W szponach grozy
Luiza, młoda kobieta znajduje się w wielkim niebezpieczeństwie. Znajduje się w szponach grozy.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Ciemna jesienna noc. Liście klonu, to opadają na ziemię, to wiją się w bezkresnej przestrzeni napędzane silnym wiatrem. Luiza idzie małą ścieżką znajdującą się w lesie. To jedyna droga do jej domu. Tylko ta droga, pogrążona w nocnej ciemności zaprowadzi ją do miejsca ciepłego, przytulnego, relaksującego. Miejsca które powszechnie zwie się domem.
Luiza była niewielkiego wzrostu nastoletnią dziewczyną. Miała 160 cm wzrostu, ciemne przeplatane z błękitem włosy. Niebieskozielone oczy odbijały blask księżyca w pełni. Na pewno była bardzo ładną i zgrabną dziewczyną, przyciągała uwagę wielu mężczyzn, nawet wiele starszych od niej. Od roku mieszka sama w średniej wielkości domku, pozostawionym na pustkowiu pośród przytłaczającego go mroku. Można i by się zastanawiać dlaczego akurat takie miejsce wybrała na swój dom, ale Luiza była odważną dziewczyną, która nie bała się wyzwań ani nie wierzyła we wszelkie opowieści o duchach, potworach które mogą czaić się po zmroku w ciemnych zakamarkach.
Pech chciał że dziś musiała wracać późno, później niż zwykle. Jej koledzy i koleżanki z dawnej szkoły zorganizowali małe przyjęcie z okazji rocznicy ukończenia szkoły. Nie przyjście na taką imprezę byłoby wielkim nietaktem, zawiodłaby swoich przyjaciół a na to przecież nie chciała pozwolić...
_________________________________________________
2 GODZINY WCZEŚNIEJ _________________________________________________
Wielka sala balowa była bardzo ładnie ustrojona w wszelkie dekoracje. Balony, firanki, serpentyny dodawały nastroju wnętrzu. Wśród dostępnych produktów najbardziej powszechny był alkohol, jednak było widać że był on spożywany z umiarem, co wśród tak młodych ludzi wydawało się nieco dziwne. Zabawa trwała już dobre 3 godziny.
- Hej, Luizka, zatańczysz? - Dzięki Jake, ale nie teraz, muszę odpocząć. - No dalej, chodź, zawojujemy parkiet we dwoje! - Nie, naprawdę nie mam...
W tym momencie, Jake, wysoki postawny mężczyzna wręcz szarpnął Luizę i pociągnął ją na środek sali.
- Hej! Mówiłam Ci że nie mam ochoty! - Przestań mała, tańczymy!
Specjalny utwór dla tej pary poproszę!
"... kiedy obejmiesz mnie, mocno uściśniesz przeszyją mnie dreszcze, od stopy aż po głowę i będę Twoja nocą i dniem, na zawsze, aż po dni sądowe..."
- Cóż za wspaniała piosenka prawda - Tak, rzeczywiście, ale możemy już przestać? - Przestać? Przecież to dopiero początek.
"... pójdziemy tam, gdzie mrok i cień, gdzie nikt nie znajdzie nas, tam czeka nas nowy, lepszy świat..."
- Może niekoniecznie w mrok i cień, ale może pójdziemy tam?
To mówiąc wskazał drzwi do pokojów, gdzie znajdowały się pościelone łóżka, ładnie wystrojone ściany oraz całe wnętrze zalane blaskiem księżyca w noc, a światłem słońca w dzień.
- Jake, koniec. Chyba postradałeś zmysły!? - Luizko...
W tej samej chwili Jake obdarował Luizę pocałunkiem, który trwał długo. Na tyle długo aby ludzie zgromadzeni wokół zobaczyli całującą się parę.
- Patrzcie, mamy kochanków!
W tej chwili Luiza obudziła się z niemałego letargu, popatrzała to na Jake'a, to na ludzi zgromadzonych wokół nich. Była strasznie zagubiona, pocałunek jaki dostała wprowadził ją niejako w trans. Lecz teraz znów przejrzała na oczy, i z wielką wściekłością popatrzyła na Jake'a.
- Co ty sobie myślisz!? Że jestem jakąś zwykłą dziwką którą zagonisz do łóżka!? Spadaj frajerze! - Oj Luiza... przestań, wiem że Ci się podobało. - Zostaw mnie w spokoju!
W tej chwili z całej siły spoliczkowała Jake'a na oczach wszystkich, którzy dosyć uważnie przyglądali się całej sytuacji. Jake nic już nie odpowiedział, odszedł cicho poza widok innych ostatni raz spoglądając na Luizę, trzymając się za zaczerwieniony policzek.
W tym samym czasie, Luiza siedziała zamknięta w sobie przy stole przemyślając całą sytuację. Miała już dość wrażeń dzisiejszego dnia, popatrzyła na zegarek, przecież to już po północy!
- Luiza, już wychodzisz? - rzekła jej najdroższa przyjaciółka Kate. - Tak, już dosyć późno a ja mieszkam kawał drogi stąd. - Cóż szkoda, fajnie że wpadłaś. Na pewno pójdziesz sama? - Kate, przestań, dlaczego miałabym nie iść sama? - No dobrze, uważaj na siebie.
Ubrała jeszcze skórzaną kurtkę i wyszła równie szybko jak tutaj wpadła. Wodziła jeszcze wzrokiem po sali, po raz ostatni spojrzała na wszystkich i odeszła w ciemną noc.
_________________________________________________
Wiatr był tej nocy bardzo mocny, przysłaniał wszystkie inne dźwięki przyrody swoim sykiem. Luiza nie była już daleko od domu, jednak trzeba było jeszcze dołożyć kilkaset kroków aby znaleźć się w spokojnym miejscu, w miejscu które jest ucieczką od dzisiejszych wydarzeń. Spokojnie stawiała kolejne kroki, myśląc tylko o tym aby jak najszybciej znaleźć się u siebie. Nagle wśród gęstości drzew, wielkich kępów trawy i krzewów zobaczyła ciemną sylwetkę. Nie, zdawało jej się, spojrzała jeszcze na wszelki w bok zatrzymując się. Nikogo nie było, zwykły cień drzew pod wpływem blasku księżyca. Wzięła głęboki oddech i wyruszyła dalej. Coś jednak ją denerwowało, czuła się obserwowana, czuła się naprawdę dziwnie. Przystanęła na chwilę i zaczęła rozglądać się dookoła. Nie było słychać żadnego szmeru, zupełnie nic
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Kessel
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…