Wróć do katalogu

Wróg

najważniejsza walka życia

IwonaUrbi, opublikowano , 4 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Wróg

Mój śmiertelny wróg obserwował mnie z niewielkiej odległości. Mógłby do mnie przemówić, gdyby chciał, ale widocznie nie odczuwał takiej potrzeby. Mierzył mnie jedynie swym przenikliwym wzrokiem, żaden mój ruch, żaden gest czy mina nie umykały jego prześladowczym źrenicom. Czułem się skrępowany i zagrożony, odkąd spostrzegłem jego obecność. Zrazu zaskoczyła mnie ona, wprawiła w jakieś zmieszanie (wszak było rano i właśnie się obudziłem) związane w dużej mierze z faktem, że siedziałem właśnie na łóżku, w piżamie, na wpół przykryty kołdrą, wyglądałem zapewne śmiesznie i bezbronnie. Nie mogłem darować sobie, że zaskoczono mnie w ten oto sposób. To doprawdy skandaliczne tak zakradać się do męskiej sypialni. Uważałem to za niegodne, niegodziwe wręcz, niesłychane. Niestety moje zdanie nie miało teraz większego znaczenia. Stało się.

Tymczasem siedziałem jak sparaliżowany, próbując naciągnąć kołdrę na odsłonięty, pofałdowany brzuch, by ratować w tej sytuacji resztki, tak bezpretensjonalnie i nieoczekiwanie, podeptanej godności. Byłem jednak pewien, że moje usiłowania jedynie rozbawiały gościa, potwierdzając jego nie najlepsze o mnie zdanie. Myślę, że gardził mną w tym momencie bardziej niż kiedykolwiek. Trudno mu było się dziwić. Dorosły mężczyzna, no powiedzmy „dystyngowany”, „ułożony”, dobrze wychowany, o tej porze dnia i w takich okolicznościach, tracił coś ze swego autorytetu, zamknięty, wtrącony niemal, w ludzki przymus poddania się ograniczeniom ciała, jego słabości. Stanowiło to wyraźny kontrast z typowym wizerunkiem człowieka „publicznego”, którego goszczą salony, arystokratyczne towarzystwo, którego akceptuje ulica, jako coś „dopuszczonego”, zasymilowanego z otoczeniem dzięki jakowemuś ujednoliceniu i sztywnemu (koniecznie wykrochmalonemu i wyprasowanemu) kołnierzykowi przystosowania. Zapewne ja na jego miejscu straciłbym do niego resztki szacunku, oglądając go w takiej scenerii, wymiętoszonego jak prześcieradło,…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych