Wróć do katalogu

Wolność

...........

I love Green Day, opublikowano , 5 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

WOLNOŚĆ

Lało jak cholera. Przemoczona do suchej nitki szłam chodnikiem. Po chwili stanęłam przed dziesięciopiętrowym wieżowcem. Okno na szóstym piętrze było otwarte na całą szerokość, a z mieszkania wydobywała się głośna muzyka rockowa. „Starzy znowu urządzili sobie imprezkę.” - pomyślałam. Spojrzałam na moje stare, wysłużone glany i wyciągnęłam klucze od mieszkania. Gdy weszłam do środka stwierdziłam, że impreza już się skończyła tylko rodzice nie zdążyli wytrzeźwieć na tyle, aby to wszystko ogarnąć. Na podłodze walały się butelki po piwie i wódce. Muzyka grała na cały regulator. Podeszłam do zestawu stereo i ściszyłam ją. Pod ścianą stała moja matka z butelką w ręce, wyraźnie pijana. Na kanapie spał ojciec. Odwróciłam się i poszłam do swojego pokoju. „Co by tu zabrać?” - pomyślałam, rozglądając się - „Na pewno gitarę, fajki, zapas heroiny... coś jeszcze?” Właśnie wtedy doznałam olśnienia i podeszłam do ściany. Chwilę popatrzyłam na plakaty i zdjęłam te najważniejsze. Z Metalliką, AC/DC, Green Day'em, The Rolling Stones i Pink Floyd. Potem podeszłam do biurka i wyjęłam zdjęcie. Byłam tam ja, mama i tata. Ale nie ten tata, który spał skacowany na dole. Tamten facet był moim ojczymem. Kiedy do się do nas przeprowadził wszystko się zmieniło. Na gorsze. Ten na zdjęciu nauczył mnie grać na gitarze, zawsze miał dla mnie czas. Kochałam go. Ale to było dawno temu. Otrząsnęłam się z zadumy, chwyciłam plecak i pobiegłam do drzwi. - Gdzie idziesz?! - usłyszałam krzyk matki. - Nie twój interes! - odkrzyknęłam i nacisnęłam klamkę. Gdy wyszłam lało jeszcze gorzej. Rozejrzałam się po ulicy. Migało kilka latarń. Ruszyłam przed siebie. Kilkanaście minut później czułam jak woda chlupie w moich Martensach. Chciałam jak najszybciej dostać się w jakieś ciepłe miejsce. Spojrzałam w niebo. Był okropny, chmurny i deszczowy wieczór. „Kurna, mogłam wyruszyć jutro rano. Ale teraz to tam nie wrócę.” - pomyślałam. Nagle zatrzymałam się na środku chodnika. „Chociaż... E, raz kozie śmierć. Idę” - odwróciłam się. Ruszyłam w stronę domu. Jakiś czas później znowu stałam przed…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych