"Uriel" - "Dzień następny"
"Uriel" to seria opowiadań opisujących przygody pewnego wampira. Opowiadania łączy postać Uriela (ew. postaci drugoplanowych) lecz proszę nie traktować tych opowiadań jako kolejnych rozdzdziałów "książki" jak to niektórzy robili ^^" .
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
"Uriel" “Dzień następny”
Jest godzina 21.00. Dzień zbliża się ku końcowi a ja wciąż zastanawiam się czy wyjść dzisiaj z domu? Po kilku minutach namysłu dochodzę do wniosku, że głód nie da mi żyć, a domowe zapasy wyczerpały się poprzedniego wieczora. Decyzja: zjem coś na mieście. Poleżałem jeszcze chwilę po czym wstałem z łóżka i zrzuciłem z kolan puste opakowanie po napoju, zrobiłem to ze zbyt dużym rozmachem i czaszka z łoskotem uderzyła o ścianę roztrzaskując się na kilkadziesiąt drobnych kawałków, uwalniając płyn mózgowo - rdzeniowy i sam mózg. Spojrzałem na suchy zezwłok z wyrzutem, jakby to była jego wina, że zapaskudził mi ścianę i nowiutki dywan. Chwilowo byłem zbyt zmęczony aby to sprzątnąć, więc zawyrokowałem, że “ciało nie zając, nie ucieknie”, po czym zacząłem przygotowywać się do wyjścia. Ubrałem się tak jak zwykle: czarne dżinsy, luźna czerwona koszula i mój ulubiony płaszcz o cudownie rubinowym kolorze z takimi samymi kamieniami wszytymi w mankiety i kołnierz. Trzeba mieć jakiś styl, no nie? Zamykam za sobą drzwi i wychodzę z domu (jeśli w ogóle można tak nazwać ruderę, w której mieszkam). W drodze do miasta zaczepił mnie jakiś pijaczek mówiąc: “daj pan 5$ na kieliszek chleba”. Spojrzałem się na niego z politowaniem i delikatnie odepchnąłem nogą - wylądował w koszu na śmieci po drugiej stronie ulicy. Wiem, wiem “Maskarada” zabrania takiego afiszowania się swoją mocą ale więcej ryzykowałbym gdyby ten żul snuł się za mną przez następne kilka przecznic. Idąc dalej natrafiłem na sklep RTV. Na wystawie stało kilka telewizorów z których darł się (raczej nie można było powiedzieć, że śpiewał) wokalista bardzo dobrze znanej w dzisiejszym świecie, grupy “Slipknot”. Nie wiem jaką piosenkę “śpiewał” lecz ostatnie słowa refrenu nawet przypadły mi do gustu: “I bander over where you can’t see. Inside my shell I wait and bleed”. No właśnie, to słowo przypomniało mi o tym, że wypadałoby “wrzucić coś na ruszt”. Dwie przecznice dalej “wpadłem” na całkiem “urokliwy” pub o dziwnej nazwie “Slash”. No nic, nazwa nazwą a ja wchodzę. Pierwsze wrażenie: odjazdowy nastrój! Z czterech wielkich głośników rozstawionych w rogach biła muzyka techno. Ile się nie mylę było to “Bloodbath” - Public Domain”. Na ścianie wisiały przepiękne miecze. Zawsze o takich marzyłem! Może uda mi się naciągnąć właściciela na jeden? Zauważyłem także, że mimo wspaniałego klimatu pub nie był wypełniony ludźmi. Przy stolikach siedziało najwyżej sześć osób. Powoli, aby nie wzbudzać niczyich podejrzeń podszedłem do baru. Za barmana robił barczysty murzyn mający jakieś dwa metry wzrostu. Ale nic, przecież nie ma się czego bać, to zwykły pub. - Jedną “Krwawą Mary” Barman spojrzał się na mnie jakbym mu ojca naleśnikiem zabił, ale bez żadnych problemów nalał mi drinka. Kiedy się do mnie odwrócił zauważyłem jedną dziwną rzecz w jego wyglądzie: miał na sobie coś w rodzaju nowoczesnej zbroi. Po trzecim drinku “przyprawianym” moimi rezerwami na czarną godzinę, zapytałem barmana: - Przepraszam (kultura musi być), czy mógłbym porozmawiać z właścicielem tego przybytku? - Ja jestem właścicielem. O co chodzi? Drinki nie smakowały ( w tym momencie zaczął sięgać do kieszeni)? - Nie, nie, nie - próbowałem ochłodzić sytuację - Drinki były wyśmienite, nigdy nie piłem tak dobrej “Krwawej Mary” (0Rh-). Chciałem się zapytać o te piękne miecze wiszące na ścianie. Zawsze chciałem taki jeden mieć. Przez jakiś czas trenowałem Kendo (jakieś 50 lat, może więcej). - Ooo. Więc jest pan szermierzem? Wreszcie ktoś o podobnych
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Sephirot
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…