Wigilia
krótkie opowiadanie i tym co spotkało Bartka w wigilię
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Zapadł już zmrok, jednak nie było całkowicie ciemno. Oświetlone domy i drzewka, które stoją przed nimi rozjaśniały całą okolicę. Nawet krzew dzikiej róży rosnący obok przystanku został przyozdobiony lampkami przez sołtysa. Ruch uliczny też już ucichł, większość ludzi była już w domach i zajadała się wigilijną kolacją ze swoimi bliskimi. Śpiew niektórych rodzin było słychać na ulicy. Było już parę minut po siedemnastej i na wspomniany wcześniej przystanek przyjechał ostatni dzisiaj autobus. - Wesołych świąt i spokojnej trasy. – powiedział wysiadający Bartek. - Oj będą wesołe – odpowiedział kierowca pokazując flaszkę jakiegoś taniego wina. Autobus odjechał i Bartek ruszył w stronę swojego rodzinnego domu. Przyjeżdżał tutaj rzadko, raz czy dwa razy w roku. Wyprowadził się na drugą stronę Polski, gdzie wiedzie szczęśliwe życie. W domu czeka na niego cała rodzina, czy to bliższa czy dalsza. Jego rodzice zawsze pilnowali tradycji, aby wszyscy chociaż w wigilię się spotkali. Szedł drogą prowadzącą przez środek wioski. Nikogo nie zastał po drodze, bo wszyscy już w domach siedzieli ze swoimi rodzinami. Przez okna widać było szczęśliwych ludzi składających sobie życzenia i śpiewających wspólnie kolędy. Czuć na ulicach było magię świąt. Szedł tak Bartek z uśmiechem na twarzy. Myślami był już w domu. - Bartek? To Ty? – powiedziała Ania, niegdyś bliska znajoma Bartka. - O Ania! Wesołych świąt Aniu, co tam u Ciebie słychać? - Dziękuje i wzajemnie. Co u mnie? A szkoda gadać. Święta są, cała rodzina zjechała i tym się trzeba cieszyć. Przepraszam Cię, ale musze lecieć. Mój mały synek już pewnie płacze za mamą. - Do zobaczenia! Może na pasterce się zobaczymy? - Chętnie. Do zobaczenia – pobiegła w stronę swojego domu. To spotkanie spotęgowało uczucie radości w Bartku. Szedł teraz niemal w podskokach, nucąc sobie pod nosem radiowe kolędy. Wyszedł już z wioski i skierował się w stronę pól, bo tam stał jego rodzinny dom. Droga nie była odśnieżona, przez co nieco zwolnił. Opady śniegu nie były zbyt duże, lecz wiatr nawiał go z pól i porobił zaspy na drodze. W tym miejscu nie było już oświetlonych domów, ani magii świąt. Jedynym źródłem światła były lampy stojące przy drodze, dawały go tyle co kot napłakał. Jakby tego było mało jedna z nich była popsuta i co chwila gasła. Magiczny wigilijny nastrój znikł, został zdmuchnięty przez szalejący wiatr. Te wszystkie przeciwności jednak nie przeszkadzały Bartkowi, szedł dalej twardo na przód pełen pogody ducha i radości. Napędzała go myśl, że jest coraz bliżej domu. - Halo, proszę pana! – krzyknął ktoś z tyłu – Halo! Proszę mi pomóc! Święta są, proszę! – Bartek odwrócił się nikogo nie zobaczył, ale wytężał dalej wzrok. – Halo! Tutaj! – głos dochodził z okolic tej zepsutej lampy, która aktualnie nie świeciła. - Co się stało? – krzyknął Bartek. - Zabłądziłem, proszę pomoże mi pan! - Chwileczkę, już podchodzę. – Bartek zawrócił i poszedł w stronę tej lampy. Im był bliżej tym lepiej widział czarną sylwetkę dość wysokiego człowieka. – co się stało? – powiedział gdy już był blisko niego. Zaświeciła się wtedy lampa i jego oczom…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil kielbass
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…