Upadli
Kolejna zakazana miłość...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Kończył się ostatni upalny, letni dzień. Słońce powoli chyliło się ku zachodowi, by za chwilę całkowicie utonąć w głębi oceanu. Niebo miało niesamowicie piękny kolor błękitu pomieszanego teraz z pomarańczem słońca. Żadna chmura nie przesłaniała tego pięknego widoku. Piasek był złocisty, gorący. W powietrzu unosił się zapach wody. Słychać było szum fal. Czuć było wręcz magię otaczającą to miejsce. Zdawało się, że przez te kilka chwil wszystko jest możliwe, że wszystko może się zdarzyć. Zapadł zmierzch. Teraz to noc przejęła świat. Zasypała niebo gwiazdami. Zapaliła srebrzysty księżyc. Wzburzyła nawet trochę ocean. Sprawiła, że zerwał się lekki wiatr. Ostudziła też gorący od słońca piasek. Noc umie zdziałać wiele cudów. Szczególnie tamtego dnia. Dnia, w którym przyszła Jesień. Mogła wiele zmienić, ale nie była w stanie ostudzić miłości w sercu pewnej dziewczyny spacerującej wzdłuż plaży... Tą dziewczyną była Magda. Była wysoką, szczupłą osobą o niezwykle jasnej cerze i oczach błękitnych niczym oceaniczna woda. Jej długie, złote włosy wirowały na wietrze. Ubrana była tylko w lekką, letnią sukienkę podkreślającą jej zgrabne ciało. Światło księżyca sprawiało, że odsłonięte fragmenty ciała Magdy lśniły srebrzystym blaskiem. Wyglądała jak nieziemska istota. Wyglądała jak Anioł.. Dziewczyna szła boso po plaży, pozwalając, by fale obmywały jej stopy. Wsłuchiwała się w szum wody, słuchała muzyki granej przez wiatr. Patrzyła na fale, na księżyc. Obserwowała otoczenie. Przyglądała się śpiącym ptakom siedzącym na drzewach pobliskiego parku. Tak była tym wszystkim pochłonięta, że nie spostrzegła, iż nie jest już sama. Ktoś podszedł do niej z tyłu i zasłonił dłońmi oczy. Przestraszyła się, lecz po chwili miejsce strachu zajęła radość. - Gabriel – powiedziała i uśmiechnęła się, a chłopak odsłonił jej oczy. Odwróciła się. Tak, to był On. Gabriel. Jej ukochany. Osoba najdroższa jej sercu. Spojrzał jej w oczy. Widział w nich, jak w lustrze, swoje odbicie. Gabriel był wysokim chłopakiem o skórze białej jak śnieg. Oczy w kształcie migdałów, zielone niczym szmaragdy. Włosy lśniące, złote. Był szczupły, ale mimo tego dobrze zbudowany. Miał na sobie jedynie jasne spodnie, góra jego ciała była odsłonięta tak, że widać było jego piękne śnieżnobiałe skrzydła... Magda spojrzała na nie z przerażeniem w oczach. - Gabriel! Ukryj te skrzydła proszę.. Przecież jakiś człowiek może je zobaczyć... Wiesz, że i tak nie powinniśmy tu być.. – powiedziała Magda ze strachem i smutkiem w głosie, ale chłopak przerwał jej przytykając palec do jej ust. Po chwili zbliżył się do niej i przytulił ją. Otulił swoimi skrzydłami. Ukrył w nich jej całe drżące od chłodu wiatru ciało. – Gabriel.. – zaczęła znów Magda , lecz on znów jej przerwał. - Magda, nie ma tu przecież nikogo. Nie ukrywajmy się choć ten jeden raz. Proszę. – powiedział Gabriel i pocałował swą ukochaną, a ona poczuła, że wszystko inne przestaje się liczyć. Nie martwiła się już. Wszystkie zmartwienia i smutki odeszły. Przy nim zawsze zapominała o otaczającym ją świecie. Świecie, który kochała. Bo tutaj ich miłość nie byłaby potępiona. Tutaj miałaby szansę spełnienia... Nie czuli upływu czasu. Byli zbyt pochłonięci sobą. A przecież niedługo słońce wzejdzie. Będą musieli wrócić do domu, do miejsca, gdzie zwykli śmiertelnicy nie mają dostępu. Wrócą tam, do góry, do Królestwa Aniołów. Do Nieba... Ale w tamtym miejscu jest inaczej. Tam zabronione jest kochać. Istoty niebios powołane zostały, by chronić ludzi, by im pomagać. Nie wolno im kochać... Zakochani będą musieli znów ukrywać swą miłość.. - Tak bardzo Cię kocham, Gabriel – powiedziała Magda ze łzami w oczach. Kochała go. Tak bardzo go kochała. Miłością wielką, mimo, że zakazaną. Kochała go całym swoim sercem, całą duszą, całym ciałem. On był dla niej wszystkim. Był powietrzem dla jej płuc. Był jej nadzieją. Światłem w tunelu. Był jej słońcem, wiatrem, niebem. Był sensem jej istnienia. Miłością jej życia. Gdyby odszedł, nic już by się dla niej nie liczyło. - Wiem – opowiedział Gabriel i uśmiechnął się, a następnie objął dłońmi jej delikatną twarz, wplótł palce w…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Devoner
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…