Wróć do katalogu

Witold Pilecki w Auschwitz

Witold Pilecki ucieka z obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu

Dzik13opublikowano 30 września 201613 min czytaniajeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Była wczesna jesień 1942 roku. Obok lasu, nieopodal Oświęcimia pracowali więźniowie obozu koncentracyjnego Auschwitz – Birkenau. Niemcy zagonili ich do roboty za obozem, nieszczęśnicy musieli rozbierać stare budynki. Cegły ładowali na taczki. Niektórzy dostali od SS-Mannów narzędzia: Siekiery i młotki. Strażnicy pilnie ich pilnowali i poganiali. Często bili tych, którzy padali. Słońce mocno grzało, temperatura osiągnęła 35 stopni. Mordercza była to praca. W obozie przebywał pewien mężczyzna. Czterdziestoletni brunet z miłymi oczami , niegdyś bardzo przystojny, teraz jednak wychudzony, okaleczony, z dużym zarostem. Był to Witold Pilecki, polski żołnierz, kawalerzysta. Zgłosił się na ochotnika do przedostania się do obozu Auschwitz i zorganizowania konspiracji w obozie. Pożegnał rodzinę i dał się schwytać w niemieckiej łapance. Nie wiedział co go czeka w obozie. Pileckiemu udało się zorganizować siatkę konspiracyjną. Należało do niej więcej więźniów niż się spodziewał. Pilecki znosił okrutne warunki panujące w obozie. Pojawiał się na apelach i starał się nie podpadać strażnikom i kapo, czyli więźniom współpracującym z Niemcami. Znosił nawet stójki, czyli wielogodzinne apele obozowe. Więźniowie zmuszeni byli stać przez cały czas ich trwania. Pilecki spotkał kilka razy nawet Rudolfa Hoessa, komendanta obozu. Jednak niczym nie wyróżniał się dla Niemców wśród innych więźniów, przybrał fałszywe nazwisko "Tomasz Serafiński". Konspiracja była mocna, Pilecki nie wiedział jednak, że generał Stefan Rowecki kazał awansować go na stopień porucznika. Pilecki został przydzielony właśnie do rozbierania pobliskich domów, wrzucania gruzu do taczek i wywiezienia ich pod nadzorem Niemców. Praca była ciężka, a żołnierz smutny, iż musi burzyć to, co ludzie budowali być może kilka lat. Morderczy upał dokuczał mu, w dodatku SS-manni bardzo go pilnowali. Często kręcili się przy nim i poganiali do roboty. Pilecki nie chciał się z początku narażać, ale wreszcie nie wytrzymał, kiedy uderzył go jakiś strażnik i skończyło się na potężnym ciosie Niemca w twarz porucznika. Pilecki pracował już około czterech godzin, od dziesiątej. SS-manni nie zabrali więźniów na obiad tylko oznajmili, że minęła połowa czasu ich pracy. Niektórzy byli zrozpaczeni.... Nagle jeden ze strażników uderzył w twarz jakiegoś więźnia w wieku porucznika. Pilecki podszedł do niego. Za co go uderzyłeś?! - spytał gniewnie. Niemiec zaśmiał się i uderzył teraz jego. Później drugi raz. Bił go i bił, aż mu się nie znudziło. Wtedy poszedł dalej. Dziękuję, panu! - podziękował Pileckiemu więzień. - Naprawdę przykro mi, że to się tak skończyło, jak się pan nazywa? Ja jestem Marek. Marek Niwninicki! Witold Pilecki – powiedział porucznik szeptem, aby nie usłyszeli go Niemcy, i uścisnął dłoń Niwninickiemu. - Podporucznik Wojska Polskiego. Żołnierz?! - ucieszył się Niwninicki. - Widać że bratnia dusza! Też byłem w Wojsku Polskim! Jestem sierżantem, a raczej byłem sierżantem... Był pan? - zdziwił się Pilecki. Ano, przecież już kilka miesięcy mnie tu trzymają. Pewnie wkrótce zginę, zostanę zapomniany, Niemcy spalą moje ciało w kremantorium! Kremantorium?! Nie wiedział pan? Oni tam palą zwłoki zamordowanych! Rozmowę przerwał jakiś Niemiec. Był to Hans Sweersen, jeden z ważniejszych stopniem nadzorców więźniów rozbierających domy. Jazda do roboty, chamy! - krzyknął po niemiecku. - Co wy sobie za pogaduszki tu urządzacie! Nie wiecie że Arbeit Macht Frei? Praca czyni wolnym, chamy? Pilecki skinął głową, spojrzał na Niwninickiego, przyjrzał mu się. Był to blondyn z brodą i wąsami. Miał wielkie, niebieskie oczy i długi, spiczasty nos, był piegowaty. Odkiwnął Pileckiemu i odszedł do pracy. Sweersen przyglądał się uważnie porucznikowi i mruczał coś pod nosem. Po czym poszedł okrzyczeć więźniów rzucających w siebie cegłami i klnących. Pilecki pracował, aż Niemcy nie ogłosili godziny 18:00, końca pracy. Później zabrano ich do obozu, do baraków, w których spali. Mieli tam prycze i siano. O 19:00 więźniowie udali się na posiłek. Rzadko podawali coś dobrego, teraz było trochę gęstej papy, naprawdę niewiele. Dano też trochę wody. Więźniowie wrócili do baraku i poszli spać.

...

Obudzono ich o dziesiątej w nocy. SS-manni wpadli do baraku i kopniakami zbudzili śpiących. Był z nimi Sweersen, który trzymał nóż. Wstawać, lenie! - krzyczał. - Na apel! Szybciej, bo będzie stójka! Więźniowie wybiegali z baraku. Apel tej części obozu prowadził dziś właśnie Sweersen. Był w obstawie dziesięciu żołnierzy z karabinami. Skazańcy ustawiali się w dwuszeregu. Musieli stać w dużym odstępie, przez szereg przechodził wysoki SS-mann z nożem. Tych, którzy stali nierówno, czekała śmierć. Dźgał on bez litości. Pilecki w ostatniej chwili odsunął się, nóż prawie trafił w jego brzuch. Niemiec uśmiechnął się złowieszczo. Kiedy przeszedł przez szereg, zameldował się Sweersenowi i odszedł. Baczność, chamy! - wrzeszczał Niemiec. - Nie chcecie chyba stójki, śmiecie?! Bo mi się wydaje że jak najbardziej na nią zasługujecie! A niech któryś ćwok się odezwie, wszyscy będą stać całą noc! Zrozumieliście, dranie? No, widzę że tak! Więc mam wam do powiedzenia, że jutro pracujecie od piątej rano do dwudziestej czwartej! Pod nadzorem naszego komendanta, wielkiego Rudolfa Hoessa! Bez sprzeciwu! Będziecie kończyć rozbieranie domów, a później zobaczycie. Ustaliliśmy, że jeżeli choć kilku nędzników będzie się obijać, odbędzie się całodobowa stójka! Rozkaz komendanta.ZROZUMIELIŚCIE, DRANIE?!!!! Ostatnie zdanie aż ryknął, po czym dał spocznij i odszedł. Pilecki westchnął. Ciężki jutro ich czeka dzień, będzie miał problem z prowadzeniem działalności konspiracyjnej. Sweersen wybrał go do grupy, która w tym tygodniu będzie pracowała morderczo. ...

Rano do baraku przyszedł SS-Mann. Budził wszystkich więźniów po kolei, a następnie wydarł się na nich i kazał iść do pracy. Pod barakiem stali strażnicy z psami. Kapo Kaczkowski śmiał się szyderczo. No, czeka was niezła lekcja roboty! - rechotał. - Pożałujecie, że się w ogóle urodziliście. Robota do północy was czeka, he,he! Śmiej się, póki jeszcze możesz, Kaczkowski! - warknął jeden z Niemców. - I na ciebie kiedyś przyjdzie kolej! Nie myśl, że zawsze będziesz miał takie przywileje! Kapuś zamilkł i pociągnął nosem. Więźniowie w szeregu szli do roboty. Najwyższy stopniem strażnik poganiał kolumnę, krzycząc głośno, psy szczekały. Marsz z

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych