Wróć do katalogu

Udar słoneczny

Powiedzmy, że o wakacyjnej miłości. Bardzo krótkiej, szalonej i niespełnionej.

sla, opublikowano , 8 min czytania, 4,7 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

„Udar słoneczny”

- Ale ja panią kocham, zrobiłbym dla pani wszystko- wykrzykiwał mały człowieczek, śmiesznie wokół mnie podskakując. – Nie wierzy mi pani? Od rana próbowałam się pozbyć natręta, ale nie odstępował mnie na krok wciąż głuchy na prośby i groźby. Starałam się nie reagować na to co mówił, ale coraz częściej dawałam się sprowokować. Był w gruncie rzeczy zabawny, ale irytujący. - Nie wierzy mi pani?- powtórzył.- Że z miłości człowiek jest zdolny do największych poświęceń? Wyrzeczeń? Ja mógłbym dla pani... No proszę powiedzieć, czego pani chce? Mam dużo pieniędzy, proszę sobie nie myśleć! Spełnię każdą pani zachciankę!- udałam, że nie słyszę tej, skądinąd bardzo miłej i kuszącej, propozycji- Czego pani pragnie najbardziej na świecie?- uparcie milczałam- Co mógłbym pani podarować? Co mógłbym dla pani zrobić? - Mógłby mnie pan zostawić w spokoju...- westchnęłam. - Ależ nie, moja droga, tego pani nie chce! - Właśnie tego chcę! Poza tym nic mi nie trzeba! - Na pewno?- zatrzymał się nagle, ja też, odruchowo, i przez moment miałam nadzieję, że w końcu się odczepi. - Na pewno! - Och, zatem nic dla siebie... – zastanowił się.- ale może chciałaby pani, na przykład, proszę się nie krępować, jestem bogaty, pomóc rodzicom, sprawić im jakiś piękny prezent. Znajomym, przyjaciółce? - Mężowi?- wyrwała mi się złośliwa sugestia. - Ach, ma pani męża? Tak, głupi jestem, jak mogłem myśleć, że tak piękna dama, tak wspaniała, zachwycająca kobieta, jest wolna! Ale jego tu nie ma, dlaczego nie jest teraz z panią? Powiem pani, bo nie kocha jej tak, jak na to zasługuje! Nie kocha pani tak, jak ja i dlatego jego tu nie ma a ja jestem! A jeśli pani, mimo wszystko, chce temu mężczyźnie, który nawet nie zdaje sobie sprawy, jakim jest szczęśliwcem, coś podarować, choć osobiście jestem zdania, ze nie zasługuje na nic, proszę powiedzieć, jestem do usług! - Nie, nikogo nie mam, żartowałam- przerwałam mu ostro. Mogłam sobie darować to sprostowanie, skoro jemu i tak było to obojętne.- Zresztą, kupiłam już pamiątki, dziękuję. - Jakie pamiątki, droga pani, ależ nie to miałem na myśli. Mogę pani kupić ferrari, willę u wybrzeży Adriatyku, brylanty, co tylko pani przyjdzie do głowy. Jedno pani słowo... Tym razem ja przystanęłam, muszę przyznać, z wrażenia, chociaż było dla mnie oczywiste, że jak zwykle przesadzał. - Pan naprawdę myśli, że może mi zaimponować majątkiem?!- postarałam się, by cała moja osoba wyrażała najświętsze oburzenie. - Proszę pani, ja wiem, wiem, pani jest taka piękna, taka... uduchowiona, proszę mi wybaczyć, ale pomyślałem tak, jak tylko panią ujrzałem, pani ma taką twarz, takie oczy jak te Madonny na świętych obrazach, to dlatego się w pani zakochałem, oczywiście, że nie myśli pani o sprawach materialnych, głupiec ze mnie, pani jest ponad to! - Tak pan pomyślał? Jak Madonny? - Jak Madonny, właśnie... - Proszę pana, czy pan zdaje sobie sprawę, jak bardzo mnie pan uraził?- otwarcie kpiłam z niego i największy głupiec by się połapał, ale nie ten. - Ale... Jakże? Ja? Ja nigdy w życiu, pani źle mnie zrozumiała... - Nie dość, że wydaje się panu, że mnie można kupić, że się połakomię na drogie błyskotki... - Ależ nie, nie, właśnie nie...- już zaczął przepraszać, już giął się w ukłonach. - Pan mi proponuje jakieś niepotrzebne zabawki, gotów wydawać na nie góry złota... - Dla pani wszystko! - I ośmiela się pan mi takie rzeczy mówić tu, w tym miejscu? Nie widzi pan tych biednych ludzi- przechodziliśmy akurat prze plac, na którym roiło się o tej porze od żebraków, artystów ulicznych i staruszek handlujących bukiecikami przywiędłych kwiatów, najpewniej zerwanych z samego rana w ich małych ogródkach- tych ludzi, głodnych zapewne, których mógłby pan nakarmić za ułamek…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych