Wojny Królów część 1 Lu
Te pytania bez odpowiedzi wciąż i wciąż powracały, męcząc go okrutnie, podczas bezsennych nocy. Jednak nie zamierzał szukać odpowiedzi, już nie... Spocone palce drżącej ręki, zaciskały się na rączce rewolweru, którego lufę włożył sobie do ust.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
To uczucie bezdennego żalu, owinęło się w okół niego, niczym długi aksamitny szal. Od wielu miesięcy szal oplatał go coraz mocniej i mocniej, tak, że Artur stracił w końcu poczucie rzeczywistości. Zagłębiał się w swych myślach, szukając czegoś co dałoby dowód na to, że jego życie wcale nie było nieustającym pasmem klęsk i porażek. Nienawidził siebie, bardziej niż co kol wiek innego. Gardził swoim niezdecydowaniem, tchórzostwem i głupotom. Bał się świata i wyzwań, które ten przed, nim stawiał. Bał się ich, gdyż wiedział, że w jego życiu nie ma celu, który dawałby mu siłę do dalszego istnienia. Świat nie oferował niczego co mogłoby go zainteresować. Pragnął dojrzeć jakieś kolory w otaczającej go szarości. Jakiegoś punktu zaczepienia, który mógł by chwycić i trzymać się go kurczowo, aż do końca swych dni. Czy naprawdę żądał aż tak wiele? Czy ten okrutny świat, został stworzony dla wszystkich prócz niego? Te pytania bez odpowiedzi wciąż i wciąż powracały, męcząc go okrutnie, podczas bezsennych nocy. Jednak nie zamierzał szukać odpowiedzi, już nie... Spocone palce drżącej ręki, zaciskały się na rączce rewolweru, którego lufę włożył sobie do ust. Ubrany był w swój najlepszy garnitur, który starannie wcześniej wyprasował. Dopiero, gdy go założył zdał sobie sprawę z tego, że krew i tak zabrudzi marynarkę ale przecież nie wypada odchodzić z tego świata w pomiętym dresie. Chociaż, co to za różnica...? Siedział już tak z rewolwerem w dłoni od dobrej godziny, zbierając się na odwagę, której wciąż mu brakowało. Palec wskazujący coraz bardziej napierał na spust, omal nie kończąc śmiertelnego uścisku, gdy zadzwonił telefon. Artur odrzucił szybko rewolwer, przerażony tym, że niemal dokonał tego czego tak pragnął. Pozostawał w bezruchu, dysząc ciężko jeszcze kilka długich chwil. Zupełnie ignorując dzwoniący telefon. Pokręcił głową, jakby otrząsając się z głębokiego snu. Dopiero teraz jego nieco nieobecny wzrok, powędrował w stronę szafki, na której stał ten brzęczący przedmiot. Ktoś uparcie nie dawał za wygraną, dzwoniąc bez przerwy. Artur zaciekawiony tożsamością tej bezczelnej istoty, która ośmieliła się przerwać jego ostatnią podróż, podszedł chwiejnym krokiem do telefonu i chwycił za słuchawkę. - Halo - Witam. Czy mam przyjemność z panem Arturem Starskim ? - Tak- odpowiedział oschle. - W takim razie z przyjemnością informuje, że wygrał pan główną nagrodę, w naszym konkursie. - Ale ja w niczym nie brałem udziału- protestował. - Więc powinien pan uważać się za podwójnego szczęśliwca - głos w słuchawce zaszczebiotał beztrosko- gdyż nagroda jest wielka. - No dobrze, więc co wygrałem?- rzucił wściekle, będąc pewnym, że padł ofiarą jakiegoś żartu. Głos zamarł. Cisza trwała już niemal minute. Artur westchnął ciężko, miał już odłożyć słuchawkę, gdy głos znów przemówił. - Życie. Wygrał pan życie. Poczuł jak uginają się pod nim kolana, świat zawirował mu przed oczyma. Z głośnym rykiem, który wydobył się z jego gardła, uderzył zaciśniętymi pięściami w aparat, rozbijając go. Upadł, skrywając twarz w dłoniach. Czy zwariował już do reszty? A może pistolet jednak wystrzelił? A on sam trafił do piekła, skazany na wieczna męczarnie, która właśnie się zaczęła? - Nie sądzę, żeby miało być aż tak źle. Zimny dreszcz, przebiegł mu wzdłuż linii kręgosłupa. Nie był do końca pewien, czy kobiecy głos to wytwór jego znerwicowanego umysłu, czy też naprawdę go usłyszał. - Wystarczy wstać i odwrócić się żeby sprawdzić- powiedziała nie kryjąc rozbawienia. Mężczyzna postąpił tak jak mu zasugerowano. Jego oczom ukazała się młoda kobieta, w wieku co najwyżej dwudziestu pięciu lat. Ach, cóż to była za piękność. Jej długie płomiennorude włosy, układały się falami, zarzucone na prawe ramie a pełne zmysłowe usta wykrzywione były w delikatnym uśmiechu. Ubrana była w czarną marynarkę, pod którą nosiła białą koszule, ciasno opięta na linii biustu. Pod szyją zawiązany miała czarny krawat. Spódnica tego samego koloru co krawat i marynarka doskonale podkreślała jej kobiece kształty. Spod okularów o grubych oprawkach, spoglądały na niego bezkreśnie zielone oczy. Pod ich spojrzeniem czół się nagi, obnażony. W jego głowie rozkwitła nieśmiało myśl, że nie jest w stanie, ukryć niczego przed tą kobietą. Wyrwał się z osłupienia, gdy zdał sobie sprawę z tego, iż ta myśl była prawdziwa. Ta kobieta odpowiadała na jego niewypowiedziane pytania. - Kim jesteś? Czego chcesz? Jak się tu dostałaś? - zarzucił ją pytaniami. - Mam na imię Lu. Chce wypłacić nagrodę jaką pan wygrał. A to, jak się tu dostałam pozostanie moją małą słodką tajemnicą. - Mrugnęła do niego porozumiewawczo. Artur nie potrafił wydobyć z siebie żadnego dźwięku. W jego umyśle panował chaos zacisnął dłoń, na pudełeczku po lekach antydepresyjnych, które trzymał w kieszeni. Przypomniał sobie, że ich przedawkowanie może spowodować halucynacje. Uczepił się tego podejrzenia ciesząc się, że jego umysł nie stracił do końca sprawności. Piękność pokręciła głowa z rezygnacją. - Jestem tak samo prawdziwa, jak ty. - Tak. Na pewno- prychnął rozgoryczony.- Cóż może być nieprawdziwego w kobiecie pojawiającej się znikąd, której uroda przekracza wszelkie granice. W kobiecie, która czyta w myślach i przybyła wręczyć mi dar, który już posiadam i z całą chęcią bym się go pozbył. - Cóż rozumiem, że możesz być nieco oszołomiony moją zjawiskową urodą- mówiąc to poprawiła swoje bujne włosy- owszem, potrafię czytać w myślach, choć nie w sposób taki w jaki ty tą zdolność postrzegasz. Mówiąc, przybliżała się do niego. A on wciąż przestraszony, cofał się nieporadnie, do momentu, w którym dalsza drogę ucieczki zablokowała ściana. Ustała tuż przednim, niebezpiecznie przybliżając swoją twarz do jego. Tak, że mógł policzyć piegi na jej lekko zadartym nosie. Poczuł dotyk, jej delikatnych ciepłych palców na policzku. Spojrzała mu w oczy, a on znów dał się ponieść ich zielonej toni. - Czy iluzja może być aż tak prawdziwa?- spytała cicho. Z całą pewnością nie. Gdy mówiła, Artur czuł jej słodki ciepły oddech na twarzy. Cudowna woń jej lawendowych perfum wdzierała się do jego nozdrzy. Kobieta była prawdziwa ta samo jak on, ale to tylko komplikowało sprawę. Skąd się wzięła? jakim sposobem czytała w myślach? - Sądzisz, że oferuje ci coś, co już posiadasz- podjęła ponownie rozmowę, a jej cichy szept przyjemnie brzmiał w jego uszach.- Lecz, czy to co nazywasz życiem jest, nim naprawdę? Czy życie jest tylko zaspokajaniem niezbędnych potrzeb jedzenia, picia, snu? Czy to tylko czekanie na śmierć i nic więcej? Mówisz, że chcesz pozbyć się życia. To nieprawda, ty go pragniesz. Pragniesz całym sobą każdym oddechem, każdą myślą, pragniesz go, bo do tej pory tylko egzystowałeś zaspokajając potrzeby swego ciała, a nie duszy. Chcesz być szczęśliwy, chcesz kochać i być kochany. Pragniesz znów śmiać się beztrosko, jak za lat dziecięcych. I, to jest właśnie dar, który wygrałeś, a ja chcę ci go ofiarować. Wiec proszę nie odrzucaj go. Mówiła z taką pasją i przekonaniem, że chwytał każde jej słowo niczym życiodajny tlen. Upajał się radością jaką mu dawała, a jakiej nieczuła od lat. Odsunęła się od niego na kilka kroków uśmiechając się zadziornie. Poczuł smutek, że…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Baltro
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…