Wróć do katalogu

Wirus Noc - Rozdz. I "Wspomnienia"

Rozdział I poprzedzony jest prologiem.

Silent M., opublikowano , 8 min czytania, 4,3 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

WIRUS NOC – ROZDZ. I „WSPOMNIENIA”

W CB radio nastąpił krótki szum. Już od dawna długa antena na dachu furgonetki nie odbierała żadnego sygnału. Był to efekt wyludnienia praktycznie wszystkich rejonów północnego Ohio. Paul zdziwił się, że radio odbierało cokolwiek! Podejrzewał, że w mieście, do którego się zbliżał, znajdowała się jakaś stacja radiowa albo coś w tym rodzaju. Nie był skory wierzyć, że to sprawka drugiego samochodu z zamontowanym CB. Mężczyzna powoli wjechał między zabudowania. Obskurne ściany odpychały swoim wyglądem, jednocześnie napawając patrzącego niepewnością i uczuciem osamotnienia. Szyldy reklamowe walały się po ziemi, dopełniając efektu bałaganu. Gdzieś pod murkiem leżała zakurzona lalka bez jednego oka, obok niej sterta potłuczonych talerzy, jeszcze dalej drzwiczki od szafki kuchennej i wiele innych niepotrzebnych nikomu rzeczy. Bo po co? Życia ludziom to nie uratuje, a tym bardziej nie zwróci. Paul zwolnił jeszcze bardziej. Jechał na tyle wolno, by móc przyjrzeć się wnętrzu mijanych właśnie sklepów. Nie miał z tym trudności, bo wszystkie szyby były powybijane. Miasteczko ziało pustką, ale w jednym z pomieszczeń zauważył niewielką paletę z puszkami. Przyhamował. Już miał wychodzić z auta, kiedy w CB radio usłyszał kolejny szum, tym razem głośniejszy. Paul nasłuchiwał uważnie z dłonią przy czole, jakby to miało poprawić odbiór. Nagle dało się słyszeć wypowiadane słowa. Były niewyraźne i dość bełkotliwe, ale mimo wszystko mężczyzna zrozumiał kilka z nich. - ...niedaleko...dawaj tą dziwkę na pakę i jedź! Jasne? Czekam na ciebie! I na tym odbiór się zakończył. Paul jeszcze przez moment próbował ustawić radio na odpowiedni kanał, ale niestety nic to nie dało. Zrezygnowany wyłączył sprzęt i wyszedł z samochodu. Wchodząc do sklepu, rozmyślał o urywkach zdań słyszanych w CB. Był o tyle zdziwiony, bo rzadko spotykał ludzi. Jeżeli już kogoś spotkał, to mijali go z nieufnością. Wszyscy stali się wrogami, bo tak naprawdę nikt nie był pewien, czy ta druga osoba nadchodzi z chęcią niesienia pomocy, czy żądzą mordu. Zdarzały się sytuacje, kiedy spragnieni towarzystwa ludzie siadali niedaleko siebie i spoglądali jedno na drugie, nie zamieniając ani słowa. Po pechowych wydarzeniach sprzed kilku lat, ludzie zaczęli być egoistami. Jedni bez skrępowania kierowali się chęcią zarobku, bo mimo wszystko jako taki zarobek był możliwy. Na czym? Na polowaniu. Istoty, które wyłaniały się w nocy ze swoich kryjówek, były bardzo cenne dla nieznanej nikomu korporacji o nazwie „Caninium”. Ludzie z całego świata przemierzali setki kilometrów, aby dostać się do najbliższej stacji. I to tylko po to, żeby zarobić trochę grosza, zadać kilka pytań, nie otrzymać na nie odpowiedzi, odjechać i polować dalej. Z czasem chęć zdobycia pieniędzy przerodziła się w potrzebę otrzymania paliwa, jedzenia i ogólnie bardziej praktycznych rzeczy. Natomiast drudzy żyli z dnia na dzień, modląc się o szybki koniec świata albo wręcz przeciwnie – o jego odrodzenie. Do tych „drugich” należeli też ci, którzy opiekowali się swoimi ukochanymi kobietami. To właśnie oni zamykali je na dziesięć spustów w pomieszczeniach, które gwarantowały, że chore nie wydostaną się z zamknięcia. W nocy ich wolność przynosiła ofiary śmiertelne, również wśród najbliższych. Paul należał do tych „pierwszych”, jednak rzadko polował, nie chciał stać się do końca typowym łowcą kobiet. Najczęściej unikał konfrontacji z płcią przeciwną, przede wszystkim ze względu na wizję swojej dziewczyny. Tęsknił za nią. Bardzo. Od tamtej pory, kiedy siedziała zapłakana w pociągu, Paul jej nie

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych