Wróć do katalogu

Wolne miejsce przy stole

Opowieść wigilijna...

Voyageropublikowano 7 maja 20224 min czytaniajeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Z Tadeuszem zawarł znajomość w noc wigilijną, kiedy jadąc samochodem, zobaczył go leżącego przed kościołem na chodniku. Usiłował się podnosić, ale poślizgiwał się na śniegu, a idący na Pasterkę ludzie udawali, że tego nie widzą. Przystanął samochodem, pomógł się leżącemu podźwignąć i zapytał, gdzie go zawieźć. - Na wigilię, do siostry – wymamrotał Tadeusz. - Jeszcze dzisiaj nie jadłem. Zawiózł go do stojącego na peryferiach domu i zataszczył na ganek przez zasypany śniegiem ogród. Nacisnął dzwonek i podtrzymując słaniającego się Tadeusza, patrzył przez firankę na kolorowo rozświetloną choinkę. Rodzina była po kolacji, ale ciągle jeszcze siedzieli i śpiewali, widać było wolne miejsce przy stole i stojące przy nim nakrycie dla niespodzewanego gościa. Z pokoju dobiegała kolęda o płaczącym z zimna, malutkim Jezusku. Jezus malusieńki, leży wśród stajenki, płacze z zimna... Dosyć długo i uporczywie dzwonił, zanim na ganku zapaliło się światło i usłyszał za drzwiami burkliwy głos siostry Tadeusza. - Kogo tam niesie po nocy? - Przywiozłem brata na wigilię. - Jakiego brata? - Pani brata, Tadeusza. - Wynocha, bo poszczuję psami! - Kto tam? - dobiegły z mieszkania, podpite, męskie głosy. - Mój pijany braciszek… - Kto?! - Chodźmy, bo mnie szwagier znowu zbije - zakwilił żałośnie Tadeusz. - Możesz mnie zawieźć do domu? - Do jakiego domu? - Do mojego, pokażę ci, gdzie mieszkam. I tak owej wigilijnej nocy, odwiedził Tadeusza po raz pierwszy. Mieszkał w piwnicy, w oficynie przy rynku, zwisająca z sufitu na drutach żarówka oświetlała zrobione ze starych płaszczy legowisko. - Idziesz już? - zapytał Tadeusz, kiedy zobaczył, że zabiera się do wyjścia. - Przyjdę, idę ci kupić coś do jedzenia. - To przynieś piwo. Kupił w nocnym sklepie bochenek chleba, pomarańcze, jabłka, kostkę masła, słoik dżemu, kilo kiełbasy i czekoladę. - O, tyle nakupowałeś - ucieszył się Tadeusz. - A piwa nie przyniosłeś? - Nie piję alkoholu... - Ale ja piję! - Ale ja również nie kupuję i nie częstuję. - To po

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych