W dobrym rytmie
Kontynuacja Brak talentu. Trochę gorsze niż tamto, brak nastroju. I widać duży wpływ pewnego serialu...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
W DOBRYM RYTMIE
...Ile razy ciebie widzę Tyle siebie nienawidzę Okłamałeś mnie, ja uwierzyłam ci Tymczasem ty..
Wykorzystałeś moją słabość! Nie uczyniłeś mi nic zadość, Nie było mowy o skruszeniu W takim diabelskim stworzeniu, _____________________________jak ty..
Ty, ciągle ty... Kiedyś mówiłam my, Jak myliłam się, mówiąc czego chcę, Bo mówiłam, byśmy razem byli Może wtedy Użyłbyś przeciw mnie badyli... A nie tego, co o mnie wiesz... Zachowałeś się jak zwierz.
Dziewczynka zapiszczała z podniecenia. Od czasu, kiedy Mone mnie przestraszyła, a cała szkoła powitała przeraźliwie chłodno i złośliwie, nie poszłam do szkoły ani raz. Ominęły mnie raptem trzy dni, które grałam w parkach. Dla przypadkowych ludzi. Taką była też ta dziewczynka. Czy Mone chodziła do szkoły, nie wiem. Nie włączałam komórki. Wiedziałam, że gdy cokolwiek odbiorę, będzie to pełna oszczerstw i szydzenia ze mnie wiadomość. Od kogokolwiek. Po złożeniu autografu dziewczynka odeszła. Jaka ona mała, jeszcze nie ma problemów... Takich jak ja... Tekst piosenki był o Lenny’m. Jest to mój kolega z klasy, a przy okazji osoba, której nienawidzę. W poprzedniej szkole również był ze mną w klasie, ale wtedy nie było między nami zatargów. Prawdę mówiąc- nie wiem, co mu się stało. Znienawidził mnie i miał, niestety, sporą wiedzę o mnie, na tyle, by mnie ośmieszyć. Zrobił to tuż po tym, jak Mone mnie przeprosiła. To on zmienił lekko moje nastawienie do szkoły. Teraz szkoła była koszmarem o wiele większym, niż wcześniej. Będę chodzić tylko na sprawdziany. ...Jeśli ktoś zdoła mnie o nich poinformować. -Zaśpiewaj coś jeszcze- poprosił jakiś dziewczęcy głos za mną. Dobra, ale co? Hm.. Zaśpiewałam Cel, od czasu piosenki na apelu wymyśliłam tylko tą o Lenny’m. Dopiero po piosence spojrzałam na dziewczynę. Znałam ją. Tylko z widzenia i z imienia, wciąż jeszcze do końca nie pamiętam klasy. Nazywała się Avie, nazwisko zapomniałam, to jedna z tych kujonek. -Skąd...- Zaczęłam, ale ona mi przerwała, odpowiadając na nie zadane pytanie. -Skąd się tu wzięłam? Dzisiaj były skrócone lekcje. Trzech godzin w ogóle nie mieliśmy. -Chcesz powiedzieć, że jest już dwunasta?- Machinalnie spojrzałam na zegarek. A raczej na rękę, bo zegarka nigdy na niej nie miałam. Gdy jakiś kupiłam, zwykle go gubiłam w ciągle tygodnia. Ostatni był wyjątkiem- on się rozpadł. -Już to powiedziałam. Mam dla ciebie propozycję.- Siadła przede mną, na trawę. Cokolwiek chcesz mi poradzić- nie, dzięki! Nie mam zamiaru słuchać jakiejś kujonicy. -Nie.- Odparłam automatycznie. -Jeszcze nie zadałam pytania. -I tak się nie zgadzam.- Fajnie jest patrzeć, jak się miesza na twarzy. Gdy jej się dokładniej przyglądam, to coś mi zaczyna nie pasować. Kujony są zwykle brzydkie (tylko żeby mnie ktoś nie nazwał kujonem!!!), tymczasem ona... Śliczniutka. Miała ciemne, czarne włosy, ale chyba nienaturalne, farbowane, bo miały granatowy, ciemny odcień. Oczy miała bardzo jasne, błękitne. Twarz pociągła, chuda, sama ona była szczupła. Ubierała się na fioletowo-czarno. -Nawet nie wysłuchasz? -Nie słucham kujonów.- Wiem, że jak kogoś się nazywa kujonem, to ten ktoś czuje się urażony, ale chyba nie w przypadku osoby, która NAPRAWDĘ nim jest? -A wydawało mi się, że - kto jak kto - ty powinnaś wiedzieć, że nie ocenia się ludzi po wyglądzie i pierwszym wrażeniu.- Wysyczała. –Tak ci zrobił ten od wytwórni, nieprawdaż? Szkoda, że jesteś taka sama. Wstała. Gapiłam się na nią jak osłupiała. Nie jestem taka jak on! Przecież... Ona wygląda... Kurczę, jestem taka, jak on. Dokładnie to samo, on mnie ocenił po wyglądzie, że nawet talent nie zrobi gwiazdy z brzyduli, a ja... Nienawidzę, gdy obcy mają rację. Podniosłam się powoli. Nie widziałam już Avie, gdzieś pobiegła, a ja wcale nie miałam ochoty jej słuchać. Postanowiłam wrócić do domu, może jak coś zjem, to mi się uda zaprzeczyć słowom Avie. Albo coś może wymyślę. Nie wiem, idę zjeść. Głodna jestem. Od parku mam niewiele do domu, jeden przystanek tramwajowy, jeśli chcę, mogę również iść na nogach. Zwykle idę, trwa to krócej niż samo czekanie na tramwaj. Chociaż... Od parku jest siedem tramwajów, każdy jedzie do mnie, ale to liczba myląca. I tak krócej się idzie. Pod schodami zauważyłam Mone. Czekała na mnie. Zagadała, gdy dzieliły nas już tylko dwa metry. -Jessy, czemu nie chodzisz do szkoły? Jess, proszę, odpowiedz. Jessica... -Przymknij się!- Warknęłam, w chwilę się zdenerwowałam. Mone, masz talent. Drugi raz w tym tygodniu sprawiłaś, że przez pięć sekund cię nienawidzę. Twój rekord. -Jess, nikt nie zwraca uwagi na Lenny’ego! No co ty!- Mone zniżyła głos. –Jessica, wróć... Za niedługo mamy wycieczkę... Wszystko przegapisz, kiedy nie będziesz chodzić do szkoły! I jak się będziemy widywać? Odbierasz w ogóle telefony?! -Nie- po co mam ją okłamywać? Mone, gdybyś mnie lubiła, zostawiłabyś mnie w spokoju. Teraz tego chcę najbardziej: SPOKOJU!! –Mone, zostaw mnie. Nie jesteś taka jak ja! Nie należysz do mojego świata, nie rozumiesz?! Zmiataj! Super. Wreszcie się wygadałam. Mone nie jest taka jak ja, nie umie zrozumieć, nareszcie się odczepi. Zrozumiałam to, gdy pozwoliła Lenny’emu rzucać co lepsze urywki mojego życia. Nie należy też do mojego świata. Nikt z ludzi nie należy, jak głosi nazwa, to mój świat. Na chwilę się do niego wdarła jakąś durna Avie, ale nikomu innemu już nigdy nie pozwolę decydować o swoich uczuciach. Nikt o mnie nic nie wie. Do mojego świata należę ja i gitara. Ewentualnie nuty. -Wiesz co?- Mówiła coraz płaczliwiej. –Właśnie swoim zachowaniem udowadniasz, że słowa Lenny’ego są prawdą! Ciągle się boisz, uciekasz przed innymi, boisz się LUDZI!- Wykrzyczała i pokręciła głową. Spokojnie minęła mnie i sobie poszła. Nie pozwolę ci, Mone, mnie obrażać! Nie jestem tchórzliwa! A ty w ogóle sądzisz, że o ten fragment słów Lenny’ego mi chodzi? Sięgnęłam do kieszeni. Kurka wodna! Gdzie moje klucze? Zostawiłam je w parku, jakim cudem?!! ..A nie, są. W drugiej kieszeni. BEZ KOMENTARZA. Jak zwykle, dom pusty. Przeciągnęłam się, odstawiłam gitarę do pokoju, uczesałam (jeśli można to tak nazwać) te głupie rude loki. Mone to ma farta, ona ma prawie proste włosy. No i nie rude! To najważniejsze! Wychodziłam z łazienki, szłam koło kuchni. Rzuciłam okiem na blat stołu. Zaschło mi w gardle. Sięgnęłam po syrop. Już go nalewałam, by potem dodać wody. Dopiero wtedy zamarłam. Kolejny raz, nie! Szybko wylałam to, co jeszcze przed chwilą wlewałam. Znów się pomyliłam. Hm. To było jeszcze zanim mama dostała u taty pracę. Czasem była w domu, a nawet niemal zawsze. Więc w domu nie brakowało też alkoholu. Miałam dziewięć lat, kiedyś pomyliłam... Jak to wspominam, to zaczynam płakać z nienawiści do tego wspomnienia. Pomyliłam sok i dodałam zamiast tego wódki do wody. Nie wiedząc, że ciągle mylę, około tygodnia piłam około trzy szklanki dziennie wódki!! Gdy odkryła to ciotka, która nas odwiedziła, wywaliła cały alkohol i sama zajęła się „leczeniem”. Mamy to nie obchodziło. Wiele zawdzięczam ciotce, była jedyną z rodziny, która o mnie dbała. Niesamowite, że tak różniła się od swej siostry. Gdy miałam wszystkiego dość, jechałam do niej w odwiedziny. Mieszkała na drugim końcu miasta, ale trzema tramwajami... Mniej więcej *bezpośrednio* dojadę. Odłożyłam butelkę alkoholu i przetarłam oczy. Co się stało, że widziałam to…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil ankis
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…