Wróć do katalogu

W trumnie jak w domu

czarny humor

Bartuss, opublikowano , 9 min czytania, 4,2 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Ciotka miała fioła na punkcie trumien. Wchodząc do mieszkania dało się zauwazyć wieko przybite do drzwi łazienki, pomalowane na biało, ozodobione krzyżem i jakimś wzorem. Wszyscy byliśmy przyzwyczajeni do jej dziwactwa. Można było określić to czymś na wzór hobby. Zamiast kanapy siedziało sie na trumnie, stół był NORMALNY, ale tak zwane szafy wyglądały jak miniaturki sarkofagów. Najlepsze były jednak pudełeczka na cukier i sól w kształcie malutkich trumienek. Lubiliśmy się nimi bawić, ale ciotce w porę udawało się odzyskać swoje zabaweczki, zanim któreś z nas rozwaliłoby puzderko zwalając na ciężki wypadek samochodowy. Jednym słowem ciotka była dziwna. Rodzina uznała że ludzie kochają różne rzeczy czy zwierzęta. Jedni zbierają sedesy, inni zapałki .. ale żeby trumny ? Śmiałem się, kiedyś przyłapawszy ciotkę na pogrzebie ... kanarka. Chowała go w takiej właśnie cukierniczce, zakopywała w doniczce odprawiając swoje modły. Pierwszą osobą jaka zjawiała się na czyimkolwiek pogrzebie była właśnie ciotka. Uwielbiała wsłuchiwać się w szloch i zawodzenie rodzin denatów. I przyszedł czas na ciotkę. Rodzina zgromadziła się w pokoju. Ciotka była umierająca. - Czy widzi ciocia już światełko? – szepnął wujek Wacek. - Nie, jeszcze nie – odparła. - Na pewno trafi ciocia do nieba – powiedziałem półgłosem. Popatrzyła na mnie z ukosa - Jesteś tego pewien Krzysiu ? - Tak ciociu, jestem pewien. - Bo wiesz, mam dla ciebie prezent. Właściwie dla was wszystkich. - Domyslam się co ... – sapnął sarkastycznie wujek Wacek. - Zgadłeś Wacuś. Ale zacznę od Krzysia – zwróciła się do mnie – weźmiesz te pozłacaną. I tą małą z rysunkiem pieska. Jakby wam kiedyś piesek odszedł to własnie w niej go pochowaj, pozdrowię go stamtąd. - Ależ ciociu .. przeciez to pamiątka, nie można chyba tak po prostu .. - Pamiątka jak pamiątka, ale takie jest moje życzenie przedśmiertne, a dla ciebie Marysiu – zwróciła się do swojej siostry i wymieniła całą kolekcję egzemplarzy. Gdy po pół godzinie skończył się jej repertuar prezentów ciotka jakby trochę osłabła. Mielismy nadzieję że to już. Nie ... nie chodziło o to żebyśmy nie kochali naszej dziwacznej ciotki. Chodziło o to że mieliśmy juz na tyle spaprane humory że woleliśmy czym prędzej usłyszeć coś w stylu widzę światło i żegnajcie. Ciotka sapnęła. - I co ? – zapytał Wacek - Co co ? – odparła ciotka pytaniem na pytanie. - Widzisz światełko ? - Nie widzę, ale chciałabym żebyście zaśpiewali mi jakąś żałobną pieśń. - Ale ciocia jeszcze żyje – wzdrygnęła się Krysia, siostra ciotki. - Ale one tak ładnie brzmią – rozmarzyła się ciotka – czekajcie chwilkę – ciotka podniosła głowę, potem wsparła sie na ramionach i wyszła z trumny. Podreptała gdzieś w kąt pokoju a wszyscy śledzili ją wzrokiem zastanawiając sie co też wymyśli. Wyjęła z szafy modlitewnik i podsunęła Wackowi pod nos. - Zacznijcie od tego – powiedziała – a ja tymczasem zaparzę herbaty. - Ciotka – warknął Wacek – marsz do trumny, patrz na światełko i kończmy te ceregiele. - Światełko poczeka, ale myślę że ostatnia herbatka dobrze mi zrobi, a przy pięknym brzmieniu lepiej będę mogła się skupić na poszukiwaniu światełka do Boga. - Niech ciocia da spokój z Bogiem dobra ? – Wacek był już trochę rozeźlony – albo ciotka umiera albo pijemy herbatę. Niech ciotka wybiera. - Dzisiaj taki ładny dzień .. – popatrzyła na miny zebranych – no dobrze .. skoro nalegacie ... – zrezygnowała z parzenia herbaty i wróciła do trumny. Położyła sie na wznak i zamknęła oczy. Pomyśleliśmy że oczekuje jakiegoś znaku ( światełko już wyleciało mi z głowy i założę się że reszcie też ). Minęło dziesięć minut. Panowała głucha cisza. Tylko gdzieś w głębi pokoju dało się słyszeć bzyczącą muchę. - Czy to już ? – zapytała Krysia - Nie wiem – odparł Wacek wpatrując się w nieruchomą ciotkę – zaśpiewajmy .. spełnijmy ostatnią wolę naszej cioci, siostry i matki. Krysia zaintonowała żałobną pieśń i reszta rodziny zaczęła mruczeć pod nosem w takt melodii, ale wyraźnie dało się słyszeć głos Krysi. W pewnym momencie usłyszałem ten dźwięk. I parsknąłem śmiechem, tak głośno że wszyscy przestali mruczeć i spiorunowali mnie wzrokiem. Lecz nie mogłem się…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych