Wróć do katalogu

Władca Much - ciąg dalszy

Moja kontynuacja książki "Władca Much"

mroczna, opublikowano , 6 min czytania, 4,5 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Jednak Tommy otworzył oczy w nieodpowiednim momencie...

***

Liczyli i liczyli, a jednak wciąż wydawało im się, że nie ma jednego chłopca, tego najmniejszego, bladego i ciągle przerażonego. Potem szukali, długo szukali ale nigdzie go nie znaleźli. Ani pod skałami, ani w szałasie, nawet na polance go nie było. Zniknął...tak poprostu. Nie mogli dłużej czekać, odlecieli bez niego. Reszta chłopców już się nim nie interesowała, chcieli tylko wrócić do domu, do swoich rodziców, zabawek, innych koleżanek i kolegów.

***

Tommy jak zawsze o tej porze położył się spać, lubił to miejsce gdyż nikt nie mógł to tu znaleźć, ani złośliwy Jake ani inni, którzy byli mu podporządkowani. I co najważniejsze nie mógł go znaleźć to także Władca Much.

On był daleko, na polance, nabity na kij, patrzył tymni swoimi czarnymi otchłaniami zamiast oczu, z których wylatywały i wlatywały owady. Taki wielki, potężny i starszny, a jednocześnie taki prymitywny. Choć Tommy wiedział o Nim, nigdy nie odważył się udać na słynną polankę. Zwyczajnie się bał...

***

Minął tydzień, chłopiec już starcił nadzieję, że wrócą po niego, zapomnieli i już. Jak oni mogli??? Nie przypuszczał, że przeżyje sam na wyspie cały tydzień, ale jakimś cudem mu się udało. Pobiegł na plażę i wspiął się na najwyższą skałę tak jkak robił to codzienne od tygodnia, powoli stawało się to jego obsesją. Wyszukiwał statku, helikoptera, czegokolwiek...nic takiego jednak nie ujrzał i z jego piersi wydobył się cichy szloch. Nie miał siły na więcej, był głodny i zmęczony.

Tego samego wieczoru Tommy obiecał sobie, że jeśli do jutra nikt się na wyspie nie zjawi pójdzie do WŁadcy Much i poprosi Go aby go uwolnił albo zabił.

***

Patrzył na niego...choć nie widział, czuł to. Tak jak czujesz, że ktoś ci się przygląda, ktoś cię obserwuje. Szedł powoli, podnoszenie nóg sprawiało mu już trudność. Nie wiedział, czy ze strachu czy ze zmęczenia.

Gdy znalazła się w odległości od niego o jakieś dobre kilka metrów do jego uszu zaczęło powoli dochodzić bzyczenie, powolne i leniwe. Jego muchy, towarzyszki, poddane, nigdzie się nie speszyły. Było gorąco a one mogły skryć się wcieniu jego czaszki.

Tommy podszedł bliżej, teraz było mu już wszystko obojętne, w ostatnich minutach życia chciał się dobrze przyjrzeć Jemu.

***

Mięsa już prawie nie było, zakrwawiona czaszka i niewielki płat skóry, którwy zwisał z tylniej jej części stanowiły obraz od którego Tommy miał ochotę zwymiotować. Nie przestał jednak patrzeć...

Muchy gdy poczuły jego zapach trochę się ożywiły, zaczęły latać wokół Władcy, co chwila wlatujac w czarną otchłań kiedy stanowiącą jego oczy. Uśmiechał się, tak Tommy był…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych