Wróć do katalogu

Wizyta

Ktoś po przeczytaniu tego tekstu powiedział, że widać, że nie studiuję łopatologii stosowanej. Ten komentarz cenię sobie bardzo.

Samhain, opublikowano , 7 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Weszli do jej pokoju bez pukania i przede wszystkim bez zaproszenia. Kiedy zobaczyła ten cały korowód wystraszyła się, że nie będzie miała ich gdzie posadzić. Zabraknie miejsca nawet na podłodze! Oni jednak zdawali się zupełnie tym nie przejmować, usadowiła się gdzie bądź i zaczęli rozmowę na Jej temat. Siedziała na skrawku wersalki i słuchała, jak analizują każdy kawałek Jej jestestwa, Jej świata, Jej najbardziej intymnych sekretów i Ne była w stanie zaprotestować choćby w najmniejszym stopniu. - Ale dlaczego właściwie skazano Ją na takie cierpienie? - dopytywał się Józef K. - A czy musi być jakiś powód? Ja siedzę w więzieniu, czekam na egzekucję i nadal nie wiem - prychnął Cyncynat pogardliwie. - Też mi! Panu należy się za sam wygląd wariata, ale Jej?! Nie można skazać nikogo bez wyroku! - Józef K. spojrzał na adwersarza z niechęcią. - Panowie, panowie, tylko spokojnie! Po co te kłótnie? - spytał Julian Sorel, usiłując ich pogodzić. - To on zaczął! - pisnął Cyncynat jak dziecko. - Nieprawda! - szepnęła drewniana kukiełka siedząca w kącie na podstawce do kwiatka. - To ten drugi! - Chciał powiedzieć coś jeszcze, a w tej chwili stało się coś niesamowitego: jego drewniany nos wydłużył się o kilka centymetrów. Zawstydzony pajac umilkł i ukrył nos za kwiatkiem. - W każdym razie coś się stało - powiedział zamyślony Bob Locum, bagatelizując wypowiedź chłopca. - Wiedziałem, że coś musiało się kiedyś stać. - Ale skoro już się stało, to trzeba coś z tym zrobić! - obruszyła się siedząca na krześle w wyuzdanej pozie Nana. - Nie można pozwolić, żeby umarła tak z niczego i zamieniła się w odrażającą bryłę. - Tak, zdecydowanie! - zgodził się z nią Dorian Gray. - Piękno to jedyna rzecz, o którą warto w życiu walczyć. - Czy na pewno? - polemizował dystyngowany pan Płoszowski. - Nie ma chyba takiej rzeczy, która mogłaby stanowić dla nas dogmat. - Chyba że walczy się o tłuściutkie myszki - zarechotał kot. - Ten kot mówi! - wystraszyła się mała dziewczynka w eleganckim kapelusiku i z wyraźnym, angielskim akcentem. - A Stasia nie ma! Och! - Dzieci powinno się trzymać w klatkach, dopóki nie dorosną - stwierdził zdecydowanie kot. - „Gdzie panieńskim rumieńcem dzięcielina pała…” - mruczał młody mężczyzna stojący pod oknem. - Ten facet jest stuknięty! - zauważył kot podkręcając wąsa. - To poeta - powiedział tajemniczy mężczyzna lustrujący uważnie całe towarzystwo. - Jak na to wpadłeś bez pomocy Watsona, Sherlocku? - spytał złośliwie kot. - Skupmy się na wyciąganiu konstruktywnych wniosków - poprosił pan Stanisław. - Nie zbijemy majątku, jeśli będziemy się kłócić. To jest… chciałem powiedzieć… och, miałem na myśli… - zawstydził się. - „Jaki z niego parweniusz!” - pomyślała z niesmakiem panna Izabela, ale nie odezwała się ani słowem, żeby nie urazić bogatego adoratora. - Uważam, że Ona powinna wybrać się w jakąś podróż. To odwróci Jej uwagę od wszystkiego innego - zaproponował siedzący w fotelu dżentelmen. - Myślę, że mógłbym się tego podjąć. 80 dni powinno nam wystarczyć… - Czy ja mógłbym w czymś pomóc? - spytał nieśmiało książę Myszkin. - Pan jest idiota i siedź pan cicho - odezwał się kot zajęty szczypaniem w pięty sierotkę Marysię. - Podróż to nie jest dobry pomysł! - zerwał się krewki Kozak siedzący dotąd cicho, ale…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych