Więzienie RK-214
Kosmos, układ słoneczny Żyrafa. Na orbicie planety Ksilis, dryfuje stacja więzienna RK-214. Od ponad roku nie ma z nią żadnego kontaktu. Federacja wysyła oddział dywersyjny RAV-6. Przed Olafem, dowódcą żołnierzy stoją otworem nietuzinkowe przygody i
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Witam wszystkich :) Od roku nie napisałem ani linijki tekstu. Dzisiaj coś we mnie pękło i po otworzeniu Worda zacząłem pisać. Opowiadanie. Fantastyka, czyli coś, co zawsze mnie fascynowało. Kosmos, futurystyczny surrealistyczny świat przyszłych odkrywców kosmosu. Niestety urodziłem się o dwie dekady za późno - Gwiezdne Wojny są nie do podrobienia, seria filmów Alien niepowtarzalna, a Mass Effect flagowym okrętem wśród gier. Mimo wszystko będę się starał stworzyć cykl z gatunku możliwie najbardziej różniący się od fabuły powyższych tytułów. Z dużą ilością lokacji, jeszcze większą liczbą tajnych organizacji i intryg. I niezniszczalnym oddziałem pułkownika Olafa przemierzającego wszerz i wskroś galaktykę. Zapraszam :) Na razie pierwsza część pierwszego rozdziału.
Rozdział pierwszy – Więzienie RK-214
Olaf śmiało przekroczył pierwsze wrota. Oddział wolno przemieścił się za nim – spokój mężczyzny wcale im się nie udzielał. Ogarnęło ich odpychające poczucie grozy i strachu. Ba, nie bez powodu. Każdy z nich wiedział, że najdrobniejszy szmer czy szuranie buta o posadzkę są doskonale słyszalne dla obecnych mieszkańców więzienia. Cholera, najgorsze są morale – myślał Olaf. Jeden podejrzany cień, a jego drużyna pójdzie w rozsypkę. Cisza stała się tak gęsta, że można ją było kroić. Mimo wszystko, Olaf dał sygnał ręką. Przykucnął. Dwóch ludzi przemknęło obok niego do cyfrowo programowanych drzwi. -Lew, dawaj z tą elektroniką, nie ma czasu. Uważaj na czerwone, to zabezpieczenie – odezwał się Kaszta. -Wiem, wiem – odpowiedział mu żołnierz. Alarm pieprznie na cały blok więzienny. Potrzymaj masę. Dobra. -Już? – pytał oczyma Olaf. Kciuk do góry. Lew nacisnął wielki zielony guzik przy panelu, a wrota ze słyszalnym zgrzytem rozwarły się, wypuszczając na drużynę stęchłe morowe powietrze. Kliknęły wzmacniacze filtrowe w maskach gazowych. Odór był nie do zniesienia. Z sufitu zwisały strzępki porozrywanych kabli skrzących się tysiącami iskier, jakieś szmaty i odzież walały się po podłodze. Większość lamp pulsacyjnych było rozbitych, świeciły się tylko awaryjne – czerwone i niebieskie. Klimat panował jak w najgorszym horrorze. Nie chcieli jej zobaczyć, ale ona tam była. Krew. Wszędzie na ścianach, szmatach i kablach a nawet w powietrzu wyczuwalny był rdzawy, ciężki zapach krwi. Oddział mocnej zacisnął broń. Olaf zorganizował ludzi – Lew i Kaszta na tyły, ze mną idzie Wasyl, ubezpieczasz ty, Tanja. Rozumiemy się? Pamiętajcie o zasadzie – Tanja markotnie pokręciła głową, zawsze w ten sposób kończył te cyrkowe gadki. Walczymy do ostatniego, jak COŚ się rusza, to znaczy, że trzeba w TO władować dodatkowe wiązki, jasne? No, to do dzieła, jazda. Włączyli latarki przy kombinezonach próżniowych i z ładunkami promiennymi w broni wkroczyli w nieznany teren. Miarowe stukanie buta o zakratowaną podłogę, ciągnące się pod spodem dziesiątki rur i kabli. RK – 214, więzienie dla najgorszych szumowin w tej części galaktyki podzielone było na trzy wielkie bloki więzienne. Karcer dryfował po orbicie Ksilis, czwartej planecie od słońca w układzie Żyrafy i miał kształt równoramiennego trójkąta. Drużyna żołnierzy musiała więc przejść stację dookoła. Budziła grozę nie tylko za swego życia, po śmierci również. Jakiś rok temu w stację więzienną uderzył mały meteor, który nie napotykając przeszkód zrobił w pancerzu dziurę wielkości pięści. I wtedy zaczęło się dziać coś bardzo dziwnego. Stacja przestała nadawać, zgasły wszystkie światła, nawet awaryjne oświetlenie odmówiło pracy. Ale na skanerach Federacja wykryła, że życie w środku jest i to w niespotykanej formie. Szczegółów Olafowi rzecz wiadomo nie powiedziano, lecz sam domyślał się, że Federacja o tych formach życia wiedziała mniej od nich. Doświadczona grupa wiedziała, że na takim obiekcie jak RK-214 nie brakowało potrójnych barier kinetycznych, inteligentnych systemów laserowych, które same namierzały potencjalne cele stwarzające zagrożenie. Oczywiście zdarzają się wyjątki, jeden na tysiąc małych meteorytów się prześlizgnie, zrobi dziurę. Ale nie przez całą stację i to na wylot! To na pewno nie był ten kamień, sprawa jest śliska – wiedział to Olaf, maszerujący w skupieniu dowódca, wiedziała zwykle rześka i uśmiechnięta Tanja, wiedzieli biotechnicy Lew i Kaszta, a nawet wyprany z emocji potężny czarnoskóry Wasyl. Skrzypnęło coś. Na końcu korytarza mignął jakiś cień. Żołnierze zatrzymali się. Olaf wydał rozkaz i ciemność przebił ostry i biały promień reflektora elektronowego. Pięć masek tlenowych gwałtownie zaparowało, Tanja wydała stłumione westchnięcie. Stało tam COŚ, co kiedyś bardzo przypominało człowieka. Miało na sobie strzępki munduru łącznościowca mostka i tutaj kończyły się podobieństwa. Ostry zgrzyt zakończonych pazurami stóp poczwary o posadzkę przypomniał drużynie, że to nie są przelewki. Naciągnęli automaty karabinów, stopień naładowania promiennego osiągnął sto procent. COŚ zaczęło się zbliżać, wydając nieludzki skrzek pomieszany z wyciem. Momentalnie zakotłowało się i z tyłu tunelu wypływało wiele dziwnych stworzeń, ni to ludzi ni to potworów. -Pułkowniku! Zajmujemy pozycje obronne? – odważył się spytać Wasyl. Tu nie znajdziemy nic dobrego Pułkowniku! Wracajmy! -Stać, podlotki! Mamy rozkazy do wykonania, a jeśli ta banda wejdzie nam w drogę, wyślemy ją prosto do piekła, tam gdzie jej miejsce – z determinacją w swoim głosie zdecydował Olaf. Tanja zatrzymała broń Olafa – Zróbmy zdjęcie i wyślijmy je do Federacji póki to COŚ jeszcze stoi spokojnie. - Zrób to i prześlij modułem ze statku, chcą form życia cholera to mają. Co to jest?! Nie strzelać, najpierw zdjęcie, potem walcie ile wlezie! Ćwiczyli tą sytuację już setki razy, na symulatorach i w prawdziwych starciach, jednak przerażenie i tak podziałało na nich jak zastrzyk z paraliżem. Tanja zrobiła kilka zdjęć termowizyjnych i podczerwonych po czym szybko wycofała się na tyły. Stado kłapiącej i wyjącej masy rzuciło się wprost na żołnierzy. Tunel był łatwy w obronie, a z tyłu za wrotami czekał na nich prom kosmiczny. Cztery automaty średnio skupiającej wiązki buchnęły serią gorącej plazmy, a wtórował im basowy granatnik Wasyla. Korytarz momentalnie usłał się trupami, blokując dostęp pozostałym, lecz natarcie zostało przerwane. Stwory wycofywały się. W oddział uderzył podmuch gorąca; granatnik wyssał większość powietrza. -Uciekajcie sukinsyny! – rozdarł się Lew. Wrócimy do was! -Zamknij się – skwitowała Tanja. Kaszta weź jeszcze … próbkę tkanki. Niech federacja zajmuje się analizą DNA i badaniem pieprzonych form życia. Pułkowniku! Blady Olaf odwrócił się do kobiety. - Ci kretyni wysłali nas tu na zwiad. Wychodzi, że w każdym tunelu trzeba będzie stoczyć walkę, uwzględniając boczne korytarze i pomieszczenia to scenariusz z filmu Obcy z dwudziestego wieku – ciągnęła kobieta. Lew, prześlij dane Federacji, bierzmy próbkę i… -Zamilcz Chuda – przerwał Olaf. Czy którekolwiek z was będzie poddawało rozkazy dowództwa w tym moje własnym analizom i wyciąganiu z nich wniosków? –w każdej twarzy nie doszukał się wyzwania. To bardzo dobrze, bo widzicie mili państwo mamy tu pieprzone zadanie do wykonania, a uwierzcie mi nie mam na nie najmniejszej ochoty. Jesteśmy razem? -Tak jest Pułkowniku! Atmosfera, cały czas napięta, trochę się rozluźniła. Drużyna miała sprawnego i doświadczonego dowódcę, mogła mu w pełni zaufać. Obejrzeli się po sobie, żadnych ran, obrażeń i uszkodzeń skafandrów. Każde z nich zadawało sobie dręczące pytania jaki kamień, choćby pochodził z najodleglejszych układów galaktyki mógł spowodować takie zmiany w ludzkim zachowaniu i budowie fizycznej? Raczej nie obeszło się bez czyjejś ingerencji, a kamień był tylko kartą przetargową, zwykłym pretekstem. Lecz zadanie pozostawało zadaniem. Szybko zmobilizowali się i chcąc nie chcąc trzeba było iść dalej. -Zbierajcie każde istotne dowody naszej wyprawy – instruował ich Wasyl, największy ze wszystkich żołnierzy. Specjalista drużyny w biotyce. Szczególnie zwróćcie uwagę na budowę tuneli, zmiany strukturalne, ale przede wszystkim na tych bydlaków z pazurami. Weźcie kilka próbek, dla Federacji będą niczym złoto a my szybko dostaniemy krzesełka w dowództwie. -Jeszcze raz tak zawyją to przysięgam nie wytrzymam, poszczam się – zwierzył się Kaszta, Lewowi. Grunt to nie skrewić, zimna krew. -Go on, Amigo – odparł Lew i oddział ucichł, uważnie zbierając próbki i maszerując przez stos powalonych mutantów; nie mieli odwagi w tej chwili przyglądać się bliżej czemuś, co ich zaatakowało. Dotarli do kolejnej śluzy, nie napotykając żadnych bocznych korytarzy. Czyżby te istoty umiały posługiwać się ludzką techniką, wycofywać się za śluzy i być może posługiwać komputerami? -To wina czujnika – odezwał się Kaszta. Pierwsze wrota są lepiej zabezpieczone, trzeba znać hasło i zdać je do panelu kontroli w każdej następnej śluzie jest czujnik. Otwiera i zamyka właz, gdy wykryje przed sobą ruch. - Szkoda, że nie rozróżnia kogo wpuścić, a kogo zatrzymać. -Zabawa w kotka i myszkę trwa nadal. Mutanty mogą nas okrążyć, obiec stację dookoła i zajść nas od tyłu. Proponuję zostawić kilka bomb w razie czego. Pomysł Olafa pokrzepił ich i Tanję, która ubezpieczała tyły, jednak uświadomił im po dwakroć w jak nieprzyjaznym znajdują się środowisku, że nie wolno stracić koncentracji. Jakieś dwadzieścia minut później doszli do wielkiej śluzy. Korytarz, którym dotychczas szli skręcał pod kątem dziewięćdziesięciu stopni w prawo i rozwidlał się do tej wielkiej śluzy. - Lew, sprawdź mapę – rzucił przez ramię Olaf. -To centrala zarządzania stacją, Pułkowniku – odparł technik, wszyscy zebrali się w ciasne koło. -Tanja, powiedz coś o załodze i o sytuacji z przed uderzenia meteorytu. -Więcej nam powie komputer…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Maciusza666
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…