Wigilia w Willi
Zwyczajne święta? nic bardziej mylnego! Stara ciotka, tajemnicza dama, i nielada problem ot co!
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Pan Edward podarł pierwszą lepszą kartkę ze złością, po czym opadł na fotel zaciskając pięści. Atmosfera, jaka zawitała na parę godzin przed spotkaniem rodzinnym nie była obiecująca. Nerwowość można było odczuć na każdym kroku, co zaczęło irytować pana Edwarda. Chciał zająć czymkolwiek swoje myśli, byleby uspokoić skołatane nerwy. Uświadomił sobie, że już niebawem ta wielka willa, z pustej i smutnej zmieni się w tętniący i pełen życia apartament. Usłyszy on dziecięcy śmiech, znajome twarze, które pełne entuzjazmu i szczerości będą mu gratulowały, zachwycały się nim... a on zawraca sobie głowę takimi bzdurami, które mogą popsuć klimat tych świąt. W istocie treść podartej kartki nie zawierała niczego co byłoby warte, aż takiego wzburzenia. Jednak myśli kołatały się w jego głowie niemiłosiernie. Zerwał się nagle wybiegając z pokoju w poszukiwaniu żony. Chęć oderwania uwagi od tej całej sytuacji sprawiała, iż pomagał żonie w przystrajaniu domu i innych domowych porządkach, na które jeszcze jakiś czas temu nie zwróciłby nawet uwagi. Była to także okazja do porozmawiania z nią o odczuciach, co do tego spotkania i uwagach dotyczących przedświątecznych przygotowań. Chciał zająć ją rozmową na błache tematy, byleby tylko nie myśleć o ostatnich zdarzeniach. Godzina rodzinnego spotkania zbliżała się nieuchronnie. Kiedy w końcu wielki, strary zegar wybił osiemnastą goście zaczeli przybywać.
Z kuchni dochodził zapach świątecznych potraw, w saloniku rozbrzmiewały kolędy, a w dość pokażnym przedpokoju tłoczyła się przybywająca zewsząd familia. Przyjechali nawet ci o których zapomniano. Pojawiła się stara, dumna i przebiegła ciotka z Warszawy- Kamelia. Byli też Zawaccy z małym psotnym Radkiem, wuj marynarz opowiadający cudowne opowieści z dalekich stron świata. Dom zapełniał się przybywającymi w zawrotnym tempie. Tak jak to przewidział pan Edward większość podchodziła doń i gratulowała rozwoju przemysłu w Łodzi, pięknej willi, powodzenia i szacunku jakim dażono go nie tylko w mieście, ale nawet w całym społeczeństwie. Faktycznie był osobą znaną. O jego fabrykach słyszano już daleko poza granicami miasta. Stał teraz wyprostowany i jak na gospodarza przystało witał przybywających, a na jego twarzy malował się uśmiech, którym przykrył zdenerwowanie i rozdrażnienie. "Co za maskarada.." myślał i obserwował wszystkich przenikliwym, acz mądrym wzrokiem. Z przedpokoju tłum przeniósł się do wielkiego salonu, gdzie stała piękna zielona i pachnąca choinka. Wisiały na niej bańki, wykonane z dmuchanego szkła, imitujące orzechy i owoce, czasem pajacyki, lub inne zabawki. Pani domu ściągneła je prosto z Norymbergii, a fakt ten wywołał wśród przybyłych jeszcze większy zachwyt. Takich atrakcji się nie spodziewano. Jedynie ciotka Kamelia wydawała się być niezainteresowaną i traktowała ów zachwyt z przekąsem i kpiną. Kiedy już wszelkie ozdoby i świąteczne świecidełka skończono podziwiać i wychwalać, gospodarz poprosił o zajęcie miejsc przy stole. Jedni niechętnie drudzy raczej z zadowoleniem siadali na wyznaczonych miejscach, rozkładając się wygodnie. Nadchodził czas przemowy. Edward wstał, objął wszystkich wzrokiem po czym stuknął kilkakrotnie w kieliszek, aż zapadła cisza. -Pragnę jeszcze raz serdecznie wszystkich powitać- zaczął- jest mi niezmiernie miło, że w takim gronie będziemy świętować Boże Na..- ale nie dokończył bo ciotka Kamelia zaczeła przerażliwie krzyczeć, podskakiwać i kręcić się. Sekundę póżniej wywaliła się razem z krzesłem i runeła jak długa na ciemnobrązowy dywan. Dysząc ciężko wykrzykiwała trudno zrozumiałe słowa - aii zbierz cje tto!!! Większość śmiała się do rozpuku, inni z troską próbowali uspokoić starą kobietę, jednak wysiłek szedł na marnę, gdyż ciotka wierzgała nogami i nie dawała za wygraną. W końcu łysawy wójek Benek, złapał ją w pół, potrząsnął i krzyknął, co widocznie otrzeżwiło nieco Kamelie. NIe patrzyła na obecnych, ani nawet na Benka. Szukała jakby czegoś na własnej sukni, przyglądała się sobie z lekkim jeszcze przestrachem. Kiedy niczego nie znalazła i uspokoiła się w miarę, wyszedł na jaw żart Radka. Znudzony chłopiec, wlazł pod stół i wrzucił ciotce w pończochę ślimaka, którego chodował od jesieni, a najwidoczniej teraz postanowił zrobić z niego użytek. Gdzie teraz był sam Radzio ze swym małym przyjacielem trudno było stwierdzić. Odnalezienie chłopca sprawiło nielada problem, co zirytowało starą…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil aniek77
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…