Ulewa
Jeśli chcesz oglądać tęczę, musisz dzielnie znieść deszcz. — powiedzenie chińskie / lekko poprawiona
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
{b}ULEWA{/b}
{b}Rozdział pierwszy{/b}
Dziesiąta wieczorem na zamykanie sklepu w Liverpool to zdecydowanie za późno. Dokładnie o tym myślała Magdalen, zakładając kłódkę na górny zamek. Była już stara i zardzewiała, więc dziewczyna zawsze miała problemy z jej zamknięciem. Jednak dziś, o dziwo, łatwo się zatrzasnęła. - Jeszcze jedna - zmęczona ziewnęła i przesłaniając ręką usta wypuściła malutki kluczyk, który cicho poleciał ku ziemi. - Kurwa! – Powiedziała schylając się, aby go poszukać. Dzisiaj wszystko szło nie tak. Było mało klientów, miała spore manko w kasie i dowiedziała się, że jej chłopak prawdopodobnie ma romans. Dobrze, że dzień się już kończy. Może jutro będzie lepiej. Wielka Brytania jest znana z tego, że wciąż tam pada, a Liverpool nie jest wyjątkiem. Kluczyki oczywiście wpadły do (małej, bo małej) kałuży, a Magdalen nie zauważyła jej i włożyła do wody obutą w rękawiczkę rękę. Dokładnie w momencie, w którym palce poczuły przesiąkającą przez cienki materiał rękawiczek wodę, niebo rozświetlił całkiem spory piorun. Dzięki chwilowemu błyskowi na niebie, Magdalen zlokalizowała zgubę i podniosła ją. Kiedy uniosła dłoń, aby przyjrzeć się zdobyczy, zamiast połyskującej stali ujrzała żółć. Brzydki odcień gnijącej żółci. Ostatkiem sił powstrzymała się przed ponownym upuszczeniem kluczyków. Kiedy tylko serce przestało bić jak oszalałe, do umysłu dotarła myśl – to liść. Żółty, jesienny liść. Jesień, jak co roku była piękna, ale w centrum miasta dosyć ciężko było o drzewo. Magdalen rozejrzała się w poszukiwaniu jakiegoś, ale w słabej poświacie starej, migającej latarni ciężko było coś zauważyć. Na domiar złego, zaraz zaczęło siąpić, a po chwili rozpętało się prawdziwe piekło. - Gdzie ta cholerna kłódka - szepnęła dziewczyna w pośpiechu przeszukując torebkę. Jak na prawdziwą kobietę przystało miała tam wszystko: od tamponów, przez perfumy i świetną powieść, a kończąc na zupce chińskiej o smaku ostrego kurczaka. Minęła zaledwie chwila odkąd zaczęło padać, a na Magdalen nie było już suchej nitki. Mokre, średniej długości włosy przylepiły jej się do karku, tworząc skorupę i wzmagając nieprzyjemne uczucie, jakby jakiś duży pająk… - Pfe! Nie myśl o tym, nie myśl o tym - uspokajała się Magdalen zatrzaskując drugą kłódkę – Wreszcie. Odgłosy padającego deszczu zagłuszały zwykłe, pospolite dźwięki śpiącego miasta. Nagle gdzieś za jej plecami rozległ się plusk. Dźwięk wdepnięcia w kałuże sprawił, że dziewczyna odwróciła się na pięcie, twarzą w stronę tonącej w mroku uliczki. Od razu wyobraziła sobie kryjącego się w mroku mordercę, który przykucał za dużym kontenerem. A oczywiście kontener był przy drodze na parking. - Jak tylko będę przechodzić obok wyskoczy, a ja dostanę zawału, o ile wcześniej nie wykończy mnie jakimś niekoniecznie tępym narzędziem – myślała nerwowo rozglądając się po uliczce. Jednak, może z powodu deszczu, a może mroku, nie dostrzegła nic niepokojącego. Parząc uważnie pod nogi, zaczęła przedzierać się przez gąszcz padających na chodnik kropel w poszukiwaniu samochodu. Nie padało z taka siłą od dawien dawna, niewyraźny świat z trudem odcinał swoje kontury od, zdawałoby się, wiecznego smrodu zdyszanych ulic, które pokropione deszczem parowały tworząc scenografię rodem z filmu. Magdalen z trudem hamowała się, żeby nie spojrzeć w niebo w nadziei, że ujrzy batplane’a sunącego z zawrotną
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Hedban
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…