Wróć do katalogu

Wędrowiec znikąd

Inne spojrzenie na to, co nieuniknione.

black orchidopublikowano 7 listopada 20097 min czytania 4,8 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Północny wiatr lodowatym oddechem ogarniał wszystko dokoła. Paraliżował ruchy i zapierał dech w piersiach kroczącemu z niemałym wysiłkiem mężczyźnie. Rozwiane poły czarnego płaszcza uwidaczniały przyczynę powolnego marszu. Wędrowiec był ranny. Okutaną kawałkiem brudnej, zakrwawionej szmaty nogę, powłóczył za sobą. Ból wykrzywiał wysmaganą wiatrem, pokaleczoną twarz i wyciskał łzy, które zamiast płynąć w dół, kierowane podmuchami wiatru znikały gdzieś w okolicach skroni. Zaciśnięte szczęki uwypuklały wystające kości policzkowe i mocny, szeroki podbródek. Przywodził na myśl Indianina, cierpiącego, ale dumnego i powściągliwego w ujawnianiu emocji. Miejsce w którym się znajdował, ziało śmiertelnością i bezdenną pustką. Wokół, jak okiem sięgnąć ciągnęły się bezkresne pola, a elementem urozmaicającym krajobraz były oazy skarłowaciałych akacji. Jedynymi słyszalnymi odgłosami: zawodzący wiatr i ciężkie kroki zdrożonego piechura. Dokąd zmierzał? Co przyczyniło się do powstania krwawiącej rany? Skąd wziął się w tym odludnym, zapomnianym przez świat zakątku? Tego nie wiedział nawet on sam. Zatrzymał się na chwilę - prawdopodobnie by zaczerpnąć tchu i odpocząć. Powiódł dokoła bezradnym wzrokiem. Nie miał pojęcia dokąd iść. Wkrótce miał nadejść zmierzch. Nie posiadał latarki, cieplejszego okrycia, ani wody. Postanowił zatem znaleźć większe skupisko drzew i podjąć próbę rozpalenia ogniska pierwotnym sposobem. Ruszył przed siebie, usiłując pokonać wietrzną ścianę wściekłych, mroźnych podmuchów. Bezskutecznie wypatrywał miejsca odpowiedniego do odpoczynku. Opuszczały go siły i nadzieja na ratunek. Wtedy w oddali spostrzegł migoczące delikatnie światełko. Przyspieszył kroku, by znaleźć się bliżej. Czas dłużył się niemiłosiernie. Sekundy były niczym minuty. Zakrwawiony, prowizoryczny opatrunek praktycznie przestał spełniać swoją rolę. Strużki krwi przesiąkającej przez tkaninę spływały do butów, podobnie jak krople potu z rozgorączkowanego czoła, łącząc się ze łzami, zdążały w kierunku szyi, gubiąc się gdzieś w przepastnych czeluściach kołnierza. Wreszcie udało się rannemu wędrowcowi dotrzeć ku zbawiennemu światełku. Jego oczom ukazał się majaczący w zapadającym zmierzchu budynek. Wiszący u zadaszenia ganku kinkiet miał klosz zamocowany na łańcuchu, więc kołysał się delikatnie wprawiony w ruch wiejącym wciąż wiatrem. Dziwne było to, że dom nie posiadał okien. Mężczyzna zawahał się przed przekroczeniem progu, jakby przeczuwał, że zamiast pomocy może spotkać go coś o wiele gorszego, niż śmierć na pustkowiu. Przygnębiająca była również cisza, jaka zapadła w momencie otwierania ciężkich, rzeźbionych drzwi. ***

Srebrny mustang Shelby mknął z zawrotną prędkością szeroką dwupasmówką. Z głośnika sączyła się głośna wersja „Whiskey in the Jar”. Głos Hetfielda ulatywał w przestrzeń przez opuszczone do połowy szyby samochodu. Kierowca bynajmniej nie przejmował się mijanymi znakami ostrzegawczymi, ani ograniczeniami prędkości. Darł się bez opamiętania w rytm muzyki choć brzmieniu jego głosu…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych