerry wypowiedział ostatnie słowo, żyła na jego czole zaczęła intensywnie pulsować z podekscytowania. - Słucham cię. – powiedział spokojnym głosem profesor. - Wczoraj, gdy jak zwykle trenowałem władanie materią, przez przypadek uderzyłem się głową w szafkę i wpadła mi do głowy genialna myśl! Mianowicie po przeanalizowaniu wielu schematów ludzkiego mózgu wywnioskowałem, że za zdolność panowania telekinezą odpowiedzialna jest szyszynka. – Jerry złapał oddech i usiadł na krześle przy biurku profesora. - Hmm... To bardzo ciekawe, ale skąd taka myśl ci przyszła do głowy? - I to właśnie jest najciekawsze. Odkryłem, że wszyscy znani ludzie, którzy opanowali telekinezę przeżyli szok psychiczny. Na wskutek którego ich mózg zaczął większą uwagę przywiązywać do szyszynki, przez co jakby się obudziła z letargu. - Mój Boże! – powiedział głośno profesor – Jeżeli to, co mówisz jest prawdą, to... aż brak mi słów... Nigdy nie przywiązywaliśmy do tego uwagi. - To nie wszystko. Wiem, jak pobudzić szyszynkę. - Niemożliwe! – zadziwił się. - A jednak jest. I z pomocą CP można tego dokonać! Chodzi o to, aby uśpić człowieka w taki sposób, aby jego ciało spało, a mózg nie. Wtedy przez mózg należy przeprowadzić odpowiednio wysokie napięcie elektryczne. Wtedy człowiek doznaje szoku i szyszynka zostaje obudzona. - Chłopcze! Ty chyba sobie nie zdajesz sprawy, jak wielkich rzeczy możesz dokonać! - I kto powiedział, że prawnik nie może niczego dokonać? Jednakże jest pewne ryzyko. Wystarczy tylko malutka pomyłka, złe obliczenia, a „pacjent” już na zawsze będzie chory umysłowo. - Teraz to nie jest ważne. Chodź! Musimy to przedstawić profesorowi Midgarowi.

{b}Nowy York, 25 lipca 1995 Centrum Parapsychologiczne im. Uri’ego Geller’a{/b}

Po przedstawieniu wstępnego projektu maszyny, która miałaby pobudzić szyszynkę, zarząd CP sprowadził potrzebne materiały i zanim można powiedzieć „Gdzie się podział Dziub-Dziub?”, maszyna była już gotowa. Niestety jednak nikt się nie zgodził na ochotnika do eksperymentu, więc Jerry postanowił, że to on będzie tym „pierwszym”. Usiadł na wielkim, metalowym krześle i wygodnie (na ile to było możliwe) oparł się na nim. Kilku naukowców podeszło do niego i przypięło pasy, tak na wszelki wypadek. Profesor McKenzie wyglądał na zdenerwowanego. Nie martwił się o przebieg eksperymenty, ale o zdrowie Jerry’ego. W końcu ryzyko było duże. Na znak otuchy pokazał Jerry’emu kciuk [ok]. - Czy jesteś gotowy? Potem już nie będzie odwrotu. – zapytał profesor Midgar. - Tak, jestem gotowy panie profesorze. Zaczynajmy. Światła, kamera i akcja! Dziwna maszyna w kształcie ramienia zakończona igła przysunęła się do szyi Jerry’ego, wbiła igłę i wstrzyknęła substancję, która miała uśpić jego ciało. Jerry poczuł, jak nagle przestał czuć kolejno nogi, brzuch, ramiona i samą głowę. Nagle przed oczami zaczęły mu latać dziwne obrazy. Zaczął widzieć dziwnych ludzi i słyszeć różne głosy. Profesorowie ostrzegali przed tym. Są to tak zwane hipnagogi, czyli obrazy i dźwięki wytwarzane przez nasz umysł w stanie głębokiego relaksu…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych