W podwójnej osobie
Kolejne opowiadanie z cyklu "Bóg też jest kolorowy"
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
W podwójnej osobie
Tam – w przejściu pomiędzy metrem, a ulicą stoi rudy chłopak. Niezbyt wysoki, raczej bladolicy w nijakim podkoszulku i poszarpanych dżinsach. Patrzy na coś dziwnego w oddali, na staruszka palącego papierosa. Mężczyzna ten, niesamowicie chudy o niezwykle pomarszczonej skórze, przyciągnął jego uwagę jak nikt inny. Siwe włosy ma gładko zaczesane, a wąsy równo przycięte. Ubrany jest w białą koszulę i luźny, czarny pulower bez rękawów. Nosi kremowe spodnie i skarpety do brązowych sandałów wykonanych z rzemieni. Stoi i pali, rękę trzyma w kieszeni i wygląda jakby na coś czekał, albo na kogoś. Rudzielec niewiele myśląc podchodzi do niego, nieśmiało kładzie mężczyźnie rękę na ramieniu i pyta: - Przepraszam, czy pan też dzisiaj umiera? Staruszek wcale nie zaskoczony tymi dziwnymi słowami odwraca się, spogląda na chłopaka i powoli kiwa głową. Młodzieniec oddycha z ulgą. „Chociaż nie ja jeden” – myśli. - Boisz się? - Słucham? - Pytałem, młody czy boisz się umierać. Rudzielec zrobił zdziwioną minę. - Nie, a ty nie, starcze? Mężczyzna odchrząknął i ponownie zaciągnął się dymem z papierosa, który zdawał się nigdy nie skończyć. - Nie. Jestem pogodzony ze swoją śmiercią. - A co to za różnica i tak się kiedyś umrze… Pogodzony, czy nie… nic tego nie zmieni. - Masz rację. Cała ludzkość świata przez wieki w pewien sposób panicznie boi się umierania, więc albo starają się znaleźć na to jakieś lekarstwo albo to oszukać. A cała sztuka polega po prostu na tym, by przyjąć do wiadomości to, że kiedyś i tak wszyscy umrzemy i po prostu żyć, a wówczas śmierć będzie po prostu dopełnieniem. Kurczowe trzymanie się życia może w końcu doprowadzić do rozczarowania. Rudzielec uśmiechnął się widząc, że wreszcie ktoś go rozumie. - Kiedy pan do tego doszedł?
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Monttsserat
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…