Władca Pierścienic
parodia klasyki fantasy... niekoniecznie o Hobbitach
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Mrok spowijał setki korytarzy, które wiły się kilometrami. Wokół unosił się zapach wilgotnej ziemi, znak nieomylny, że oto wielkimi krokami zbliżała się jesień. Nikt nie przepadał za tą porą, gdyż był to czas intensywnych poszukiwań dwojakiego rodzaju: po pierwsze - za jakimś szybkim, tanim i w miarę zdrowym pożywieniem, po drugie – za bezpiecznym schronieniem na czas zimowych, mroźnych i długich nocy. Sandalf podążał korytarzem przyodziany w swój nowy, markowy płaszcz z kapturem pełen nadzieji, że spotka go ktoś, kto doceni jego ekstrawagancki i super modny, nowy nabytek. Wtem niebo otworzyło się nad nim, ziemia zadrżała i nastała oślepiająca jasność. Jakaś nieznana siła wyższego rzędu porwała go w górę.
Wielki, ostry niczym brzytwa pazur dotknął delikatnie szarej ściany. Jego właściciel, kimkolwiek był, wiedział, że ofiary przed nim nie uciekną. Delikatnie, niemalże czule przeciągnął po lekko chropawej ścianie rysując powierzchnię. Z delikatnym piskiem pazur przejechał po powierzchni, by po chwili zniknąć z pola widzenia.
W mroku dało się wyczuć ruch. Nie pamiętał, skąd i gdzie, ale wyczuł, że nie jest tu sam i to zdany na łaskę obcego, który dzielił z nim mrok. - _...__...__,,,…..__,,_ - zapytał przerażony. - __,,,.,.__,.., - odpowiedział jakby znajomo mrok. I wtedy stało się…
... że co? Trzeba dubbing? Ależ panowie, to jest film niskobudżetowy, nie stać nas było na tłumaczenie z dżdżowinicowego na ludzki! No dobra – chwila! Czy jest tłumacz na sali? Tak? Super! Możesz dziecko tłumaczyć temu nieukowi, co to nic nie rozumie? Tak? Limuzyna i prywatna garderoba z pokojówką? Dobra, damy ci później lizaka. Uwaga, cofam taśmę!
<< REWIND (bzzzzzzzzzz) # STOP > PLAY
…dało się wyczuć ruch. Nie pamiętał, skąd i gdzie, ale wyczuł, że nie jest tu sam i to zdany na łaskę obcego, który dzielił z nim mrok. - Ktoś żeś ty, mów w imię Czarnoziemu! - zapytał przerażony. - Srodo, rosówka… tu żem ci ja… - odpowiedział jakby znajomo mrok. I wtedy stało się coś, czego nie spodziewał się żaden z rozmówców: wokół zaczęły się odzywać same dobrze znajome głosy. Było ich dużo, mnóstwo, coraz więcej. W końcu przeszły w jedno wielkie crescendo, a kiedy pisk osiągnął apogeum, odrobinę spanikowany Sandalf pacnął swoim potężnym ogonem (czyli całym ciałem) o podłoże. - Cisza! – wrzasnął. A ponieważ był ze wszystkich najstarszy i wiedział o życiu już prawie wszystko, cieszył się nadzwyczajnym wśród pobratymców posłuchem. - Kto tu jest jeszcze, odzywać mi się po kolei! – rozkazał władczym tonem. - Simli syn Slojna! – zameldował jakiś gruby, niski głos tuż poniżej. - Slovelas! Tu żem ci ja! – dodał zniewieściały głosik trochę na prawo. - Obok mnie jest Sarvena i Saragorn, a poniżej chrapie Sim Sombadil, więc w tej opowieści też go chyba pominiemy! - Rzekłeś! – zgodził się ochoczo Sandalf. – Ile nas tu może być? Zaległa cisza przerywana pojedynczymi szeptami. Po chwili odezwał się ktoś z prawej. - Panie, jest nas około trzystu pięćdziesięciu na sztuki i jakieś cztery metry na długości! - Dzięki ci, mości… za te długości. – odparł uprzejmie mędrzec. – Hej tam, na prawo! Obadać mi tam, czy jest wyjście z tej niekomfortowej sytuacji? Dało się słyszeć szuranie, po chwili cienki głosik oznajmił z dala. - Ściana panie! - A na lewo? - To samo – dodał inny głos z oddali. - Przód i tył? – dopytywał się starzec. - Także ściana! - No to mamy przesrane! – zawyrokował mędrzec. Po chwili począł stękać i zipać. - Co czynisz panie? – zapytał Srodo. - W połach płaszcza mam mój magiczny kostur, pozwoli on nam rozświetlić mrok…. Mam! – oznajmił triumfalnie Sandalf. – Ma ktoś draskę? - Spróbuj o podłogę – poradził Simli syn Slojna. Tak też się stało. Po chwili magiczny pastorał…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil nyhariel
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…