Viceroy Blue moim requiem
Opowieść o "niedokończonej" miłości, tragedii młodej dziewczyny i rozmowie, wobec której każdy z nas nie pozostałby obojętny i na pewno zareagowałby zupełnie inaczej.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Wyszedłem na balkon. Ominąłem rozwieszone pranie i dotarłem do chłodnej barierki. Oparłem się o nią i spojrzałem na otaczające mój blok budynki. Po raz pierwszy w życiu miałem ochotę zapalić papierosa. Nigdy w życiu nie paliłem i nie ciągnęło mnie do tego. Aż do dziś. Chciałem zaciągnąć się, poczuć w ustach i gardle dławiący smak nikotyny, chciałem się tym zakrztusić. Jednak smakowałby mi tylko Viceroy Blue, ten który zapaliła ona, mimo że nie pozwoliłem jej na to. A ona jak na złość zrobiła to, lecz tylko raz. Niestety nie miałem przy sobie ani papierosa, ani jej. Ją straciłem już dawno temu, bo oprócz zapalenia tego papierosa nie pozwalałem jej jeszcze na wiele innych rzeczy. To mnie chyba zgubiło, ona wcale nie miała zamiaru mi ustępować i to nie dlatego, że mnie nie kochała. Po prostu miała silny charakter, którego ja do końca nie poznałem. Gdyby ktoś mnie zapytał dlaczego nie jesteśmy razem, prawdopodobnie odparłbym, że na naprawienie czegokolwiek jest już za późno. W rzeczywistości czuję się jak idiota, że puściłem wolno taką dziewczynę jak ona, ale z drugiej strony nigdy nie zrozumiem, czemu nie pozwoliłem jej wrócić. Bardzo rzadko poruszam jeszcze jej temat. Za bardzo pragnę pozbyć się wspomnienia o niej. Jednak czasem nie mogę od tego uciec, nieraz zaprzątnie mi głowę na cały dzień i właśnie wtedy dręczą mnie te wyrzuty sumienia i chęć zmian, na które od dawna jest już za późno. Kiedy spotykam ją na ulicy, czuję w sobie nienawiść, której nie potrafię zdusić. Właśnie wtedy muszę odwrócić wzrok, choć tak bardzo chciałbym się na nią napatrzeć. Dziś jest ten dzień. Dzień, w którym o niej myślę. Boże, jak cholernie chciałbym teraz zapalić. Słyszę, że dzwoni mój telefon, nie chce mi się stąd iść. Jest mi dobrze tutaj, czując chłód barierki i spoglądając na jasnoniebieskie niebo. Dźwięk dzwonka nie dawał mi spokoju, więc w końcu ruszyłem się, by go odebrać. Nie znałem tego numeru. Przez chwilę pomyślałem, że ktoś ze znajomych zmienił numer. Często mi się to zdarzało, więc zbytnio się tym nie przejąłem. Kiedy odebrałem, usłyszałem głos młodej dziewczyny. Podobnie jak numeru telefonu był dla mnie obcy.
- Halo? Kto mówi? - Czy to ważne? - Chyba tak, skoro do mnie dzwonisz. - Proszę, tylko mnie wysłuchaj. - Może najpierw byś się przedstawiła, chcę wiedzieć z kim rozmawiam. - Daj mi wszystko wytłumaczyć. Moje imię i nazwisko są w tym momencie zbędne. - Sory, ale nie mam ochoty na głupie żarty, muszę kończyć. - Zaczekaj…proszę..
Jej ton głosu brzmiał aż nazbyt błagalnie. Nigdy nie rozmawiam z idiotami, którzy wydzwaniają wieczorami, by sobie pożartować, ale ta dziewczyna jakoś mnie zaintrygowała. Choć byłem pewny, że założyła się na jakiejś imprezie i wywinie jakiś numer postanowiłem z nią jednak porozmawiać.
- Powiesz mi w końcu o co chodzi? - Tak, tylko mnie wysłuchaj. Niczego więcej od ciebie nie oczekuję. Po prostu mnie wysłuchaj.
Zamilkłem i z powrotem wyszedłem na balkon. Tak jak przedtem oparłem się o barierkę i przymknąłem oczy.
- Zaczynaj. - Nie musisz znać moich danych, ja nie chcę poznać twoich. Dodzwoniłam się do ciebie przypadkowo. Moi znajomi i rodzina już dawno się ode mnie odwrócili, a ja muszę z kimś porozmawiać ten ostatni raz. - Dlaczego ostatni? - Za chwilę popełnię samobójstwo. - Czyś ty oszalała? Zaraz się rozłączam, przestań robić sobie ze mnie jaja! - Jestem śmiertelnie poważna i myślę, że dosłownie. - Naprawdę chcesz się zabić? - Tak, dlatego pozwól mi opowiedzieć swoją historię. Muszę to w końcu z siebie wyrzucić. - Dlaczego akurat ja? - Mówiłam już. Wybrałam twój numer zupełnie przypadkowo, muszę porozmawiać z kimś zupełnie dla mnie obcym, kto nie zawiadomi na czas ratunku. Jednak samobójcy mają pragnienie, aby ktoś znał ich problem. Wybacz, że cię nim obciążam. - W sumie to ok i tak nie mam nic do roboty.
W głowie miałem kompletny mętlik. Choć próbowałem spokojnie rozmawiać, byłem roztrzęsiony. Ta dziewczyna była ode mnie starsza, jak ja jej mogłem pomóc? Nie mogłem dopuścić do siebie myśli, że prawdopodobnie rozmawiam z przyszłą samobójczynią.
- Czemu chcesz się zabić? - Niedawno zostałam zgwałcona, bardzo się teraz boję. Najgorsze jest to, że jestem w ciąży. Od kilku miesięcy męczy mnie depresja. Nie wychodzę wieczorami z domu. Nie mogę spać. Wszyscy, których kochałam odwrócili się ode mnie, bo myślą, że sama tego chciałam. A ja nie potrafię wprost opowiedzieć o swoim problemie, gdyż chyba bardziej wstydzę się prawdy. Nie jestem już tym samym człowiekiem co kiedyś, zmieniłam się, nikt już nie lubi przebywać w moim towarzystwie. Mam już tego dość, nie daję rady tak żyć.
Zastanawiałem się, czemu tak kłopotliwe sytuacje zawsze zdarzają się mnie. Co ja miałem odpowiedzieć tej dziewczynie? Że będzie dobrze, że wszystko się ułoży? Wiedziałem, że to niczego nie zmieni, a może ją tylko zdenerwować. Ma poważny problem, a ja nie wiedziałem, co mam zrobić. Na chwilę umilkła, zastanawiałem się czy jeszcze żyje, czy zrobiła to celowo.
- Jesteś tam? Odezwij się. - Tak, jestem. Przepraszam, ciężko opowiedzieć mi to w skrócie, w ogóle ciężko mi o tym mówić. - Rozumiem, ale… naprawdę chcesz to zrobić? - Tak, niczego w życiu nie jestem pewna tak jak tego. Bardzo długo o tym myślałam. To najlepsze rozwiązanie. Nie chcę już pomocy. Jedyne czego chcę to odejść stąd i ukrócić te męczarnie.
Kiedy oglądamy w telewizji jakiś dramat psychologiczny i pojawia się tam wątek samobójcy, najczęściej wyobrażamy sobie wrak człowieka, zapłakanego, pozbawionego nadziei, któremu łamie się głos i podświadomie pragnie naszej pomocy. Za to głos mojej rozmówczyni brzmiał pewnie i zdecydowanie mówiła o tym, co zamierzała zrobić. Najbardziej przerażało mnie jednak to z jakim spokojem mi to wszystko opowiadała.
- A dziecko? Je też chcesz zabić? - Nie chcę, ale nie mam innego wyboru. Nie kochałabym go, bo w połowie byłoby tego zwyrodnialca, który mi to zrobił. Bałabym się, że byłoby…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil sheloba10
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…