Wędrowcy (4)
Czy Dziewannie i Komosie udało się uciec przed żołnierzami? Dokąd pojechał Jawor i jak będzie wyglądało jego pierwsze spotkanie z zielarką oraz złodziejką?
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Dziewanna obudziła się zmarznięta, zmęczona i zdrętwiała. Kiedy usiadła, spadła z niej jej purpurowa peleryna. „Czemu jestem w lesie? – zapytała samą siebie, rozglądając się trochę nieprzytomnym jeszcze wzrokiem po zielonych gałęziach i wysokich pniach drzew. Przez prześwity między liśćmi dostrzegła, że niebo od krańca od krańca zasępiło się ciemnymi chmurami. Przetarła oczy. – Ach, tak. Zabili pustelnika, uciekłam, przyszłam do domu tej dziewczyny... znowu ci Żmijowcy... Musiałyśmy uciekać. Komosa zabiła strażnika – wzdrygnęła się na wspomnienie ciała spadającego z murów Zimowody. – Nocą biegałyśmy po tym strasznym lesie, prawie zgubiłam zioła – pogładziła z miłością torbę. – W końcu Komosa stwierdziła, że możemy się zatrzymać. Uff, przebiegłyśmy chyba pół Krajiny! Właściwie, to gdzie jest ta dziewczyna?...” Obok zauważyła wygnieciony placek w trawie, ale ani śladu Komosy. Wypalone miejsce po ognisku nasunęło Dziewannie nieprzyjemne myśli. „A jeśli mnie zostawiła?” Zielarka uklękła przy palenisku i poczuła, że po policzku płyną jej gorące łzy. Wszyscy ją opuszczają...Zostaje tylko Matka Ziemia... Dziewanna wstała szybko i rozejrzała się. Do modlitwy powinna mieć kwiat swojego imienia. Nigdzie jednak nie widziała prześwitu między drzewami, gdzie mogłaby znaleźć łąkę, a na niej dziewanny. „Cóż, zawsze może to być jakakolwiek inna roślina” – przypomniała sobie. Rozejrzała się raz jeszcze. Tuż przed nią rosła smukła brzoza. Oplotła pień ramionami i przytuliła głowę do białej kory. Stała tak dość długo. Modliła się, chłonęła energię ziemi. Pytała brzozę: co robić? Nagle rozwiązanie pojawiło się samo. ― Hej, śliczna, masz tu ptaszka do oskubania ― rozległ się wesoły głos tuż nad uchem Dziewanny. Najpierw wystraszyła się, a potem uśmiechnęła na dźwięk tych słów. Nie otworzyła oczu. ― Modlę się ― szepnęła do Komosy. ― Aaa, to przepraszam ― odparła z ironią brunetka. ― Modlitwa…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil tymianek
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…