Waniliowe pachnidło, - początek
budzące się uczucia
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Waniliowe pachnidło
Ten zapach znów rozszedł się tuż za jej plecami. Poczuła go w momencie, gdy starała się wymacać opuszkami palców zawieruszone gdzieś spinki do włosów. Opanowało ją lekkie poruszenie, promienne, ciepłe doznanie czegoś niezwykłego, które po chwili zmieniło się w rozkoszne rozleniwienie, rozprężające mięśnie i zmysły jakoby strumieniem rozgrzanego w słońcu, letniego deszczu. Zrobiło się cicho, jak zawsze, gdy waniliowe doznanie pojawiało się, kiedy jedyną stycznością ze światem pozostawał dojmujący ból w okolicach jej piersi. W tej ciszy odnajdowała zapomnienie i coś na kształt autentycznego wyzwolenia. Nigdy wcześniej nie zaznała podobnych wzruszeń.
Trwało to już od jakiegoś czasu. Sara nie chciała, nie miała sił, by określać, przeliczać, upływające tak szybko miesiące, które, jak nigdy, stawały się coraz krótsze, niewystarczające. Żyła z wyrokiem, tak jej się zdawało, tak zdawało by się każdemu na jej miejscu.
A była przecież jedynie zwykłą dziewczyną. Za taką siebie uważała, oceniając stopień swej normalności reakcjami otoczenia, które pozwalało jej wzrastać i funkcjonować w poczuciu bezpieczeństwa i względnej przewidywalności. Harmonia, jaka zdawała się być udziałem Sary, sprawiała, że młoda osoba nie doświadczała emocji, które mogły wypaczyć jej sąd o świecie, czy, tym bardziej, sobie samej. Genetyka, spolegliwie przyglądając się jej rodzicielom, nie odbiegając od tak uformowanego wzoru, poskąpiła w tym przypadku cech, które warunkowały naturalną zdolność do filozoficznych poszukiwań, do skrajnego buntu, do podważania podwalin konstytuujących oferowaną rzeczywistość. Dlatego też Sara była pogodnym dzieckiem, nastolatką, a potem młodą kobietą o określonych przekonaniach i tradycyjnym światopoglądzie. Była... bo przecież taki stan rzeczy nie mógł trwać w nieskończoność. Tak to po prostu jest.
- Szzz szzzzz szzzzz? - jakiś dźwięk wyrwał Sarę z królestwa jej myśli, które ostatnio odwiedzała dość często, odcinając się coraz bardziej stanowczo od realiów. Odwróciła głowę, otoczoną kasztanowymi, zbijającymi się w spirale, włosami, szukając przyczyny swego zaniepokojenia.
- Pamiętałaś o swoich lekach, kochanie? - z troską pytała ją matka, która teraz, gdy to wszystko działo się jakby na przekór ich pobożnym życzeniom, na przekór wszystkiemu, co sobie tak dokładnie obmyślili i zaplanowali, wykazywała autentyczne przejęcie, zupełnie jak wtedy, gdy na świątecznej wyprzedaży w domu handlowym Piersea zabrakło choinkowych lampek w kształcie maleńkich, spiczastych płomyków. Wtedy też czuła się zdruzgotana. Odstępstwa od dogłębnie przemyślanych wytycznych powodowały u niej wrażenie…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil IwonaUrbi
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…