Wróć do katalogu

Wigilion, cz. I

Nie wszyscy spędzają święta leżąc pod choinką. Niektórzy mają zupełnie inne rzeczy do roboty. Czarny humor. Dla zgorzkniałych.

Giaur, opublikowano , 9 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Siedział przy barze. Palił powoli papierosa, przyglądając się rozżarzonej końcówce; chciał wyczuć moment kiedy spalony popiół zacznie odpadać. W stojącej przed nim popielniczce leżało już dwanaście petów, ułożonych w całkiem ciekawy wzorek. Pociągnął nosem, długo i ceremonialnie, odcharknął flegmę. Poczekał, aż barman odwróci się w stronę automatu do kawy i splunął na podłogę. Rzucił okiem na starą, podniszczoną kurtkę puchową, zgniłozieloną, z kapturem, wiszącą na wieszaku nieopodal. Wstał, zachwiał się. Asekuracyjnie chwycił się blatu, choć nic nie zapowiadało upadku. Postawił krok w stronę wieszaka, potem następne znacznie pewniej. Ze swojej zielonej, puchowej kurtki wyjął karteczkę, wizytówkę. Zerknął na napis na odwrocie. "Anka, godzina dziewient 19. Bede ubrana w czerwony płaszczyk". Popatrzył na zegarek. Była dwudziesta pierwsza, za pięć. Cholera - pomyślał - następna suka, która się rozmyśliła. Wrócił do baru, machnął dłonią na barmana. - Jeszcze jedną wódeczkę proszę, tylko zimną! - rzekł twardo, aby poprawić sobie humor. - Już podaję dwunastą. - odpowiedział barman. - Dwunasta? Och, jak ten czas leci... - rozglądnął się znów po salce. Wychylił pewnie kolejną setkę. Wykręciło nim lekko, czuł jak ciecz spływa po gardle. Weszła właśnie w tym momencie. Była śliczna. Miała długie nogi, w czarnych wysokich butach na szpilkowym obcasie. Błyszczące rajstopy podkreślały ich smukłość. Dalej, krótka, czarna spódniczka, kończąca się lekko nad kolanem, opinała chude biodra. Bordowy sweterek układał się na kształtnym biuście, to zresztą zauważył w pierwszej chwili. Na szyi miała zaciśniętą apaszkę w czerwono-żółtych kolorach. Włosy niedbale opadały jej na ramiona. Bardzo blond włosy. Niedobrze, słabo idą ostatnio blondynki. Wszystkiego dopełniał ciepły, jaskrawo-czerwony płaszcz sięgający uda, na który czekał. Strzepnęła z siebie resztki śniegu i rozejrzała się po sali. Pomachał jej. Podciągnął się na krzesełku, poprawił włosy. Wstał, gdy podeszła blisko, z szerokim uśmiechem wysunął ku niej rękę. - To z panem miałam się spotkać? - głos miała szczebiotliwy, trochę śmieszny, ale przyjemny. Podjęła rękę i odwzajemniła uścisk. - Tak, czego się napijesz? - przeszedł od razu na "ty". Zawsze to robił. Zaczerwieniła się dyskretnie, ale nic nie powiedziała. Liczył na to. - Martini. Ale nie dużo, bo już u spowiedzi byłam. - rzuciła spokojnie, odwracając spojrzenie. Skierował ją do stolika stojącego pod ścianą i poszedł do baru. Gdy wracał z drinkami, dziewczyna już siedziała. Wyprostowana, założyła nogę na nogę. Na twarzy wyszły jej rumieńce, na zewnątrz musiało być zimno. - Spóźniłaś się... - postawił przed nią pełną szklaneczkę, przed sobą piwo. - Przepraszam, pekaes mi się spóźnił. Przez te śniegi, cały czas się spóźniają. U nas na wsi to panie, taka zima... - Dobra, dobra. Niech będzie. Masz te zdjęcia, dziecinko? - zapytał z tym swoim uwodzicielskim uśmieszkiem. - A, tak. Tu portretowe, tu w stroju kąpielowym. To do podania, tak? - wyjęła z torebki kopertę, a z niej kolejno zdjęcia. Wyszła nieźle, ale nie specjalnie korzystnie. - Tak, jasne. No, ładnie, ładnie... Ile masz w biuście, co? Dziecinko? - powiedział śmiejąc się serdecznie. - Co, pan... - zachichotała zaczerwieniona. - dziewięćdziesiąt dwa... - Taaa... - rozmarzył się oglądając dokładnie krągłości wypełniające sweterek. - Ta praca, to jako sekretarka, nie? - zapytała uśmiechając się coraz szerzej, w miarę raczenia się drinkiem. - Mogę jeszcze jedno Martini? - Jasne, zaraz ci przyniosę. - wstał i poszedł do baru. Wrócił szybko z dwoma drinkami. - Proszę, oba dla ciebie. Masz chłopaka? - Tak, ma na imię Robert. - pociągnęła przez słomkę. - To co, jako sekretarka, tak? - No. W dużej firmie. Pij, twoje zdrowie. - uniósł kufel. - Pana...Twoje też. Ale ja żadnego języka nie znam, i nigdy w papierach nie robiłam... Nadam się? - Jasne, takie jak ty są bardzo poszukiwane... poza tym wszystkiego cię nauczą, spokojna głowa. To jak z tym chłopakiem? Kochasz go? - oparł się wygodnie opadając na oparcie. - No, bardzo. - To co, sypiacie ze sobą chyba? - patrzył jej w oczy, cały czas uśmiechając się. Widział jak czerwienieje. - No... Nie jestem już dziewicą, ale to chyba nie przeszkadza, co?- zmartwiła się. Język powoli jej się plątał,…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych